Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
27 maja 2010

Maison Berdoues Santal Opoponax

Na fali ostatniej (kolejnej już) fascynacji drzewem sandałowym sięgnąłem po mało znaną propozycję francuskiej marki Maison Berdoues Fragrances. Zapach nie czysto sandałowy, bo z dużą ilością opoponaksu, lekką zawieruchą słodkich przypraw i zapewne jakąś ambrowo-paczulową bazą. W sumie jest to bardziej wariacja na temat cukrowej żywicy niż drzewa sandałowego, ale nie zaniedbano tego drugiego wątku. Kwestia Santal Opoponax jest o tyle ciekawa, że w internecie próżno szukać jakichkolwiek informacji o nim a poza tym prawdopodobnie są to perfumy wycofane już z produkcji (jak cała linia Maison Berdoues). Mnie osobiście bardzo ciekawi wariacja ambrowo-olibanowa, ale niestety to marzenie ściętej głowy (a może ktoś ma?).

Przypomina mi Eau Lente w wersji lajt, i to takiej mocno „lajt”. Opoponaks sennie spływa, meandruje, z trudem przedziera się przez całość, ale na swój sposób jest niezwykle przytulny. Tam, gdzie Eau Lente wzniecało huragan, biło pęcherzyki płucne, tutaj jest klasyczny wiatr znad zgaszonych, ciepłych jeszcze ognisk. W nim zawieszone zdają się być drobiny słodkich przypraw, drzazgi zatopione w miodzie i kłębki cukrowej waty. Wszystko w idealnej temperaturze i miłe dla nosa ponad wszelką miarę. Czas sprawia, że Santal Opoponax kroczy bardzo leniwym krokiem w kierunku sandałowca, który znowu, paradoksalnie, przypomina wersję mocną, słodką, kremową, bardzo drzewną, czyli coś a’la Tam Dao i Santal de Mysore. W tym momencie wesoło można oczekiwać końca opowieści, ale jak się okazało nie jest to meta. Kompozycja schodzi na głębszy poziom w tak zwane „otulające” akordy ambro-paczuli i nawet jeśli żadnego z tych składników nie ma w składzie to wrażenie takowe jest bardzo silne, porównywalne do Alambar‚a czy Cedre Pivera. Ta bardzo miękka końcówka idealnie komponuje się w wcześniejszymi obrazami i…

… pozwala zachować dobre zdanie o Santal Opoponax. Według mnie mógł paść marketing marki i właśnie stąd decyzja o wycofaniu. Przecież bez dobrej reklamy, nawet najlepsza kompozycja nie będzie w stanie się obronić. Może perfumy te były za tanie (kosztowały coś koło 70$ za 100ml z tego co pamiętam) i tutaj należy dopatrywać się przyczyny klęski…
Zauważyłem, że strasznie dużo porównań uczyniłem w tej recenzji, stąd przyszedł mi do głowy zarzut o wtórność i coś w tym jest.

Nuty: drzewo sandałowe, opoponaks, przyprawy
Twórca: b.d.
Rok powstania: b.d.
Dostępność i cena: produkt wycofany; egzemplarze używane można kupić w granicach 50$ za połowę flakonu, ale używki są rarytasami.

Fot. nr 1 z biolandes.com
Fot. nr 2 z kosmetykiimanuka.pl

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o