11 sierpnia 2017

DKNY Nectar Love

Perfumy marki DKNY znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

DKNY Nectar Love
DKNY Nectar Love

DKNY Nectar Love to z pewnością jedno z ciekawiej zapowiadających się „jabłuszek”. Urocze pszczółki na flakonie sprawiają zaś, że na pewno wiele osób wybierze je z półek perfumerii

Sam zapach został na świecie oceniony w sposób kategorycznie negatywny, lecz według mnie wcale tragiczny nie jest. Ciekawa pozostaje jego konstrukcja i sposób, w jaki połączono miałkie i megamasowe akordy kwiatowo-owocowe z nutą miodu.

W największym skrócie można powiedzieć, że w DKNY Nectar Love mamy dwa wątki równoległe, które wyraźnie są od siebie oddzielone. Pierwszym z nich jest wspomniany już mariaż rozcieńczonych i chemicznych kwiatków z równie nijakimi owocami. Ta część jest do znudzenia wałkowana w większości limitowanych, damskich perfum i klimatów tych doświadczyliśmy choćby w tegorocznym limitowanym trio DKNY.

Reklama perfum DKNY Nectar Love
Reklama perfum DKNY Nectar Love

Drugą częścią Nectar Love jest miód (a w zasadzie jego wrażenie) i akord cielesno-ciepły, trochę przypominający woń rozgrzanej w słońcu skóry. Nie jest to miód znany z perfum niszowych (jak choćby Tabac Rouge), nie jest to też miód wykwintnie idealnie (jak ten z Soir de Lune). DKNY serwuje nam przyzwoity w smaku, ale raczej syntetyczny produkt – lekki, bez drapiących kryształków, ani bez pszczelich żądeł. Jednak już samo wprowadzenie tego typu wątków do kompozycji uważam za zabieg wymagający pozytywnej reakcji. Wszak większość premier DKNY to bezpłciowe masakry.

I właśnie z akordu miodowego później powstaje akord ogrzanej skóry z cieniem olejku do opalania i kremowym wątkiem kwiatowym, który odstaje od równolegle granych kwiatów rozcieńczonych i plastikowych. W tym miejscu może na myśl przyjść cień ostatnich edycji Estee Lauder Bronze Goddess lub Tom Ford Orchid Soleil – ale tylko cień. W żadnej chwili Nectar Love nie zbliża się poziomem mocy do wspomnianych wyżej kompozycji.

DKNY Nectar Love - oficjalne zdjęcie promujące perfumy
DKNY Nectar Love – oficjalna fotografia promująca perfumy

Dodatkowy plus za to, że w przeciwieństwie do innych „jabłuszek”, DKNY trzyma poziom w bazie, a powiedziałbym, że nawet zyskuje nieco drzewnej, ostrej poświaty. Owszem, jest tam trochę kurzu, ale nie jest to wielki dyshonor.

Opinia końcowa o DKNY Nectar Love

To jedna z najciekawszych premiera marki DKNY od kilku lat. Dla mnie zaskoczenie pozytywne.

Najważniejsze cechy:

  • +/- delikatny, cielesny wątek miodowo-olejkowy, choć trochę chemiczny
  • + ładnie wykończona, drzewno-kwiatowa baza
  • – wyraźne, infantylne tony kwiatkowo-owocowe w głowie i sercu kompozycji

Nuty: frezja, mandarynka, brzoskwinia, jaśmin, wosk pszczeli, grejpfrut, mirabelka, cedr, wanilia, kwiat pomarańczy, piżmo
Rok premiery: 2017
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL
Trwałość: średnia, około 5-6 godzin
Twórca: b.d.

Reklama perfum DKNY Nectar Love

Pozostałe recenzje

5 grudnia 2021

Kilian L’Heure Verte

Najpierw do mojej perfumerii wszedł klient, który pachniał tym zapachem. Później postanowiłem sam poszukać kilku kropli, aby napisać recenzję

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Panie Marcinie a czy zamierza Pan zrecenzować złote jabłuszko? 🙂 Anna

Amane
4 lat temu

Marcinie zamierzasz zrecenzować złote jabłuszko? Anna

Marcin Budzyk-Wermiński

Czasami komentarze na blogu wpadają do folderu SPAM i trzeba je ręcznie publikować stąd to opóźnienie.

Anno, co do złotego "jabłuszka" – na razie nie planuję, ale też nie wykluczam w przyszłości

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Marcinie Miałeś okazję poznać nowy zapach Givenchy Dalia Divin Nude??? Bardzo go jestem ciekawa.
Pozdrawiam Martyna

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Ten zapach (Nectar love) nie ma nic wspólnego z miodem, według mnie oczywiście…

Marcin Budzyk-Wermiński

To prawda, bo to nie tyle miód, co jakieś dalekie nawiązania i raczej wrażenie czegoś słodkiego, nieco miodowo-wafalowego

Marcin Budzyk-Wermiński

Na razie tylko nadgarstkowo