18 marca 2010

Chanel, Sycomore (Les Exclusifs)

Póki co w Polsce wciąż nie możemy doświadczać kolekcji Les Exclusifs, ale zawsze warto spojrzeć trochę na rzeczy niedostępne. Sycomore, bo o tym zapachu dziś, jest zapachem wetiwerowym. Jest niemal monofoniczną interpretacją tej męskiej trawy, choć 80 lat temu miała wyrażać kobiecą stronę zapachu drzewnego. Kiedyś, gdzieś obiła się o moje uszy historia jakoby Gabrielle chciała za wszelką cenę stworzyć zapach oparty na dymnych i głęboko drzewnych nutach, ale jednocześnie nie męski w klasycznym brzmieniu tego słowa. Nie wiem jak pachniało Sycomore sprzed dekad. W 2008 roku nos Jacques’a Polge zawisł nad reinterpretacją. Dziś moje ręce zawisły nad oceną.

Trzeba patrzeć na Sycomore z dwóch stron, z dwóch różnych kątów. Jako zapach z dominującą nutą wetiweru jest bez cienia wątpliwości jedną z lepszych interpretacji na ten temat. Wyliczam w głowie te mononutowce i nawet może Sycomore jest najlepszą z tych kompozycji? Trudno jednak porównywać Chanel do Profumum, gdzie Fumidus miotał płonącymi kulami z wetiweru. Tutaj można odnaleźć sterylność, wręcz krystaliczną apteczność, wybitną biel. Na żadnym etapie nie doświadczymy agresji a wręcz przeciwnie- miękką stronę ciemnej zieleni. W tych kategoriach kompozycja Polge się podoba, urzeka. Lekkie przyprószenie solą tylko potęguje ten efekt. Jest dobrze.
Inna strona to pryzmat sztuki perfumeryjnej jako takiej. Nie chcę powiedzieć, że jest zapachem prostackim, bo tak nie jest. Nie można jednak milczeć na temat jego prostoty. Sycomore rozwija się bardzo linearnie, powoli. Baza jest zbyt wyeksponowana od samego początku a sam wetiwer nie zmienia swojego położenia. Można powiedzieć, że zapach powstał z najlepszych, najpiękniejszych ingrediencji, ale źle wymieszanych. Brak komunikacji to brak miłości i właśnie to perfumeryjne rozstrzelenie jest największą z wad Sycomore. Z drugiej strony po co szukać problemów tam, gdzie ich nie ma. Skoro Chanel nosi się wdzięcznie i przynosi bogate obrazy, to co czepiać się szczegółów. Tutaj, wyjątkowo, nie są one istotne.

Nuty: wetiwer, drzewo sandałowe, jałowiec, cyprys, różowy pieprz
Rok powstania: 2008
Twórca: Jacques Polge

Pozostałe recenzje

24 października 2021

Dior Miss Dior Eau de Parfum 2021

Wersji poprzedniej nie pamiętam (choć opisałem na blogu). Znam tę jeszcze wcześniejszą, która miała wyczuwalny paczulowy niuans i była naprawdę dobra – możliwa do zapamiętania…
A teraz mamy perfumy Dior Miss Dior Eau de Parfum 2021

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
fqjcior
11 lat temu

Sycomore jest na mojej liście "absolutely must try" 🙂 W ogóle ostatnio coś mi mocno wetiwer w głowie. Słyszałem bardzo dobre opinie o Vetiver Givenchy. Niestety nie widzę go u nas w kraju…. BTW: uwielbiam wetiwer i już 😉

Ewa Brisken
4 lat temu

no i udalo mi sie zdobyc odlewke !!!Czuje pieprz, intensywny pieprz i drzewo.Bardzo polubilam ten zapach.Nawet ortzymalam komplementy czego bym sie nie spodziewala 😀 bo zapach trudny i nie dla kazdego nosa —Jedynie cena odstraszajaca 260 € za 100 ml.Polecam w miare mozliwosci testy!

grażyna paczkowska
4 lat temu

Witam , dziwne ale na mnie pachnie apteczne i trochę jak "balsam peruwianski" stosowany w leczeniu ran i kojarzy się ze szpitalem . Chciałam to wypróbować ale niestety zawiodłam, pewnie to moja skóra tak współgra z ta wonią . Pozdrawiam serdecznie

kamil
kamil
1 rok temu

Taki tylko update napiszę (po 10 latach). Internetowy sklep Chanel działa już w Polsce. Są wszystkie zapachy, także Lex Exclusifs. Co ciekawe, ceny są dość przystępne i niektórych zapachów niższe niż w popularnych w Polsce perfumeriach (online i tradycyjnych).

sławek
sławek
1 rok temu

Nie rozumiem tego. W wielu polskich recenzjach perfum słyszę lub czytam, że jeśli zapach nie ewoluuje zbyt mocno, to jest to jego wada. Dla mnie zawsze wręcz przeciwnie. Dopóki nie sięgnąłem po perfumy z wyższej półki, zawsze byłem zawiedziony niektórymi popularnymi zapachami. Na początku, przy otwarciu, pachniało to w porządku. Po 30 min jednak czar pryskał. Drydown nigdy nie był tak dobry. To, co lubię, w perfumach z takiej półki jak opisywany Chanel, jest to, że ten sam zapach czuję zarówno przy wąchaniu go w perfumerii, potem mając go chwilę po aplikacji, ale też po 3h w knajpie z przyjaciółmi. Moim zdaniem dobry zapach sam się obroni i nie potrzebuje się za mocno zmieniać. Jeśli jest kompletny, to już wystarczy.