4 kwietnia 2010

Hermes Terre d’Hermes (Eau de Toilette)

Kompozycja wyszła na światło dzienne w chwili bodaj najdotkliwszej zapaści perfum z nurtu głównego. Kiedy półki perfumerii zasypywane zostały ozonowymi interpretacjami świeżości a zapachy wieczorowe reprezentowały pseudodrzewne nowości o wątpliwej urodzie spod sztandaru firmy znanej z końskich siodeł i nozdrzy Elleny wypłynęło Terre d’Hermes. W zasadzie trudno używać wyrazu „wypływać”, bo Francuz rzucił piachem po oczach pogrążonych w świńskim zachwycie nad mizerią. Drobiny wrzynały się w spojówki, łzy leciały strumieniami. Z tego powodu część ludzi do dziś uważa ten zapach za obrośnięte kadzidłem dziwadło, za żywiczne monstrum pozbawione urody, bogate za to w ostre jak brzytwy trawy i kamienne otoczaki.

I prawda jest taka, że tym razem Ellena nie pokazał niczego niezwykłego. Terre d’Hermes, mimo że wybija się na tle półki to nie jest produktem zbyt górnolotnym na jaki kreuje się go w niektórych środowiskach. Ląduje dość blisko Declaration i stanowi dowód na jednorodność talentu Jean Claude’a i fenomenalne początki w jego wykonaniu. Męski Hermes pachnie kamykami i pewnie ta sugestia sprawia, że sporo osób śmie porównywać go do Rock Crystal- śmieszne co nie? Choć może z początku faktycznie ciut podobieństw jest. Niestety, czas działa wybitnie na niekorzyść tej kompozycji i kurtyna typowego męskiego mainstreamu pokazuje się tutaj w sposób dobitny i jednoznaczny. Może nie ma tu typowego patykowego akordu, ale wszystkie żywiczne elementy zostały rozstrzelone, rozdzielone powietrzem, wybitnie zdezintegrowane. Wetiwer zyskuje klasyczny obraz ingrediencji pełnej zieloności i sztandarowo męskiej, ale niespecjalnie uroczej a nudnej wręcz. Z cedrem komunikuje się przez olbrzymi dystans i czasami mam wrażenie, że baza Terre d’Hermes się rozwarstwia a każdy składnik gra co mu ślina na język przyniesie. Wykrywam też geranium i kwaśne cytrusy w głowie.

Wyróżniający styl to jeszcze nie jest potwierdzenie klasy zapachu. Kategoria „męskie” w szufladzie Elleny to najbardziej niedopracowana z nich. Terre d’Hermes nie wnosi nic nowego do twórczości Francuza a boli mocno to, że nie wnosi nic do perfumerii jako takiej. Kreowanie się nutą krzemienia i na siłę tworzenie jej z syntetyków to bardziej akt desperacji niż nieograniczonej inwencji. Powiem więcej. Ta kompozycja pod względem sztuki perfumeryjnej jest najsłabszym ze wszystkich znanych mi zapachów Hermesa. Pomijając samo wrażenie (które każdy może odnieść inne) jest to zlepek różnych nut bez wielkiego pomyślunku, może nawet trochę na oślep mieszanych. Po prostu Freak… i tyle…

Nuty: krzemień, grejpfrut, czarny pieprz, różowy pieprz, geranium, paczula, wetiwer, benzoin
Rok powstania: 2006
Twórca: Jean Claude Ellena

Fot. nr 2 z pu.i.wp.pl

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

26
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
26 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MarcinSlaweknatalia fendiMarcin MielczarkowskiAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poleciałeś po bandzie. Skąd w Tobie tyle jadu? Czyżbyś sam doznał rozwarstwienia? Ja bardzo cenię Terre, mimo że podchodziłem do niego wielokrotnie, aż w końcu udało mu się przekonać mnie do siebie.
Nie wiem jaki jest sens rozstrzeliwania kompozycji na atomy i pisanie o komunikacji wetiweru z cedrem. Zapach ma przekazywać nam emocje, wywoływać je u nas i u osób, które się z nami stykają. Taki ma cel. Po co więc te techniczne wykłady, kiedy artyści na nich śpią snem zimowym.

ele.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Bo ja jestem jadddowittty…
Nie cierpię męskich dzieł Elleny. One są jakieś takie błahe…

fqjcior
Gość
fqjcior

Drogi Marcinie – skoro już uderzyłeś z taką mocą w stół, to nożyce muszą się odezwać 😉 Pozwolę sobie popolemizować nieco z Twoimi opiniami na temat Terre. Moje ogólne wrażenie jest takie: kiedyś tam – z nie znanych mi powodów – uznałeś, że nie lubisz prac Elleny. W związku z tym Twoje recenzje na ich temat konsekwentnie muszą być negatywne. To się nazywa tendencyjność. Do której rzecz jasna masz pełne prawo. Buńczuczność osądów to prawo Twojego młodego wieku. Ja – mając Twoje lata – na przykład nie uznawałem klasy Dark Side Of The Moon grupy Pink Floyd (tuszę, że wiesz… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A czy Pan Jadowity 😉 miał okazję testować Terre w wersji ekstraktu perfum ? Ja za niedługi czas będę mieć tą przyjemność. Jakby co to służę próbką do objechania 😉
Od zawsze (tzn od kiedy mam świadomość, kto jest twórcą) mam słabość do hermesowej twórczości Elleny a Terre jest i będzie dla mnie jednym z najpiękniejszych męskich zapachów. Pomijając oczywiście niszę, którą niestety nie każdy facet ma ochotę nosić, bo mu np. "jedzie kościołem" :/
aszku

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Odpowiedź na komentarze zostawiam na jutro, bo dziś padam a zanosi się na dłuższą wypowiedź.

Pozdrawiam

on_kolorowanka
Gość
on_kolorowanka

Wtrącę swoje pięć groszy, które postawię na wzburzonych krytyka wielbicieli Terre d'Hermes. Patrzę na Ziemie wyłącznie z sieciowego punktu widzenia i przyznam, że to wybitna kompozycja na tle innych męskich propozycji, które w okresie pięciu ostatnich lat zagościły na półkach francuskiego oraz niemieckiego koncernu.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

"na tle innych kompozycji"- nie porównujmy Terre do jakiś Guerlain Homme czy zapachów w tym stylu. Na tle Encre Noire Lalique, Shideido Basala, M7, Xeryus, wetiweru Guerlain i wielu innych wypada blado, ale na pewno freakowato. Ekstraktu niestety jeszcze nie testowałem, ale chyba widziałem w Wawie, więc nie będę fatygował i pójdę wyżebrać próbkę. Słowa "męska szufladka" faktycznie trochę niefortunne i błędne, ale chodziło mi o zapachy Elleny z wetiwerem, przyprawami, które stereotypowo można uznać za męskie. To nie są obszary po jakich ten gościu się biegle porusza. Dużo lepiej wychodzą mu wody kolońskie czy zapachy lekkie i świeże. Nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Każdy perfum pachnie inaczej. I każdemu strasznie ciężko dojść do zapachu taki jaki chcemy. Ja używałem wiele perfum od cedar wood firmy coty aż po paco rabbane one million, aspen chanel allure i lacoste zieloną. Aczkolwiek uważam ze Hermes jest zjawiskowy niesamowity aż chce coś wyrazić tak jak dobre markowe drogie wino… Polecam wszystkim ten zapach bo jest subtelny i niesamowity.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja …BABA …KOCHAM TERRE !!! A niektóre niszowe mnie odrzucają .Ostatnio Black Afgano mnie mocno zdegustowało, ale to dłuższy wywód.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marcin, jestem z Toba. tez nie lubie Terre. Jest przecietny a ten wetiwer w nim jest straszny. w pelni zgadzam sie z Twoja opinia.
pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mi pachnie jak ziemniaki z koperkiem, przyprawione odrobiną pieprzu. Zupełnie nie rozumiem tych ohów i ahów nad tym zapachem, na prawdę nic specjalnego.Spotkałem się z wieloma komentarzami ,że to najbardziej męski zapach jaki można sobie wyobrazić….:D.Przepraszam bardzo ale męski to jest Chanel Egoiste( mój ulubiony zapach i absolutny król męskich zapachów) a nie te "ziemniaki".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ile nosów tyle interpretacji. Uważam że do mojego 40letniego faceta ten zapach pasuje jak "w mordę strzelił" – może faktycznie do tej kompozycji trzeba dorosnąć..?. I tylko żal że nie umiem znaleźć damskiego odpowiednika!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A kiedy pojawi sie recenzja klasyki od Hermes jak na przyklad moj staly i na zawsze Bel Ami? W Polsce spokojnie mozna uznac go za nowosc bo poza duty free w zasadzie nigdzie nie do kupienia. Btw podziekowania dla Tomato, bez niego nie trafil bym na ten blog…

Piotr Czarnecki
Gość
Piotr Czarnecki

W terre nie ma syntetyków no może trochę iso i może jest glukamm.Ten zapach kamyków to benzoes i pomarańcza i tyle-żadna filozofia,chociaż kojarzy się raczej z zapachem świeżo skopanej żyznej lekko mineralnej ziemi a nie kamyków ,ale niech będzie.Zapach lubię choć arcydzięła za tę cenę zwłaszcza nie dostrzegam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ladnie pojechales z tym krolem meskich zapachow hehehehheeh

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tacy znawcy nie powinni sie wypowiadac 😉 a Terre jest rzeczywiscie przecietny

Marta
Gość
Marta

Właśnie kupiłam Mężowi z cichym zamiarem podkradania. Jak dla mnie, świetny unisex. Już nic więcej nie mówię. Kocham Ellene i będę bronić jak niepodległości :D:D 😀 PS. Czy tylko ja dostrzegam podobieństwo do damskiego Chique Yardleya?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kupiłam mężowi na gwiazdkę. Już umieram z zazdrości na myśl, że będzie tym pachniał wychodząc do pracy Ssssssso ja narobiłam?! 😉
Zakochałam się w tym zapachu. Czy jest jakiś odpowiednik dla kobiet? Może coś podobnego, ale z przechyłem w damską stronę?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

NAUCZ SIE PISAĆ WŁOCH SIĘ ZNAŁAZŁ PO TRZECIE PRIMO ,JESTEŚ HAHAHA

Alicja Pałysa
Gość
Alicja Pałysa

super zapach, kupilam mojemu mezczyznie, bo pasuje do niego idealnie a szukałam czegos extra 6 miesiecy .Wiadomo ze co nos to inna opinia i chodzi o to zeby znalezc cos odpowiedniego dla siebie.Panie Marcinie, dzieki za Blog, a ja i tak najpierw wacham w sklepie, potem czytam pana opinie a i tak decyzje podejmuje sama. Alicja

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie butelka Terre jest juz 6 lat,i ciagle ta sama.Uzyte połowe z 100ml.,
owszem pachnie ciekawie,ale nie ma szału.Od Hermesa za ulubiony uwazam Rocabar i bez wahania oddałbym reszte Terre za Rocabar,to dla mnie jest klasyka. Musze zgodzic sie z Marcinem jest wiele ciekawszych zapachów.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja chciał bym się w nim kąpać tak go kocham jest przezajebisty Hermes, Terre D'Hermes EDP mam 43 lata to jest zapach dla dorosłych męszczyzn nie dla małolatów z kapturem

Marcin Mielczarkowski
Gość
Marcin Mielczarkowski

A ja dziś dostałem ten zapach od żony. Od rana chodzi on za mną i prowokuje swoją klasą. Nie jest to może szczyt moich marzeń zapachowych ale ! jest nietuzinkowy i nie da się obok niego przejść obojętnie. Trudno jest pisać o zapachach – to tak jak z ulubionymi potrawami – zmysły odbierają bodźce w sposób na każdego działając indywidualnie

natalia fendi
Gość
natalia fendi

można sobie pisać co się chce ale nos to nos, ja oceniam po prostu zapach i jakie wrażenie na mie zrobiłą-jako kobieta oszalałam 🙂 Mo mąż również:) Perfumy są cudowne!

Slawek
Gość
Slawek

Sławek dziwna recenzja Marcina nie zniechęca mnie do napisania ,, dziwnej mojej recenzji” . Myśle że to dobry zapach . Męski a zarasem eteryczny. Odświeżacze powietrza oferowane w perfumeriach, mają się nijak do pachnidła tak przez ciebie krytykowanego. Odkryw w nim mojego klasyka Bel ami z 1986 choć porównując je, Terre jest bardziej prostackie. Pozdrawiam

Marcin
Gość
Marcin

Podobny do Declaration Cartera. Takie odniosłem wrażenie. Doceniam klasę zapachu, ale to nie mój zapachowy świat. Lubię zgoła odmienne kompozycje: Zino, Azzaro, Pour Lui. Ten wydaje mi się zbyt uniseksowy. I jednostajny. Jest coś w tej kompozycji ( i w Declaration również), co mnie uwiera (wetyweria? Cedr?)