19 sierpnia 2010

Serge Lutens Bas de Soie

Ten Lutens jest inny niż wszystkie. Kwiatowy w zupełnie nieprzewidywalnej układance. Naprawdę inny. Bo Bas de Soie to bogactwo wizji. Obrazy są pełne, jaskrawe, prawie żywe. Dech aż zapiera w piersi wobec tej mnogości twarzy, które tak silnie pobudzają moją głowę. Jedyny „Lutens” w swoim rodzaju, bo…

…jako jedyny po prostu śmierdzi. Zionie zapoconą bluzką niemytej matrony w lipcowym autobusie, która śpiochy w oczach i brudną twarz maskuje pudrem… ale tylko na początku

Później pachnie spermą, stapia się z obrzydlistwem Secretions Magnifiques. Bas de Soie pachnie również uryną. Pachnie zasikaną podłogą. Jest też nuta szmaty, która ten śmierdzący mocz i rozkładające się nasienie zbiera z płytek i nigdy do końca nie jest porządnie wyrznięta, że o jej praniu nawet nie wspomnę.

To najbardziej odrażająca kompozycja Lutensa, śmierdząca, prostacka, obrzydliwa po prostu. Brudna i z kiłą ostatniego stadium…

Nuty: hiacynt, irys, piżmo
Rok powstania: 2010
Twórca: Christopher Sheldrake
Linia, dostępność, cena: tylko jako 50 mL edp; w wybranych perfumeriach (lista na stronie Avemi) za 350 zł

Fot z travelblog.org

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz
10 lat temu

Konia się wali a kapucyna trzepie. Marcinie, nie dopuszczaj się takich merytorycznych błędów! 😉

Dominkab
10 lat temu

O dżizas :O Fuj! Nie znam, ale skutecznie czuję się zniechęcona do poznania 😉

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

Rany, czuję, że to zapach dla mnie.

Szczur Artur

Marcin Budzyk
10 lat temu

Łukaszu , przepraszam najmocniej, że moja wiedza w tej materii taka mała jest… 🙂

skarbek
10 lat temu

:O o matko! a ja się na ten zapach zaczajałam

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

ooojj to jest az tak zle? ;-/
sproket1

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

A mnie ten zapach zdecydowanie przypadł do gustu. Ma coś w sobie z kompozycji Etat Libre d'Orange. Niemniej Secretions Magnifiques to nie jest, ale może pojawia się w nim ten wątek. No cóż lubię tego typu zapachy… ale też rozumiem, że ktoś ich może nie trawić. Wszyscy powinni jednak poznać. Piotrek

JAROSLAV
10 lat temu

Marcinie jaki opis :O
aż mnie trochę skręciło 😉
dużo słyszałem negatywnych wypowiedzi o Musc Koublai Khan Lutensa? czy ten jest rzeczywiście gorszy?
osobiście uważam, że testować zawsze warto,aby sobie wyrobić opinię.
pozdro
J

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

Ja mam wielką ochotę na jakiegoś lutensa już od pewnego czasu, ale ze względu na bogactwo kompozycji, nie mogę się zdecydować. Tutaj zdjęcie od razu mnie odrzuciło, ale dzielnie przeczytałem opis do końca i nawet się uśmiałem przy opisie śpiochów maskowanych pudrem.

A tak z zupełnie innej beczki: dziś na schodach ruchomych w metrze stał przede mną facet, który tak niesamowicie pachniała, że miałem ochotę przyczepić mu się do pleców w roli niuchającego plecaczka. Niestety nie potrafię opisywać zapachów, ale ten zdecydowanie mi coś przypominał, już skądś znałem niektóre nuty. Był bardzo kadzidlany, ale z dodatkiem czegoś, co czyniło go lekkim.

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

Twój komentarz jest bardzo prostacki

Marcin Budzyk
10 lat temu

Prostacki zapach, prostacki komentarze 🙂

vinou
10 lat temu

Nie chce, zeby to wypadlo jak ex catedra, ale chcialabym opowiedziec tutaj o pewnej koncepcji francuskiego perfumiarstawa. Na francuskich blogach mowi sie z lekcewazeniem o perfumach, ktore sentent propre, to znaczy pachna czystoscia, uzywajac slownictwa autora tego watku:)- pachna dezodorantem do kibla. Francuzi lubia zapachy animal, zwierzece, to skrot myslowy, ktory oznacza, ze w perfumach jest cos cielesnego. Na niektorych skorach nuty te pojawiaja sie bardziej wyraziscie, na innych nie. Znam na przyklad opinie ludzi, ktorzy lubia Shalimara, ale go nie uzywaja, bo na ich skorze note animal za bardzo wychodzi.
A co do Bas de soie i Secrétions Magnifiques to jednak spora przesada, byc moze dlatego, ze nigdy nie zdecydowalam sie sprobowac tych ostatnich na mojej, ani jakiejkolwiek skorze.

vinou
10 lat temu

Najsmieszniejsze jest to, ze hiacynt jest czesto uzywany w mydlach, te perfumy maja cos mydlanego, to moze stad to skojarzenie z brudna toaleta, w ktorej jest dozownik z takim mydlem ?
Na mojej skorze to raczej zapach propre, nic z tego smrodu, o ktorym tu czytam, wrecz zaskakujacy jak na Lutensa.

Marcin Budzyk
10 lat temu

Vinou… Ja nawet nie chcę tego zapachu rozgryzać. Dla mnie to jedna z największych traum życia… Śmierdzi po prostu.

O hiacyncie w mydłach nie słyszałem, ale to całkiem możliwe. Nie wiem, ale nie chcę wiedzieć i tego rozpatrywać. Bas de Soie to dla mnie Zło.

Anonimowy
Anonimowy
10 lat temu

Bardzo dziękuję za Twoją recenzję. Potwierdziła Twoje prostactwo.

Anonimowy
Anonimowy
8 lat temu

A mi się zdaje,że to nie zapach jest obrzydliwy tylko prymitywny opisa a la Doda;)

Anonimowy
Anonimowy
8 lat temu

Testowałam kiedyś juz ten zapach i wydał mi się cukierkowy jak na Lutensa,zupełnie inny od tego co piszesz. mam znów próbkę i jutro uzyję. Ciekawa jestem konfrontacji 🙂
Recenzja wydaje mi się przesadzona.

Karolina

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Hahaha, ale się uśmiałam, Marcinie, brawo, rozumiem Ciebe doskonale, mnie koarzy się z komunistyczną szarą obrzydliwą pastą do podłóg, trauma….brrrrrrrrrrrrrrrrr. 🙂 Pozdrawiam Kasia z Poznania! I cenię Cię za bezkompromisowość!