26 września 2010

Chloe Love, Chloe – z heliotropiny to się tabletki ecstasy robi

Love, Chloe znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Zapach ma być hołdem dla rozpromienionej, szlachetnej, ale i żywiołowej kobiecości. Producent po raz kolejny odwołuje się do efektu chmur na skórze i ogólnie szalenie zmysłowego charakteru perfum. Twarzą Love, Chloe jest Raquel Zimmermann, ale w spocie TV wygląda jakoś mdło. Może to efekt zlania w jedną barwę ciała i ubioru…

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=RtTL1LRuhh8]

Sam zapach jest jedną z ciekawszych premier przełomu lata i jesieni. Lekko pudrowy, ale z wyraźnym akordem składników kwiatowych, które nie pochodzą z płatków (korzeni i liści). Kiedy spojrzałem w spis nut zaskoczyła mnie obecność talku, który przecież jako taki chyba nie pachnie. A może to działania mające dobitnie konsumentowi uświadomić, że Love, Chloe to zapach pudrowy? Tak czy inaczej, pudrowy jest. I wcale za sprawą talku. To irys i hiacynt tworzą ten wątek i sprowadzaj kompozycję na tory wybitnie białe, rozdrobnione, czasami niebezpiecznie zbliżające się do ton mąki. Pozorna sterylność jest przełamana na początku klasyczną nutą kwiatową, za którą odpowiada pewnie bez, kwiat pomarańczy i wisteria. Próżno jednak łudzić się, że te rośliny rozpoznamy, ponieważ nie są wyraźne i tworzą coś na kształt jednej polinuty. Za totalnie odjechane uważam natomiast wymienianie przez producenta w nutach „heliotropiny”. Czy naprawdę nie można było podać nazwy „heliotrop”? To chyba kolejny zabieg, żeby Love, Chloe kojarzył się pudrowo i biało, bo mnie osobiście stanął przed oczami jakiś antybiotyk starej generacji pokryty warstwą kurzu. W każdym razie to element dosładzający i lekko kwiatowy- nic więcej. Szpitala nie szczęście nie materializuje, ale stanowi dość płynne przejście między typową polinutą kwiatową a dobitnie piżmową, ryżową, mączną bez mała bazą. Trochę mi to wszystko przypomina Le Pot Aux Roses, o których pisałem z wielkim zachwytem. I faktycznie nuty głębi zasługują, żeby nazwać je zmysłowymi. Lekko osiadają na skórze i przede wszystkim- unikają brzmień chemicznego fartucha, co przy takiej ilości piżm jest sztuką wielką. Nuty: kwiat pomarańczy, czerwony pieprz, irys, bez, hiacynt, wisteria, heliotrop, piżmo, puder ryżowy, talk Rok powstania: 2010 Twórca: Louise Turner, Nathalie Gracia Cetto Cena, dostępność, linia: 30 mL edp to koszt 215 zł, za 50 mL zapłacimy 290 zł Fot. nr 2 z gourmetsleuth.com Fot. nr 3 z fontdesign.co.uk

Pozostałe recenzje

24 października 2021

Dior Miss Dior Eau de Parfum 2021

Wersji poprzedniej nie pamiętam (choć opisałem na blogu). Znam tę jeszcze wcześniejszą, która miała wyczuwalny paczulowy niuans i była naprawdę dobra – możliwa do zapamiętania…
A teraz mamy perfumy Dior Miss Dior Eau de Parfum 2021

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz
11 lat temu

A daj spokój Marcin. Toż to pudrowa perfuma. Dla nimfetek. 🙂

Marcin Budzyk
11 lat temu

Ty to masz zawsze skojarzenia… 😛

Anonimowy
Anonimowy
9 lat temu

Koszmarny, duszący, staromodny zapach starej pudernicy. Wierzyć mi się nie chce, że stał się tak popularny!

ania251
8 lat temu

Dla mnie początek ciężki, ale później już ok, choć nie zachwyca. Przesłodzony.

Anonimowy
Anonimowy
8 lat temu

na mnie pachnie esencją mydła! jakbym weszła do mydlarni, przesiedziała w niej pół roku i ruszyła w świat, fuj fuj!

urszula
8 lat temu

ale wydziwiacie – wcale nie są takie złe!
szczególnie wrazenie robi to pierwsze mocne kwiatowe uderzenie, chociaż później też nie jest źle!
a gdzie te pudry? wcale ich aż tak mocno nie czuć!

Marta
7 lat temu

Według mnie zapach jest niezwykle zmysłowy, elegancki, otulający.

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

używam od 2 lat 🙂 i jest to mój zapach. pachnie na mojej skórze 8h. Jest bardzo charakterystyczny o czym świadczą komentarze osób, które jak tylko przejdę po korytarzu kojarzą mnie z tym zapachem. Jest intrygujący i bardzo zmysłowy. "utlaniając" się przechodzi w różne zapachowe sfery co podoba mi się najbardziej, nie jest płaski – jak nazywam zapachy które do mnie nie przemawiają.

BOS
7 lat temu

Pachnie jak moja stara lalka Barbie , plastikowy zapach.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Zapach mydlany. Bardzo podoba mi się otwarcie, potem niestety robi się już mniej ciekawie. Zapach przypomina mi Very Irresistible Givenchy.

Splot
4 lat temu

Nic Chlor mi się nie podoba i nie zanosi się na zmiany. Zbyt nijakie, bezpieczne, nudne, poprawne na kilka sposobów.