12 marca 2015

Aramis for Men

Perfumy marki Aramis znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Aramis for Men
Aramis for Men

W ubiegłym roku Aramis for Men obchodził swoje 50. urodziny. Warto więc odkurzyć wielkiego, męskiego klasyka i napisać chociaż kilka zdań na jego temat.

Trochę historii

Zapach ten powstał w 1964 roku. W zasadzie wtedy miał premierę, ponieważ prace nad kompozycją zapachową  miały się zacząć dużo wcześniej. Niestety, dziś trudno znaleźć dokładne informacje na ten temat. Zresztą sama data premiery nie jest oczywista, ponieważ wiele źródeł podaje rok 1966. Na oficjalnej stronie Estee Lauder Companies widnieje jednak 1964. Tego więc się trzymajmy.

Reklama perfum Aramis
Reklama perfum Aramis

Wyjątkowa dystrybucja

Podobno Aramis for Men był pierwszym, luksusowym męskim zapachem dystrybuowanym w domach towarowych. W Polsce ten model nie jest szeroko rozpowszechniony, ale w krajach z długimi tradycjami handlowymi to norma. W tym miejscu warto przywołać angielski Harrods, berlińskie KaDeWe czy paryską Colette. Od lat 60. flagowe perfumy Aramisa wciąż są produktem sztandarowym, który osiąga wysoki wskaźniki sprzedaży. Głównym rynkiem nie jest jednak Europa, ale Stany Zjednoczone. Tam produkt ten osiągnął status kultowego.

Jak pachnie Aramis for Men?

Pachnie w bardzo charakterystyczny sposób, który dziś najczęściej określilibyśmy jako „retro”. To woń szalenie wytrawna, skórzana i mszysta. Znaczenie w kreacji wrażenie olfaktorycznego mają też aldehydy i żywice. Wedle mojego nosa perfumy nie mają klasycznej trójdzielnej budowy. Od razu są mocne i suche. Atakują nos szorstką skórą i mirrą. Jeszcze bardziej męskiego sznytu dodają im metalizowane aldehydy. Później zapach nieco zwalnia. Zyskuje przykurzony charakter (ale nie jest to kurz rodem z laboratorium). To jednak kurz szlachetny, powstały z dobrej jakości papieru.

Dider Zonga w kampanii Aramis for Men

Zmrożony mamut i skórzane księgi

Przypomina Aramis jakieś stare, skórzane obwoluty ksiąg w dostojnym gabinecie, gdzie mężczyźni sączą koniak i palą cygara. Warto jednak zaznaczyć, że Aramis for Men w żadnej chwili nie jest zapachem ciepłym i rozkosznym. Jeśli koniak – to z lodem. Jeśli cygaro – to ostre i gryzące. W ogóle czasami mam wrażenie, że perfumiarze ukryli w tej butelce jakiś pierwiastek północnych lasów. Wszak Ernest Beaux mówił, że tak pachną aldehydy. Te w Aramisie są ostre i męskie, ale wciąż tli się w nich aromat lodowatej wody, pokrytej szronem łąki i zmrożonych w głębi ziemi futer jakichś przedwiecznych mamutów.

Dawne kampanie Aramis for Men
Dawne kampanie Aramis for Men

Opinia końcowa

To trudny zapach i nie dziwię się, że dziś w Polsce dostępny jest oficjalnie wyłącznie w butikach Estee Lauder a nie w perfumeriach sieciowych. Oprócz tego, że jest naprawdę ciekawych drzewnym i skórzanym szyprem, to jest też wonią zimną i mało przyjazną. Z tego powodu nie robi tak wielkiego wrażenie jak choćby Gianfranco Ferre for Men.

Nuty: mech dębowy, skóra, aldehydy, paczula, arcydzięgiel, cynamon, gardenia, geranium, drewno sandałowe, ambra, jaśmin, mirra
Rok premiery: 1964
Twórca: Bernard Chant
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

6
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AnonimowyUnknownMarcin Budzyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Brzmi intrygująco i cudownie samczo! To musi coś zupełnie innego niż pseudoskórzaki, nieoheblowane deski i chemiczne sportowiaki 🙂 Czasem zazdroszczę Ci tego dostępu do różnych ciekawych, ale mało znanych perełek ;]
Mam pytanie, czy wśród bardziej współczesnych kompozycji jest coś, co jest choć trochę podobne do Aramisa?

Avarati

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Obecnie jedynym zapachem (wśród tych z półek Sephory i Douglasa) mogącym nawiązywać do Aramisa jest Antaeus Chanel i YSL Kouros (ale ten chyba już jest wycofany)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marcinie, a czy Twoim zdaniem Chanel Antaeus nawiązuje w jakiś sposób do Van Cleef & Arpels Pour Homme? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No i czy można powiązać jakoś Aramisa, Antaeus'a i Van Cleef & Arpels Pour Homme?

Unknown
Gość
Unknown

Aramisa ze Szwajacari w latach 80-tych przywoził mój wujek. Wyjeźdzając zostawiał mojemu ojcu lekko zużytą butelkę. Zapach znam od 30 lat a mam 40. Od kilku lat kupuje ojcu te perfumy na allegro i czasami sam się prysnę jak tata nie widzi 😉 Ojcu 110 ml. zawsze starcza na rok do kolejnych świąt. Zrobiła się z tego tradycja zapach … bardzo proszę go z niczym nie porównywać. Nie wolno, nie wypada inie ma z czym !!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zamówiłem ostatnio próbkę Aramisa. Powąchałem i albo zwariowałem, albo to pachnie NIEMAL identycznie jak Brutal Classic (Intense). Nie zdziwiłbym się, gdyby polska marka skopiowała Aramisa te kilkanaście lat po jego ukazaniu. Znamy przecież porównania Chopina do Davidoff Zino , Miraculum Black do JPG Le Male, więc kto wie, czy Brutal nie był wzorowany na Aramisie? Na mój nos to bliźniaki, tylko zgarniają skrajnie odmienne recenzje raczej. 🙂