2 maja 2009

Santa Maria Novella, Marescialla

1/3
Zaczyna się pogrzebem. Ale to nie jest katolicki obrządek. Nad grobem suto sypią się zioła odpędzające wyimaginowane duchy. Marescialla pachnie zimnem. To ciało topielca zawierające w sobie pamięć lodowatej wody. Nawet paczula tnie jak stal. Wszechogarniający zapach ziół i zimnej wody. A wszystko dzieje się w grobie wykopanym rękoma zniszczonymi czasem. Te same ręce zakopią ciało…

2/3

„Najpierw pojawia się zielona plama po prawej stronie pod żebrami… Ta zielona plama to rozkładające się jelito grube. Gnije jako pierwsze,bo tam mamy najwięcej własnych bakterii. Z czasem ta plama ciemnieje,obejmuje brzuch i resztę ciała. Tworzą się gazy, pęcherze, powłoki ciała wzdymają się, z naturalnych otworów ciała wypływa ciemnoczerwony płyn. Zaczynają gnić narządy wewnętrzne, płyn przesącza się przez pękającą skórę. No i zjadają nas powoli robaki. Pierwsze są larwy much…”

Marescialla pachnie gnijącą zimną skórą… ludzką skórą… I słabnącymi ziołami oraz pleśniejącą paczulą. Pachnie gniciem, zepsuciem… Wytwarza się kwaśny, trupi jad.

3/3
Marescialla przechodzi przez etap zeszkieletowania. Cały zapach umyka. Zostaję marne resztki stawów, kości, zęby i metalowa biżuteria noszona za życia. Baza nie jest traumatyczna. Spokój panuje i cisza. Nawet lekka słodycz kołacze spod resztek paczuli i mrocznych ziół. Kiedyś i kości się w proch obrócą…

Nuty: zioła, skóra, paczula, cytryna, bergamota, gałka muszkatołowa, kolendra (nuty niepełne)
Rok powstania: 1828
Twórca: b.d.

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

2
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnonimowoAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Opis szokujący nawet dla stałego czytelnika wytrawnych recenzji Marcina. Ktoś tego jednak używa, skoro produkcja i sprzedaż wciąż się dokonują. Zaintrygowana zamówię próbkę w Galilu

Anonimowo
Gość
Anonimowo

To ulubione perfumy mojego męża…