
Floraiku prezentuje perfumy wyraźnie skierowane w męską stronę.
Marka zamówiła kompozycję u DSM-Firmenich, a jej twórczynią jest Sophie Labbe. Floraiku Birdwatcher to zapach ciekawy z jednego względu. Odróżnia się on bardzo od obecnych premier i jest generalnie przyjemny i męski w odbiorze. Natomiast istotne jest to, że bazuje on na akordach męskiej perfumerii średniej półki z sprzed 20-30 lat. Jeśli ktoś pamięta np. Bruno Banani About You czy drzewno-waniliowe kompozycje STR8, to tutaj odnajdzie te akordy.
Birdwatchwer traktuję zatem jako eksperyment i powrót do przeszłości. Jego niszowość polega na tym, że prezentuje nuty, który dzisiaj nikt już tak nie zestawia. Do tego komunikujemy luksus, choć sama kompozycja zapachowa jest, cenowo, z najniższej półki. Oczywiście, nie znaczy to, że jest zła lub niskiej jakości.
Rozpoczyna się cytrusowo i nieco ziołowo. Czuć pewną słodycz i molekuły kwiatowe. Od razu też widać fundament złożony z syntetyków wanilii i sandałowca oraz drewna cedrowego. To szalenie przyjemny akord, choć raczej kojarzony z niską półką. Rozwój perfum polega na tym, że najpierw tracimy słodkie, kwaskowe cytrusy. Później umyka z tego ładunek zieleni. Zostaje za to molekułowo-męska baza, która ma w sobie pewną kumarynową, paprociową słodycz z wątkiem również słodkiej lawendy. Całość może przypominać granatowego klasyka Dolce&Gabbana Pour Homme, choć z znacznie delikatniejszej i prostszej formie.
Opinia końcowa o perfumach Floraiku Birdwatcher
W swojej kategorii to perfumy średnie, ale ciekawy jest sam zabieg przedstawienia akordów niskiej półki sprzed 20-30 lat we współczesnych perfumach niszowych.

Kampania perfum Birdwatcher




