5 kwietnia 2017

Prada Luna Rossa Carbon

Perfumy marki Prada znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Prada Luna Rossa Carbon

Prada znowu w awangardzie. Luna Rossa Carbon ma szansę stać się jedną z najważniejszych premier męskiej perfumerii tego roku (a pewnie i nie tylko roku)

W końcu doczekałem się zapachu kamienno-mineralnego, który nie jest zakurzony, nie pachnie jak fartuch, ani zleżałe trociny. Prada naprawdę zaskakuje i to pozytywnie.

Sam spis nut Luna Rossa Carbon ma dość ubogi: cytrusy, paczula, ambroksan, pieprz, lawenda, akordy drzewne i mineralne. Same doznania są jednak znacznie bardziej wyrafinowane. Dość powiedzieć, że zaraz po aplikacji w ciemno uznałem, że niuanse głównym będzie ziele angielskie z jego charakterystyczną kręcącą w nosie, korzenną nutą.

Zdjęcia z kampanii Prada Luna Rossa Carbon

Zanim jednak przejdę do szczegółów o samym zapachu warto przyjrzeć się informacjom, jakie dystrybuuje na jego temat Prada. Nacisk położono bowiem na użycie nowatorskich, syntetycznych składników łączonych ze szlachetnymi, naturalnymi esencjami, w tym wypadku lawendy, bergamotki i paczuli. Luna Rossa Carbon wpisuje się zatem w trend perfum industrialnych, ale w przeciwieństwie do konkurencji jest zapachem żywym, opowiadającym historię. Marka anonsuje je jako nowoczesne fougere i w tym wypadku ma to swoje uzasadnienie. Jednak od razu powiem, że znacznie więcej jest tu industrialu i chemii niż naturalnego podejścia do akordu paprociowego, jak miało to miejsce choćby w Dunhill Icon.

Prada Luna Rossa Carbon 100 mL

Po początkowym stadium z kręcącymi w nosie przyprawami całość osuwa się w stronę nut drzewnych, nieco wręcz polakierowanych. W tle można wyczuć pewne wspólne tony z Gucci Pour Homme Absolute, lecz Luna Rossa Carbon na pierwszym planie ma nieco nadpaloną lawendą zmieszaną z nutą płonącej opony i cieniem karmelu. Wrażenie o dziwo jest pozytywne i nie pachnie to wszystko zbytnio kontrowersyjnie. W tle pojawia się nuta szklista, jakby lodowa.

Reklama perfum Prada Luna Rossa Carbon

Mimo pewnych skojarzeń z karmelem Prada pozostaje kompozycją raczej wytrawną. To ma pewnie związek z próbą kreacji aromatu węgla i w ogóle osadzeniu perfum na gruncie przemysłowo-górniczym (to nie żart, Prada naprawdę używa tych sformułowań w swoich materiałach). Węgiel jest tu jednak niedosłowny i stanowi pierwiastek innych doznań. Dopiero podczas pisania tej recenzji zauważyłem, że wspominam o nadpalonej (czyli częściowo zwęglonej) lawendzie, oponie (w której węgiel występuje pod postacią sadzy) czy karmelu (znowu częściowe zwęglenie) – to wszystko pozwala mi sądzić, że Prada ma rację i imię Luna Rossa Carbon nie jest tylko pustym frazesem.

W bazie dodatkowo znajduję ślad eukaliptusowej landrynki, co znowu zbiera dla tych perfum punkty. Mam wręcz wrażenie, że ta kompozycja jest jak wielka hałda niespodzianek, przez którą przy każdym użyciu trzeba się przekopywać od nowa – i można znaleźć nowe rzeczy.

Reklama perfum Luna Rossa Carbon

Opinia końcowa o Prada Luna Rossa Carbon

Prada prezentuje zupełnie nową drogę w męskiej perfumerii, a przy tym trzyma poziom. Ten zapach to dowód na to, że można tworzyć wciąż nowe kompozycje, i że świat zapachów cały czas może zaskakiwać.

Ocenę całości podwyższa fakt zjawiskowego połączenie składników arcysyntetycznych i niezbyt drogich z naturalnymi.

EDIT: Prada Luna Rossa Carbon a Dior Sauvage

Moi Drodzy, wiele osób pisze, że Luna Rossa Carbon to w 99% procentach kopia Dior Sauvage. Kiedyś, kiedy perfumy niszowe nie były w Polsce znane wszyscy mówili, że woniami bliźniaczymi jest Shiseido Basala, Gucci Pour Homme i YSL M7.

Dior Sauvage i Luna Rossa Carbon mają może podobne spisy nut (prawie identyczne), ale pachną inaczej. I nie jest to kwestia skóry, pogody, ponieważ nawet na zwykłym kawałku papierowego ręcznika z łatwością wyczuć różnice. Przede wszystkim Prada nie ma zakurzonych, tanich niuansów, których w Sauvage było sporo. Prada nigdy nie będzie kojarzona z akordem stereotypowo sportowym, a Sauvage (zwłaszcza na początku i w środku) – owszem. Różnicą jest też lawenda, która w Luna Rossa Carbon ma wyraźniej drzewną, trochę karmelkową formę, a nie zakurzoną i sterylną jak u Diora.

Oba zapachy oczywiście należą do wspólnego, męskiego zbioru, który technicznie można nazwać chemiczno-drzewno-lawendowym, ale dzieli je mnóstwo innych kwestii.

Nuty: lawenda, pieprz, paczula, akord mineralny, akord ambrowy, bergamotka
Rok premiery: 2017
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Reklama perfum Prada Luna Rossa Carbon

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Fajny opis, na pewno przetestuje bo Dunhill Icon już mam. Mała poprawka, bo na górze ocena jest 9/10 a na dole 8/10 🙂 Pozdrawiam
Piotr

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Jak oceniasz podobieństwo tego zapachu do Sauvage Diora?

Marcin Budzyk-Wermiński

Może i należą do tej samej grupy zapachowej, ale dla mnie Prada jest zdecydowanie ciekawszą kompozycją. Więcej się w niej dzieje i przede wszystkim nie ma fatalnie tanich niuaasów drzewnych syntetyków

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

cała seria Luna Rossa prezentuje wysoki poziom. szczególnie klasyk i LR Extreme dobrze mi leżą, dlatego koniecznie muszę wypróbować Carbon

Leokadia Pumeks
4 lat temu

Marcinie, ponawiam prośbę (off topic) o pare słów o nowym L'Occitane Terre d'Lumiere. Strasznie mi na tym zależy bo chciałam go zamówić w prezencie , ale jeśli jest słaby to mam jeszcze sznsę wybrać co innego.

Robert Gołoński
4 lat temu

Hmmmm, brzmi ciekawie. Zaintrygowałeś mnie tym wpisem i mam nadzieję, że nie rozczaruję się tymi perfumami 😉

Mariusz Ganczarski
4 lat temu

Szukam, szukam i nie do kupienia u Nas na dzień dzisiejszy 🙁

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Słabo szukasz, ://www.sephora.pl/Zapachy/Zapachy-dla-Mezczyzn/Prada-Luna-Rossa-Carbon-Woda-Toaletowa/P2909014?cm_mmc=Search_Search_Google_DSA__cat%3Asephora.pl

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Douglas tak samo

Marcin Budzyk-Wermiński

Nie mam jak przetestować tych perfum i chyba prędko się to nie zmieni

Marcin Budzyk-Wermiński

Niebawem pewnie pojawią się w perfumeriach internetowych 🙂

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Śledziłem ten blog przez parę dni,żeby wybrać ten "jedyny" dla siebie zapach. Dzięki waszym opiniom, a przede wszystkim Marcina, codziennie odwiedzałem perfumerie i….I udało się, pachnidło zakupione, carbonara jest megaa

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Carbon* hehe

Marcin Budzyk-Wermiński

Cieszę się, że Ci się spodobał. To dobra kompozycja, i wcale nie pachnie jak carbonara 😉

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Mało wierna kopia Tere de Hermes… Zdecydowanie wolę pierwowzór!
Paweł

Mariusz Ganczarski
4 lat temu

Dziękuję za informację

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Wiele osób, ktore twierdzą, że nowa odsłona serii Luna Rossa jest bliźniaczo podobna do Sauvage ma rację. Jeśli podajesz w drugiej linii przykład M7 i GpH 1 to dyskredytujesz takie głosy (te dwa ostatnie zapachy faktycznie mają ze sobą niewiele wspólnego). Podobieństwo Carbon i Sauvage jest łudzące, choc oczywiście spędzając liczne minuty na wwąchiwaniu się w nadgarstek / bloter będzie można znaleźc subtelne różnice, tu zgoda.

Maciej

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Witaj Marcinie!Dziękuję Ci za tego cudownego bloga!Zaczytuję się w nim po cichu od dawna.Swoim uzależnieniem zaraziłam spore grono osób:)Z Twoją pomocą mój Mężczyzna pachnie cudownie rumowym Bentleyem,Le Male Gaultiera,Narciso Rodrigueza for Him Bleu Noir.Dla siebie odkryłam tu markę Narciso Rodrigez(czarny i biały),Classique Intense Gaultiera,Thierry Mugler Aliena,Toma Forda Velvet Orchid,Guerlaina Aqua Allegoria Mandarine Basilic i ostatnio Insolence Eau de Parfum (te cudowne fiołki).Dzisiaj,po przeczytaniu Twojej recenzji,powąchałam w Sephorze Luna Rossa Carbon i przepadłam.Dawno nie czułam tak pięknego męskiego zapachu!!!Oczywiście zaszalałam i Pan mój pachnie przepysznie tym zjawiskowym węglem.Z godziny na godzinę jest coraz wytworniej!Zatem raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam – Ewa.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Przetestowałam na mężu. I otóż o ile na początku byłam zachwycona i przekonana że to jest ten zapach to koniec był tragicznym mydlanym rozczarowaniem��

Karol
4 lat temu

Byłem, wąchałem 😉
Mi jednak przez pierwsze pół godziny do godziny przeszkadza jedna nuta, pojawiająca się na końcu zapachu, która jednak po tym czasie znika bezpowrotnie. Dopiero wtedy mogę się oddać przyjemności wąchania tych perfum. Nie wiem co to za składnik, ale za każdym razem, gdy pojawia się w kompozycji, dość mocno razi mój węch.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Zastanawia tylko jedno – dlaczego Prada nazwała ten flakon Luna Rossa Carbon? Przecież Carbon nie ma absolutnie NIC wspólnego z oryginalną Różą… Te perfumy są tak bardzo różne, że Carbon mógł powstać sam z siebie jako osobna linia.

Mogę się zgodzić, że Carbon jest podobny Diora, jednak – Dior się nie zmienia, od psiknięcia na rękę Dior przez 4 godziny pachnie tak samo i znika bez emocji. Natomiast Prada iskrzy, zmienia się, pojawiają się ciekawe nuty (Marcin wspomniał o landrynkach, a mi to pachnie gumowymi misiami z Haribo ;p), dodatkowo czuć wyraźnie, że Prada doinwestowała w produkt i ich "szlachetne naturalne składniki" są na prawdę naturalne obok tych chemicznych, czego o Diorze powiedzieć nie można.

Anonimowy
Anonimowy
2 lat temu

Witam,
Przeczytałem recenzję autora, komentarze użytkowników i chciałbym od siebie dodać kilka słów. Po pierwsze jeżeli ktoś uważa, że jest to kopia Dior Savuage to jest kompletnym laikiem w dziedzinie perfum. Te dwa zapachy po za składnikami, nie mają ze sobą nic wspólnego. Śmieszy mnie takie powtarzanie bzdur. Zachowujecie się jak małpa w cyrku. Kiedyś ktoś skojarzył go z DS i od razu powstała jakaś paradoksalna lawina hejtu i powtarzania, że jest to kopia i nieudana wersja DS. Porażka. Kupiłem ten perfum z ciekawości. Jako, że jestem fanem DS, to kupiłem go aby przekonać się samemu czy ludzie mają rację czy po prostu nie mają pojęcia o perfumach. No i od razu już po pierwszych testach stwierdziłem, że ludzie to idioci. Ten perfum nie kojarzy się z DS, jest to całkiem inny zapach na pewno nie jest taki ostry jak DS. Niestety jestem rozczarowany ponieważ nie podoba mi się on tak jak Dior Savuage i jeśli chodzi o trwałość to Prada się nie umywa. Niestety DS pachnie na mnie od rana do wieczora, a Prada ledwo dwie godziny, masakra. Także był to ostatni zakup w ciemno. Już kiedyś raz się sparzyłem. Od teraz kupuję tylko po przetestowaniu w drogerii. Wg mnie ta Prada zasługuje na ocenę 3/10. I taka rada dla ludzi. Nie sugerujcie się takim blogiem, bo widzicie auto ocenił Pradę na 8 a dla mnie jest to klapa i więcej jej nie kupię. Każdy ma swój gust dlatego warto wybrać się samodzielnie na testy do perfumerii. Pozrawiam. tutaj link do moich flakoników 😀
comment image

sky
2 lat temu

Ten komentarz został usunięty przez autora.

sky
2 lat temu

Po pierwsze " Te perfumy", a po drugie. Dior jest bardzo słabym zapachem. Stworzonym dla takich ludzi jak Ty

Rob
Rob
2 lat temu

Zapach bardzo przyjemny na skórze, projekcja niewielka ale trwałość niezła.
Opis jak zwykle smakowity i czujny. Tylko zestawienie opisu lawendy jako jednocześnie „zakurzonej i sterylnej” jest zupełnie bez sensu, albo albo, nie można zrobic jednocześnie kroku do tyłu i do przodu:;)))

Arecki
Arecki
9 miesięcy temu

Prada Luna Rossa Black … Link odwołuje się do Prady Carbon…