Byłem, zobaczyłem, oceniłem.
Po zdaniach jakie o tym miejscu wypowiedziały rodowite Wrocławianki spodziewałem się katastrofy totalnej. Nie było jednak tak źle. A teraz szczegóły.
Musimy pamiętać, że jest to Neoperfumeria GaliLu a nie GaliLu Olfactory. Znaczy to, że we Wrocławiu mamy do czynienia przede wszystkim z kosmetykami pielęgnacyjnymi i kolorowymi, a nie perfumami. Niemniej te ostatnie też są. Mamy do dyspozycji zapachy Eau d’Italie, Escentric Molecules, Del Rae i The Different Company… za parę miesięcy ma być podobno Diptyque, ale w czerwcu 2010 moje koleżanka też usłyszała, że „za pół roku będzie Diptyque”… Mam troszeczkę inną hipotezę… Wrocławska Neoperfumeria GaliLu może zbyt mało jeszcze zarabia, żeby zainwestować w linię Diptyque i na razie Pan właściciel zbiera fundusze na nową inwestycję. Informacje, że niby Diptyque musi zweryfikować nowe miejsce to raczej ściema, bo nie potrzebowałby na to aż tylu miesięcy.
Nie wiem czy jest sens pisania o obsłudze w niszowych miejscach. Neoperfumeria GaliLu we Wrocławiu pod tym względem nie ustępuje Warszawie. Za ladą stoi Pan, który zna się na rzeczy, choć kiedy pytałem o kulisy biznesu (dlaczego tak mało perfum, czy dużo klientów itd…) to troszeczkę czarował. Choć absolutnie nie mam nic do zarzucenia aspektom najważniejszym, czyli wiedzy o produktach i kulturze osobistej.
Wybór marek perfumeryjnych jest słaby, bardzo słaby powiedziałbym, ale to w końcu przede wszystkich sklep z kosmetykami. Z tego powodu nie mogę stawiać minusów za to.
Rażącym zaniedbaniem jest za to brak blotterów. Rozumiem, że perfumy powinny być testowane na skórze (takie jest oficjalne tłumaczenie), ale to zwykła oszczędność. Człowiek bez blottera przetestuje maksymalnie 4 zapachy (w zimie, kiedy jest ubrany ciężej to tylko 2, bo kto będzie podwijał do łokcia ubranie). Pomijam fakt, że nadgarstki mogą być zajęte przez inne perfumy. Zawsze to dłuższy czas życia testerów i złotówki w kieszenie dla prowadzących sklep.
Drugą niedopuszczalną według mnie rzeczą są puste testery. Przypadek sprawił, że chciałem przetestować zapachy Eau d’Italie. No i spotkał mnie zawód, bo dwie butelki były puste. Może w Sephorze czy Douglasie jest to rzecz normalna, ale, na Boga, nie w niszowej perfumerii.
Zupełnie przez przypadek zauważyłem, że na niektórych produktach pielęgnacyjnych jest kurz. Zaletą to nie jest. Cała perfumeria sprawia ogólnie wrażenie czystej i tak jest. Nie chciałbym jednak kupić kremu za kilkaset złotych pokrytego siwą warstwą z żyjątkami gratis.
Na plus zaliczam możliwość zamawiania próbek przez internet w cenie 10 zł za sztukę. Jest też możliwość kupna w tej cenie dekantu na miejscu.
Neoperfumeria GaliLu we Wrocławiu to miejsce solidne, ale dwie powyższe rzeczy nie pozwalają mi przyznać zielonej pineski (że o Skrzydłach Albatrosa nie wspomnę). Z wielką przykrością umieszczam na Mapie Pachnącej Warszawy i Polski pierwszy czerwony znak.
Neoperfumeria GaliLu
Adres: ul. Świdnicka 40
Otwarte: poniedziałek-sobota 9-21, niedziela 10-20
Marki perfumeryjne: Eau d’Italie, Escentric Molecules, The Different Company, Del Rae
Fot. nr 1 i 2 z galilu.pl
Fot. nr 3 z sniffapaloozamagazine.com
Fot. nr 4 z apartmenttherapy.com




