Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
15 maja 2011

O de Lancome — kobieca brzytwa Gonnona

Wylansowane w 1969 roku O de Lancome to już wielki klasyk. Co prawda bez pomarańczy w składzie, ale to nie szkodzi, żeby o nich napisać. Lubię mierzyć się z legendą. Ponad 40 lat temu, kiedy Lancome powierzyło prace nad nowym zapachem Robertowi Gonnonowi, założenie było jedno. Miał powstać szalenie zmysłowy zapach dla kobiet na najgorętsze pory roku. Czy się udało? To chyba prosto ocenić skoro O de Lancome niedługo będzie obchodził półwiecze swojej bytności na rynku. Jednak już teraz ostrzegam łowców vintage’owych perełek. W roku 1964 twórca imperium Lancome — Armand Petitjean — sprzedał swoją perłę wielkiemu koncernowi jakim jest L’Oreal. Pięć lat później powstało O de Lancome. Duch komercji zawisł nad kolbami z nowym zapachem, ale nie jest wcale tak źle. Posłuchajcie.

To zapach cytrusowy bez dwóch zdań. Mieniący się ostrymi jak brzytwy liśćmi, które zestawiono z przewrotnie kobiecym kapryfolium. Oczywiście nad całością góruje akord kwaśnych owoców, nie do końca dojrzałych, ale przez to szalenie zimnych, lodowatych bez mała. Trwa w najlepsze z zielną otuliną i jest znakiem rozpoznawczym O de Lancome, niemożliwym do porobienia podpisem. I mimo że w składzie widnieje mnóstwo miękkich, ciepłych ingrediencji, to ich rola jest tu zupełnie zmarginalizowana. Ani kremowy sandał, ani duszący z założenia jaśmin, ani fruktozowa mandarynka. Słowem, nic nie wprowadza dysonansu do zestawienia cytrusów i ziół. Cytryna i bergamotka skutecznie tłumią owocowe aldehydy, które nadają słodkiej maniery woni pomarańczy. A do tego wszystkiego garść świeżych ziół zasypuje drzewne i kwiatowe niuanse. Rozmaryn, kolendra i, w głównej mierze, bazylia. O de Lancome trwa w tej złotej równowadze przez długi okres. Dopiero w bazie pozwala wyjść na światło bardziej męskiemu wetiwerowi, ale tak naprawdę to kolejna zaleta tych perfum, coś czego nie spotyka się w dzisiejszej, masowej perfumerii.

I tylko dziwię się sobie, że dopiero teraz zapach wpadł w moje ręce. Ostry, zimny, ziołowy. Idealny na lato, jeśli ktoś szuka niebanalnych perfum, a nie zapaszków i pachnidełek firmowanych przez, pożal się Boże, Kleina, Bossa, Armaniego…

Nuty: cytryna, bergamotka, mandarynka, kapryfolium, jaśmin, bazylia, kolendra, rozmaryn, wetiwer, drewno sandałowe, mech dębowy
Rok powstania: 1969
Twórca: Robert Gonnon
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny jako woda toaletowa w pojemności 50, 75 i 125 mL

Fot. nr 1 z plantherbgarden.com
Fot. nr 2 z lastfm.pl

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

14
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
aleSplajAnonimowysmerfetka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Używam go od zawsze podczas lata, ale nie tylko. Wywoluje wrazenei seksownej swiezosci. Naprawdę niezly

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest to co lubię najbardziej. Używam ich od 15 lat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój ukochany zapach od 20 lat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zapach legenda. Piękny cytrusowy koloń. Jedyny tak cudownie i niemożliwie cytrusowy, bez cienia dusznych i meczących nut, jak haust zimnej wody w upale.

smerfetka
Gość
smerfetka

Narobiliście smaka że licytuję pomimo zbliżającej się zimy:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z chęcią poczytałabym co sądzisz o Lancome Hypnose ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Swietny, ponadczasowy , orzezwiający, chłodny wręcz, cudowny aromat . Znam go od bardzo dawna. Najlepszy na upały, ale nie tylko. Może być świetnym neutralnym, nienachalnym aromatem do intensywnej pracy umysłowej, w biurze, ponieważ zupełnie pozbawiony jest odurzających ogoniastych nut, przesadnej słodkości, animaliki, wszystkich tych afrodyzjakowych powiewów. Jest pedantycznie poukładanym, suchym, krystalicznie czystym i wytrawnym zapachem.
kiedyś miał w sobie trochę lawendy. Teraz jest bardziej cytrusowy, ale nie szkodzi. Wszystko się zmienia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zasugerowałam się opiniami i… orzeźwienie pierzchło bardzo szybko, pozostał efekt starej baby sunącej w czerni do kościoła. Jeśli ktoś napisał, że to jest neutralny i pozbawiony odurzających nut zapach to całkowicie się nie zgadzam. Zapach dla kobiet +50 chcących jeszcze wywołać furorę na dancingu.Magda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś, nie wiem, czy teraz też, w domu urody Lancome , s Pafyżu i innych metropoliach, w powietrzu unosił się ten cudowny aromat. Kosmetyczki chyba musowo , ze strojem służbowym używały też o de lancome. Zapach czystości, świeżego letniego poranka, nie odurzający, nie zatruwający otoczenia, nienachalny, idealny poprawny aromat do pracy, na spacer, na letnie upały, na jesienne smutki, jako przypomnienie ciepłych słonecznych dni. Jest to aromat arystokratyczny, umiarkowany, jakże odmienny od dzisiejszych nachalnych ulepkowatych la vie i tp, agresywnych i mało eleganckich. Chyba nieco zmienili formułe, nie ma lawendy, jest więcej fledrdoranżu, jest przez to troche unowocześniony i bardziej… Czytaj więcej »

Splaj
Gość
Splaj

Zainteresowana opiniami kupiłam "w ciemno". Niestety…
Jednak to nie "efekt starej baby sunącej w czerni do kościoła", jak napisał ktoś wyżej , a starego ,nieogolonego mężczyzny w poprzecieranym ze starości garniturze, z przygładzonymi wodą włosami sunącego do kościoła…
Ohyda!
Koniecznie trzeba przetestować!
Ula

ale
Gość
ale

jak można pisać efekt starej baby, nie wiadomo o jaką babę chodzi. Napisz konkretnie to twoja matka czy babka?

ale
Gość
ale

jak można pisać efekt starej baby, nie wiadomo o jaką babę chodzi. Napisz konkretnie to twoja matka czy babka?

ale
Gość
ale

jak można pisać efekt starej baby, nie wiadomo o jaką babę chodzi. Napisz konkretnie to twoja matka czy babka?

ale
Gość
ale

jak można pisać efekt starej baby, nie wiadomo o jaką babę chodzi. Napisz konkretnie to twoja matka czy babka?