26 marca 2014

Christian Dior Poison — zabójcza tuberoza

Dior Poison znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Christian Dior lansując w 1985 roku Poison zdefiniował trend damskiej perfumerii na następne 10 lat.

Christian Dior Poison i osadzenie w ramach historii

Poison był totalnym zaprzeczeniem wzorców lat 70. i 80. Nie zawierał ani żywicznych kwiatów w aldehydowej formie, ani ton szyprowych ingrediencji. Po raz pierwszy dano kobietom woń orientalną, zabójczo ciepłą, kwiatową i drzewną zarazem. To właśnie marka Christian Dior przetarła szlaki po jakich później stąpali twórcy Guerlain Samsara, Laura Biagiotti Venezia czy Aramis Tuscany per Donna.

Jak pachną perfumy Dior Poison?

Poison był jednak zapachem wyjątkowym o tyle, że zamiast klasycznego jaśminu, ylang ylang lub neroli, zastosowano w nim niebywale duże stężenie tuberozy. Nieco tropikalna, czasami wręcz dusząca nuta jest clue kompozycji. Trzeba jednak zaznaczyć, że Trucizna nie jest w żadnej chwili zapachem zbliżonym do monotematycznych wariacji na temat tego kwiecia. Edouard Flechier zręcznie wplótł ją w akord mięsistej śliwy i słodkich woali dymu.

Charakterystyczny, zwierzęcy wydźwięk całości jest sprawą żywicy opoponaks, ale w sercu Poison wyczuć można szpitalną nutę uryny. Czy odpowiada za to goździk czy inne złożenie składników? Nie wiem. Wiem jednak, że nie jest to ujma dla kompozycji. Ludzkie pierwiastki Poison są wartością same w sobie tym bardziej, że idealnie wtapiają się w tuberozowe towarzystwo. Wtórują im wytrawne, nieco ostre przyprawy.

Od 1985 do 2014, czyli jak zmieniały legendarne Poison…

Poison to perfumy wielowymiarowe i skomplikowane. Trudne do opisania za pomocą wyrazów. Dziś powiedzielibyśmy o nich „babcine” i myślę, że to słuszne skojarzenie. Wszak Trucizna jest zapachem z ubiegłej epoki i nijak ma się do wzorców współczesności. Miałem okazję testować trzy wersje tych perfum: pierwszą z 1987 roku, jedną z okolic 2008 i tę najnowszą. Poison ewoluuje, ale daleki jestem od wielkich narzekań na zmianę formuły tych perfum. Na przestrzeni lat zapach zyskiwał na ciemnych owocach i akcentach słodko-drzewnych. Utracił zaś sporo swojej zwierzęcości, ostrości. Mam wrażenie, że sama tuberoza też przeszła pewną metamorfozę. Teraz jest mniej dusząca i inwazyjna. Mimo tych zmian Poison wciąż pozostaje wonią trudną do zrozumienia dla ludzi XXI wieku. Sięgając po klasyki lat 90. warto jednak pamiętać, że to Dior był tym pierwszym. Zresztą tak samo było z J’adore i jego debiutem w 1999 roku… ale to już materiał na inną historię.

Nuty: tuberoza, kolendra, opoponaks, śliwka, kadzidło, cynamon, miód, jaśmin, anyż, wanilia, palisander, drewno sandałowe, ambra, heliotrop, piżmo, neroli, goździk
Rok premiery: 1985
Twórca: Edouard Flechier
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny jako woda toaletowa i woda perfumowana w pojemności 40 i 50 mL
Trwałość: bardzo dobra, powyżej 12 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
54 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Magdalena
12 lata temu

Zabójczo piękna, zmysłowa chciałoby się rzec 🙂 Dla mnie to wirtuozeia głębi i ewolucyjności. Wymagające i od siebie i od użytkownika 🙂 Tak ja bym je okresliła, więcej słów uznaję za zbędne 😉

Madzia

Ewa Marszałek
12 lata temu

Panthera i Poison – nie ustanę z marzeniami, póki nie będę ich mieć <3

Luna707
12 lata temu

Ukochane perfumy mojej Mamy razem z Givenchy Extravagance 🙂

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

"babciny"??? Wolne żarty… A zmiana trendów wynikała zarówno wtedy jak i teraz ze zmieniającej się sytuacji gospodarczej o czym mowa w wielu książkach o perfumach. Krótko mówiąc istnieje zależność następująca (w fotograficznym skrócie) – nastroje społeczeństwa dobre, ogólny dobrobyt, wzrost gospodarczy – ludzie wybierają odważne zapachy ciężkie (można tutaj dodawać epitety mroczne, zwierzęce, duszące itp itd), natomiast kiedy nastroje słabną, sytuacja gospodarcza pogarsza się, panuje kryzys (można powiedzieć jak np teraz) ludzie szukają delikatności, radości, lekkości(której nie ma na tą chwilę w rzeczywistości), lata, beztroski w zapachach – wybierają lekkie kompozycje, które zabierają ich na "wyspy szczęśliwe"

Grażyna J
12 lata temu

Mam jeszcze flakonik po Poison Esprit de Parfum sprzed jakichś 20 lat. Choć zawartość dawno już uleciała, woń cudna po odkorkowaniu w dalszym ciągu się objawia.

Anna Bober
12 lata temu

Bardzo się cieszę, że piszesz więcej – i więcej o "klasykach", a nie wyłącznie niszowych nowościach. Nezdelux w świetnej formie. Pozdrawiam autora :)))))

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

One już długo nie pociągnął. Dior pewnie niebawem je puści z dymem w kosmos

Anhedonia
12 lata temu

Jak trucizn, poza Pure nie mogę znieść, tak wzmiankowene J'adore wielbię 🙂

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

Ta trucizna jest piękna, ale i tak w mojej ocenie przebiła ją wersja Tendre!

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

Fajny tekst! Wstyd się przyznać, ale nie znam tego klasyka. Wkrótce się poprawię. Jestem/byłem fanem wersji Tendre, Pure i Eau Secrete. Więcej takich artykułów o klasykach perfumeryjnych, Marcin!

Raf

bebe509
bebe509
12 lata temu

Zapach legenda, piękne reklamy ale nigdy nie było mi z Poison po drodze. ulubiony zapach mojej mamy.Jeżeli chodzi o klasyki to wczoraj bedac na zakupach i kierując się w strone Sephory, zobaczyłam jak mloda dziewczyna /nastolatka/pędzi przede mną ,wpada do perfumerii i skrapia się obficie Chanel no 5 i szybciutko wychodzi. Może jednak jest nadzieja w młodym "narodzie " , i ,ze nie tylko plastiki sa uwielbiane bo często jak widziałam matke i corke na perfumeryjnych zakupach to np. przy Chanel no 5corka z obrzydzeniem odwracala glowe rzucając – to dla starej baby! to sa reakcje u nas bo we Francji nastolatki uwielbiają klasykę -No5 , Shalimar, Opium . no ale francuzi kochają swoja klasykę i prędzej zmienia partnera niż ulubiony zapach 🙂 /to oczywiście zart /

Patrycja Maćkiewicz
12 lata temu

Zmysłowa kraina luksusu i chwila niezapomnienia ale nie dla mnie 🙁 Uwielbiam Diora ale Poison mnie przytłacza i troszkę dusi. Słyszałam że z wiekiem gusta się zmieniają więc może za jakieś 10 lat będzie to mój ulubiony zapach – kto wie 🙂

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

Pisz wiecej o klasykach, ciekawa jestem twojej opinii o Adicct ponieważ jest zmieniony skład i został dodany złoty pasek na butelce. Najciekawsze jest to że w sephorze i dauglasie panie o tym nie wiedzą. Niestety już po powąchaniu widać różnicę , zapach został złagodzony wyczuwam jakąś pomarańcze jest bardziej uniwersalny i mniej jakby duszny od pierwowzoru, nie mogę się w nim odnaleźć jest taki normalny jak inne i niczym się już nie wyróżnia. Ciekawa jestem jakie Ty masz odczucia. Bardzo mi brakuje tego zapachu i nie wiem czy to kwestia przestawienia się na ten obecny? Gosia

ghostsonmagnetictape
12 lata temu

Próbowałam się z nimi zmierzyć, ale… ta tuberoza – wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ona. Jeszcze nie odkryłam postaci tuberozy, która współgrałaby z moją skórą. W niektórych przypadkach wręcz przypomina zapachem opony samochodowe ;), a w każdym – dusi. Cóż, pozostaje mi podziwiać Truciznę na innych. Jest w niej jakaś głębia, magia.
Pozdrawiam, MR.

smerfetka
12 lata temu

upojny , piękny, kocham go wąchać z korka i na kimś, sama jeżeli używałam to max 1/2 psiku ponieważ córki krzyczały że pachnę starsza panią:(:(:( Ale jest cudowny!!!:) Tylko jakoś się boje w nim wyjść do ludzi że odbiorą go tak samo jak moje dziewczyny:(

Ziu
Ziu
12 lata temu

To chyba najlepsza trucizna dla mnie, uwielbiam ten klimat, choć nie wiem czy sama bym się dobrze czuła na dłuższą metę z Poison. Doceniam, lubię, może kiedyś dołączy do mnie na stałe. I zdecydowanie czekam na serię postów z klasykami!

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu

Uwielbiam, ubóstwiam. Z Midnight to moja dwie ulubione trutki.

Marcin Budzyk
12 lata temu

Masz rację, ale jeśli Poison nie są "babcine" to jakie inne perfumy można określić tak?

Anonimowy
Anonimowy
12 lata temu