Czego to już ludzie nie wymyślą?! Japońska firma Pillbox proponuje perfumy do jedzenia. Wystarczy połknąć rano kapsułkę z zapachem i poczekać pół godziny. Przez pół godziny pachnące molekuły dotrą do porów naszej skóry i zaczniemy „sami z siebie” ładnie pachnieć. Co ciekawe, perfumy w takiej formie będą się utrzymywać przez ponad 6 godzin. Kaoru, bo tak się nazywają te kompozycje, oferowane są w dość…
Dość sceptycznie podchodzę do te pomysłu, bo chyba nie opracowano jeszcze molekuł zdolnych przetrwać w żołądku. Producent mówi, że zapach zawarty jest w kapsułkach, które w żołądku są trawione i później transportowane przez krew. A jeszcze później wydalane z potem. Niezła bajka!
Już bardziej uwierzyłbym, że działają na zasadzie Alliofilu, który nie pachnie czosnkiem, ale później jak się człowiek poci to trzeba uciekać. W taki sposób są metabolizowane związki siarki. Natomiast w życiu nie odważę się na wypróbowanie perfum w kapsułkach. Skutki uboczne mogą być nieprzewidywalne.
Swoją drogą ciekaw jestem, jaką karierę pachnące kapsułki miałyby w Polsce.




