Kolejny krok
Ducha w kierunku doskonałości został postawiony, ale znowu nie mogę opędzić się od wrażenia, że miesza on swoje zapachy na cztery palce. Piąty- archetyp Dzongkha- to niemożliwy do podrobienia podpis Bertranda. Zmiksowane w taki sposób składniki mają dość pokaźną pulę genów drzewno-mleczno-kadzidlanych, prosto z wyżej wymienionej kompozycji. Raczej nijak ma się to do tuberozy, która jest kwiatem duszącym, o bardzo intensywnym zapachu i zupełnie nie lekkiej konsystencji. Warto przypomnieć, że w swoim poprzednim zapachu dla L’Artisan’a – Al Oudh- magia żywicy agarowej upadła gdzieś na samo dno kompozycji a finalnie mnóstwo było zwierzęcych składników. Podobnie sprawa ma się z Nuit de Tubereuse, choć będę podkreślał obecność tuberozy, którą dostrzec może tutaj każdy. Co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że ta kwiatowa kompozycja może stać się jedyną akceptowalną wariacją na ten temat dla ludzi, którzy tuberozy nie trawią. To wszystko jest efektem ciekawej gry w jaką wplątał twórca całą masę innych nut.
powstają wgłębienia i wzgórza- bezwzględnie najciekawsza odsłona popisu Ducha. To jest tak, że czujemy lekką, o dziwo pozbawioną inwazyjności tuberozę a jednocześnie spod spodu dochodzą te charakterystyczne mleczno-dymne kanony. Może to będzie zbyt daleko posunięte stwierdzenie, ale Nuit de Tubereuse zdaje się być chwilami Dzongkhą pozbawioną irysa, za to z tuberozą w sercu. Dla mnie szala pozostaje w równowadze. Może z minimalnym odchyłem na korzyść młodszej siostry.Wspaniale być nie mogło i teraz trochę o wadzie- jednej, dużej. Te perfumy kwaśnieją w funkcji czasu. Nie ma mowy, żebym miał nieświeżą próbkę, bo zapach dopiero niedawno dotarł do Quality a ja noszę go już trzeci dzień i za każdym razem Nuit de Tubereuse kiśnie mi w bazie. Po prostu się psuje, warzy się czy coś w tym stylu. Może to kwestia wysokich temperatur, choć wczoraj w stolicy padał deszcz i było zimno… i dalej kwaśno. Nie jest to przyjemne a trwa do samego końca. Wbijają się zepsute igły w skórę, nie chcą puszczać i przekreślają wcześniejszą zabawę.
To nie wina twórcy i nie wina perfum, ale pewnie mojej skóry, więc proszę się tym absolutnie nie sugerować tylko testować, testować i jeszcze raz testować. Zazdroszczę szczęśliwcowi, który wyciągnie z Nuit de Tubereuse cały potencjał, nawet w bazie. Gra warta świeczki- uwierzcie mi.
Nuty: kardamon, goździki, różowy pieprz, czarny pieprz, cytryna, tuberoza, kwiat pomarańczy, ylang ylang, róża, mango, arcydzięgiel, janowiec, drzewo sandałowe, palisander, piżmo, benzoes, styraks
Rok powstania: 2010
Twórca: Bertrand Duchaufour
Dostępność i cena: w perfumerii Quality; za 50 mL zapłacimy 350zł, za 100 mL- 430 zł; zapach występuje w koncentracji wody perfumowanej (edp).
Fot. nr 2 z www.incitoprima.com



