10 października 2019

Jacques Fath Velours Boise

Jacques Fath Velours Boise

Czasami marki sygnowane logo wielkich projektantów przechodzą z mainstremu do niszy lub na odwrót. Sytuacja tego typu dotyczyła np. perfum Balmain (zanim je wycofano).

Podobna rzecz miała miejsce z firmą Jacques Fath. W latach 40. i 50. projektant ten był wielkim mistrzem haute couture, najważniejszym konkurentem Diora, mistrzem Valentino i Huberta de Givenchy. Pod koniec lat 40. rozpoczął kreację perfum – z wielkim klasykiem Iris Gris na czele. Później (od lat 70. do 1995 roku) licencję na zapachy przejął L’oreal (Lancome, Armani, Viktor&Rolf), a obecnie ma ją Panouge (który tworzy też perfumy Masaki Matsushima czy Isabey). I perfumy Jacques Fath Velours Boise należą właśnie do niszowej linii Fath’s Essentials.

Jacques Fath Velours Boise

Ich kanwą jest drewno gwajakowe w słodkiej, ciepłej i kremowej formie. Pojawia się też charakterystyczny, dymny zawijas, który nawiązuje do nadpalanych, dębowych beczek po whisky. Zresztą naturalny absolut whisky jest jednym z głównych składników tej kompozycji. Otrzymano go w wyniku ekstrakcji nadkrytycznym dwutlenkiem węgla.

Generalnie rzecz ujmując perfumy te można porównać do Bentley for Men czy Amen Pure Malt (jeśli mówimy o tych bardziej znanych) a z niszy do  Nasomatto Baraonda czy Eau d’Italie Bois d’Ombrie. Oczywiście, mówię o ogólnym klimacie, ponieważ Jacques Fath Velours Boise jest połączeniem przede wszystkim whisky i drewna gwajakowego. I ten motyw trwa od początku do końca. Zmieniają się inni bohaterowie.

Na starcie doświadczymy nieco ziół w formie nie tyle zasuszonej, ale bardziej absyntu z cukrem. Później pojawiają się tony nieśmiertelnika, które z kolei kołaczą o klimat jabłkowego tytoniu a’la Pohadka. W bazie z kolei to drewno gwajakowe wychodzi na pierwszy plan, ale w formie nie czystego olejku (jak było w Bajkalskiej Skórze), ale bardziej w stylu ciepłego, rozkosznie kremowego akordu znanego z Micallef Gaiac.

Velours Boise 50 mL

Opinia końcowa o Jacques Fath Velours Boise

Te perfumy są bardzo, bardzo w moim stylu. I podobają mi się prywatnie w stopniu największym ze wszystkich kompozycji Jacques Fath. Pamiętam, jak powąchałem je pierwszy raz w Mediolanie. To było coś, co utkwiło mi w głowie na długo. Stąd ich obecność w Impressium.

Teoretycznie to uniseks, ale kobietom polecam tylko wtedy, jeśli lubią klimaty Gaiac, Bois d’Ombrie, Frapin 1697 czy Baraonda.

Niewątpliwą zaletą serii Fath’s Essentials jest to, że są to czyste ekstrakty perfum dostępne również w małych flakonikach 15 mL-owych. I nie są to travel-spray’e a prawdziwe flakony – takie jak 50 i 100 mL. Wspominam o tym, bo to rzadkość w świecie perfum.

Najważniejsze cechy:

charakter: drzewny, ciepły

+ naturalnie wprowadzona nuta whisky

+ ziołowe wstawki na początku

+ ciepły, nieco kremowy i bardzo dobrze skonstruowany akord drzewny z dominantą gwajakowej słodyczy

Charakterystyka:

Nuty: drewno gwajakowe, whisky, artemizja, mate, paczula, przyprawy, nieśmiertelnik, drewno sandałowe

Rok premiery: 2018 (w Polsce 2019)

Cena, dostępność, linia: ekstrakt perfum dostępny w pojemności 15, 50 i 100 mL (impressium.pl)

Twórca: Luca Maffei

Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Achna
Achna
1 rok temu

Jeżeli Pan Luca Maffei „mieszał „w tej miksturze to musi być To Coś.. a jeszcze alkohol w składzie ..;) cudnie .. trzeba będzie konieczne spróbować ale i tak czekam jeżeli można na Red Shoes. I rzeczywiście te 15 ml flakoniki są bardzo zachęcające.

Anonimowo
Anonimowo
1 rok temu
Reply to  Achna

Jeśli Jacques Fath Velours Boise polecasz Marcinie mężczyznom, to ciekawa jestem co z tej marki szczególnie ciekawego jest dla kobiet? Może coś zasugerujesz?

Anonimowo
Anonimowo
1 rok temu

Panie Marcinie, jak najbardziej się z Panem zgadzam. Velours Boise wg mnie jest jak najbardziej męskie, ale zapewne znajdzie się grupa kobiet, na których będzie pachniał bosko…na mojej skórze ma piękny męski charakter…nie dla mnie, ale to dobrze, bo będę miała być może piękny prezent dla kogoś. Są cudowne. Pisze Pan o Red Shoes dla kobiet… jest bardzo intrygujący, wyrazisty i z charakterem…żaden słodziak, ale wykwintność i klasa, ale tu znowu kwestia indywidualnego ph skóry i u mnie przechyla się w stronę kwaśnej porzeczki a dodatek grejpfruta za bardzo się przebija na mojej skórze. Nie czuć zupełnie imbiru. Co nie ujmuje, że są genialne. Największym zaskoczeniem są Les Frivolites bo byłam pewna, że to taki słodziak, a tu pełne zaskoczenie. Na mnie są po prostu przepiękne, lżejsze od koleżanki Red Shoes…subtelne co nie ujmuje im mocy…delikatna róża nie wybija się za mocno a bezbłędnie wplata w pozostałe składniki…dla mnie szok, bo dawno żaden zapach mnie tak nie urzekł poza Carthusia Tuberosa, ale w Tuberosie gra cała orkiestra mocne dźwięki, a tu mamy subtelna grę skrzypiec. Czekam z niecierpliwością na recenzje obu pozycji:-)

Ana
Ana
1 rok temu
Reply to  Anonimowo

Z tego roztargnienia zapomniałam się podpisać…ale te perfumy są po prostu piękne i warte testów

Anonimowo
Anonimowo
1 rok temu

Czy Red Shoes są trochę w stylu Amethyst Lalique, ponieważ ten zapach bardzo lubię i pięknie na mnie pachnie. Ogólnie lubię perfumy z porzeczką , jezyną takie owocowe, podkrecone przyprawami. Takie zapachy są super na jesień, zimę. Pozdrawiam. Małgorzata.

Ana
Ana
1 rok temu
Reply to  Anonimowo

Nie wąchałam nigdy Amethyst Lalique, ale Red Shoes nie da się porównać z żadnym znanym mi dotąd zapachem. Polecam testy https://impressium.pl/jacques-fath/309-red-shoes.html#/3-rozmiar-probka_1_ml i wtedy wiadomo czy zapach na nas leży czy wprost przeciwnie. Red Shoes są wyjątkowe i niepowtarzalne. Warto spróbować:-)

Anonimowo
Anonimowo
1 rok temu

Tak. DZIĘKUJĘ.

Michał
Michał
1 rok temu

Panie Marcinie zapach przepiękny,ale jeszcze lepszy moim zdaniem jest Black Afgano,który zakupiłem również.Serdecznie dziękuję za próbki-po nowym roku na pewno skuszę się na Nicolai-Baikal Leather 🙂 pozdrawiam serdecznie!