
To efekt poszukiwania zacierającego się punktu w naturze, przejrzystości naszych zmysłów, pragnienia nagości.”
W Polsce to chyba spalony zapach z wiadomych względów. Poza granicami naszego kraju raczej też. Zabójczo kwiatowy, esencjonalny, skoncentrowany ponad wszelkie granice jaśmin gra rolę jedynego „słusznego” w tej kompozycji. O innych ingrediencjach trzeba się domyślać, bo Alessandro Gualtieri nie podaje nigdy nut swoich perfum, co bywa irytujące, bo o ile Nuda jest zapachem strikte kwiatowym to np. takie China White jest transparentnie nieokreślone, niemal astralne i aż ciekawość zżera co tam jest. Jak już wspomniałem jaśmin przede wszystkim, od spodu wygładzony może jakimś ułamkiem tuberozy, ale ledwie śladem. To kwiatowość, która przypomina paloną gumę opon, która jest połączona ze zwałami roślinnego cukru. Nijak ma się to do określenia producenta, który mówi, że Nuda to „efekt pragnienia nagości”… Ja tam bym tych perfum nie użył pragnąc się rozebrać, choć jednocześnie warto wspomnieć o metalicznej, trochę krwistej nucie, która pojawia się później. Może to jakaś żywica ubrana w białe piżmo z dodatkiem róży, może coś zupełnie innego. Tak czy inaczej wprowadza to jakiś wibrujący akord w zwały jaśminowej pożogi. Na sam koniec powiedzieć muszę, że Nuda dość linearnie wpada w swoją bazę, która jest naturalnym przedłużeniem nut początkowych. Nie ma tu niespodziewanych wzlotów, ale i upadków. W sumie w kategorii kwiatowej są to perfumy powyżej średniej, ale bez rewelacji. Dla wielbicieli hardkorowego jaśminu w sam raz.
Nuty: jaśmin, tuberoza, róża, nuty żywiczne, piżmo
Rok powstania: 2010
Twórca: Alessandro Gualtieri
Dostępność i cena: za 30 mL ekstraktu perfum zapłacimy 470 zł w perfumerii Quality
Fot. nr 2 z cool-wallpapers.biz