3 marca 2021

Anatole Lebreton Fleur Cachee

Anatole Lebreton Fleur Cachee

Ukryty Kwiat to kompozycja poświęcona absolutowi wanilii i przy okazji ostatnia nowość francuskiej marki.

Zapachy autorstwa tego perfumiarza to mikstury o najmniejszym potencjale komercyjnym wśród wszystkich marek w mojej perfumerii – nisza w pełnym znaczeniu tego słowa. Do tego to kompozycje tak inne od standardów masowych produkcji, że trafiają w bardzo nieliczne nosy. Gdyby tego było mało, Lebreton przyznaje się do używania składników zwierzęcych (np. kastoreum w L’Eau Scandaleuse), co dodatkowo obniża wartość marketingową marki. Trudno jednak polemizować z tym, że są niezwykłe, magiczne i potrafią oczarować swoją ziołowo-drzewną sygnaturą. I tak samo jest z aromatem Anatole Lebreton Fleur Cachee.

To wanilia, ale totalnie niesłodka. Za to mocno uwypuklono w niej tony wytrawne i pieprzowe. W zasadzie można powiedzieć, że tak mogłaby pachnieć zdrewniała waniliowa łodyga wrzucona do worka z wysuszonym pieprzem. Od samego początku zapach ma jednak charakterystyczną sygnaturę tego twórcy, którą znajdziemy w pewnym stopniu w każdej innej kompozycji – to aromat drewna i ziół w formie wysuszonej, kojącej, nieco aptecznej. Z kroplą mroku.

Anatole Lebreton Fleur Cachee

Dopiero po czasie elementy roślinne jakby ożywają i nabierają pewnej mszystej maniery. Fleur Cachee pozostaje jednak cały czas kompozycją dość chłodną jak na perfumy waniliowe. Mocny pieprzowy akord zmierza w w kierunku drzewnej pikanterii. Wyraźnie nabiera z czasem wręcz deskowego niuansu. Z rzadka w deski pocieknie jakaś kropla żywicy, ale absolutnie nic nie zaczyna się palić. Jedynie w bazie perfumy zyskują kilka stopni i może nieco mniej kręcą w nosie – tak jakby wanilia za wszelką ceną próbowała pokazać choć przez moment swoje krągłe, przyjazne oblicze.

Opinia końcowa o perfumach Anatole Lebreton Fleur Cachee

Drzewno-pikantna wariacja na temat wanilii, która jednocześnie mocno nawiązuje do stylu marki. Niezwykle udana konstrukcja, więc fani marki na pewno będą nią zachwyceni. Momentami nawiązuje do kreacji A ce soir Pont des Arts.

Zdjęcie pozwoliłem sobie pożyczyć od autorki bloga atrecherche.blogspot.com

Najważniejsze cechy:

charakter: drzewny

  • + bardzo oryginalny charakter nawiązujący do klimatu marki
  • + naturalność nut i wysoka jakość składników
  • +/- wanilia w odsłonie wytrawnej i drzewnej, bez słodyczy

Charakterystyka:

Nuty: wanilia burbońska, balsam Peru, kozieradka, pieprz, drewno sandałowe, drewno cedrowe, kurkuma

Rok premiery: 2021

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 50 mL

Twórca: Anatole Lebreton

Trwałość: bardzo dobra, około 7-8 godzin

Pozostałe recenzje

14 października 2026

Bond No. 9 The Scent of Peace for All (IFF)

Ta marka od wielu lat nie pojawiała się na blogu, choć ich dawne kompozycje potrafiły czarować. Kadzidło Andy Warhola czy New Haarlem to pewnego rodzaju klasyki. Wiele innych pozycji też było wysokiej jakości. Dzisiaj jednak o ich najnowszej premierze – Bond No. 9 The Scent of Peace for All. W zasadzie nie pisałbym o tych […]

Dołącz do dyskusji

guest
3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Anna
Anna
5 lata temu
Na mnie zapach bardzo drzewny i męski, świetnie się ułożył na moim facecie.
Aleksandra
Aleksandra
5 lata temu

A ja wącham dalej. Coś mnie odrzuca, coś jednak przyciąga. Zastanawiam się, czy można ten zapach ot tak, nosić w przestrzeni publicznej czy tylko wśród koneserów „awangardy”…moze ktoś wie?

Aleksandra
Aleksandra
5 lata temu

Dopowiadam swoj wczorsjszy komentarz: po calym dniu noszenia w domu i po krótkim pobycie w pracy myślę, że choć to nisza to jednak nie tylko do kontemplacji. Można z tą drzewną wanilią, bezprzecznie niecodzienną iść ” do ludzi”:)