
Tutaj wyraźnie widać ukłon w stronę migdałowej, wycofanej już i bardzo chemicznej Anandy Dolce z 2015 roku.
W przypadku perfum Micallef Purple Love otrzymujemy perfumy pachnące migdałowym balsamem do ciała. Jest to zatem woń iście kosmetyczna, czysta, nieco tłustawa, a przez to możemy też odnieść wrażenie, że niesie ładunek ciepła. Ta kanwa jest wyczuwalna przez cały czas, ale zmieniają się zdobienia. Na początku mamy sporo kwiatu pomarańczy w pudrowo-zasypkowej formie.
Później akord ten meandruje w kierunku pudrowo-kosmetycznej mieszanki zmielonych róż i jaśminów. Co prawda jaśminu w składzie Purple Love nie mamy, ale wrażenia białokwiatowości pozostaje widoczne. Pod spodem całej gry można byłoby dopatrzeć się kropli Aliena.
Z czasem wzrasta też udział słodyczy, ale w żadnym momencie nie powiedziałbym, że to zapach smakowity-gourmand. Raczej to zjawisko przypominające wrzucenie do balsamu pewnych elementów słodkich. Z czego największy efekt tworzą cytrusowe biszkopty lub może bezy. To jednak nie jest dominujący akord.
Po 4-5 godzinach od aplikacji Micallef Purple Love zaczyna nieco wchodzić w obszary waniliowo-piżmowych baz Montale/Mancera. Te puzzle pojawiały się też w opisywanym wczoraj Pure Diamond. Tutaj jednak akord balsamu do biała pozostaje na pierwszym planie. Uważam, że to zjawisko pozytywne.
Opinia końcowa o perfumach Micallef Purple Love
Ten zapach akurat nie wypada jakoś nadzwyczajnie dobrze, choć te balsamowo-migdałowe tony z pewnością znajdą swoje wielbicielki.

Kampania perfum Purple Love




