28 września 2011

Calvin Klein Eternity — pamiętacie Elektrę King i jej kostki lodu?

Kiedy w 1988 roku Sophia Grojsman skomponowała Eternity dla Calvina Kleina chyba nikt nie mógł przewidzieć, że zapach stanie się najbardziej wyraźną wizytówką tego domu mody. Sukcesu tych perfum nie przyćmiło ani Obsession, ani Truth, ani One… Na tle dokonań Wieczności blado wypada nawet bestseller ostatnich lat, jakim jest Euphoria. Przyznam szczerze, że kariera tego pachnidła jest dla mnie trochę zaskakująca. Nie jest to przecież killer o wysokim kalibrze, ani woń retro. Podana w klasycznej butelce… Czytaj dalej… woda to mieszanka kwiatów, subtelnych nut zielonych i piżmowej bazy. Coś, co wałkuje się dziś niemal bez przerwy w światowej perfumerii, i coś w czym konkurencja jest olbrzymia.

Wierzę, że ćwierć wieku temu Eternity robiło jednak niesamowite wrażenie. W świecie zapachów kwiatowych, ale podbitych szyprem i aldehydami, Calvin Klein zaoferował kobietom perfumy całkowicie inne. Przełamał zawiesistą zasłonę lat 70. i 80. Sophia Grojsman nie miała tu wolnej ręki. Widać, że musiała zapanować nad swoim temperamentem do tworzenia dzieł wielkich, ale klasycznych. I Eternity zrobiło wyłom w jej twórczości, ponieważ przez następne 8 lat lansowała znowu pachnidła w „swoim starym stylu” (Kashaya dla Kenzo, White Diamonds dla Elizabeth Taylor i in.). Dla wtajemniczonych powiem, że formuła tych perfum zawiera sporo ISO E Super, który rysuje na skórze drzewny, przykurzony, ale zimny i lekko kosmiczny obraz.

A jak ja odbieram to pachnidło? To kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty. Nie jednak głośne i wulgarne, ale zimne, delikatne. Pojedyncze łodygi i kielichy wyglądają wręcz jak spowite jedwabiem. Kompozycja zdaje się subtelnie błyskać na skórze. W początkowych fazach to zapewne wina cytrusów, później jadowitych płatków heliotropu. W każdym jednak momencie Eternity budzi skojarzenia z cielesnością, z kostką lodu, która roztapia się na plecach. Nie podejmę się rozkładu tej kompozycji na części pierwsze, bo jest zbyt dokładnie zmieszana, zbyt spójna. Żadne elementy nie wybijają się w niej i tym samym tworzą bardzo harmonijną całość. Dopiero po 3-4 godzinach wychodzi na wierzch nuta pudrowa i kremowa. To bez dwóch zdań zasługa piżma i drewno sandałowego. Baza Eternity jest po prostu piękna. Wciąż zimna i wciąż przypominająca jedwab. I na dobrą sprawę tylko jedna rzecz mnie razi. Są to perfumy straszliwie ulotne i nietrwałe.Po 4 godzinach ich wykrycie wymaga bardzo dokładnego wąchania. Po 5 nie czuć już nic.

I nie dziwię się, że nie zniknęły z rynku. Doczekały się mnóstwa klonów, ale żaden z nich nie pobił pierwowzoru. Z drugiej strony przeciętna klientka perfumerii nie zobaczy tych wszystkich niuansów, o których piszę powyżej. Dlaczego więc Eternity wciąż się świetnie sprzedaje, i to pomimo naporu młodszej konkurencji?

Nuty: szałwia, frezja, nuty zielone, cytrusy, nagietek, jaśmin, fiołek, goździk, lilia, narcyz, róża, konwalia, heliotrop, piżmo, paczula, drewno sandałowe, ambra
Rok powstania: 1988
Twórca: Sophia Grojsman
Cena, dostępność, linia: dostępny w różnych pojemnościach, z bogatą linią produktów uzupełniających
Trwałość: nie za dobra; około 4 godzin

Fot. nr 1 z perfumeshrine.blogspot.com
Fot. nr 2 z osmoz.com
Fot. nr 3 z images2.fanpop.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
49 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

To piękny, ponadczsowy zapach. Jeden z moich ulubionych od kilka lat. Używam go nawet zimą podczas srogich mrozów.

Na mnie jest trwały. Czuję go praoktycznie caly dzien

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

A mnie kojarzy się z wakacjami we Włoszech. Tam mój luby kupił mi pierwszy flakon. Sam zapach odbieram jako wietrzny, niespokojny. Jest w nim coś z powietrza przed burzą, a do tego jest bardzo elegancki. Jest wyjątkowy i dlatego ludzie obu płci są nim oczarowani. Ala.

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

Zapach jest śliczny, ma w sobie coś, sama go używałam kilka lat temu, chociaż pod koniec butelki już mi się znudził. Myslę, że sekret tkwi w tym, że żaden inny nie jest mu podobny (przynajmniej ja nie znam). Ja ten zapach rozpoznam na kobiecie bez pudła ;-). Za to wersja męska jest dla mnie cytrusowym koszmarkiem, brrr
Pozdrawiam
Jagoda

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

Zapach jest śliczny, ma w sobie coś, sama go używałam kilka lat temu, chociaż pod koniec butelki już mi się znudził. Myslę, że sekret tkwi w tym, że żaden inny nie jest mu podobny (przynajmniej ja nie znam). Ja ten zapach rozpoznam na kobiecie bez pudła ;-). Za to wersja męska jest dla mnie cytrusowym koszmarkiem, brrr
Pozdrawiam
Jagoda

Sheva
14 lata temu

Bardzo lubię te perfumy, uwielbiam w nich tą woń cytrusów pośród kwiatów. Jednak najlepszy zapach Calvina Kleina to Euphoria 🙂

JAROSLAV
14 lata temu

zapach ciekawy owszem.U mnie to przede wszystkim nuty kwiatowe podbite goździkami.
wart jest poznania,choć bez rewelacji
moim zdaniem najlepszym zapachem marki jest Obsession.

Maltel
Maltel
3 lata temu
Odpowiedź do  JAROSLAV

Na mojej skórze również najbardziej czuć kwiaty i goździki. Zapach rozwija się stosunkowo słodko…

Marcin Budzyk
14 lata temu

Anonimowa 1. Zazdroszczę tej trwałości. Na mnie gadzina nie chce pachnieć.

Alu. Dobre skojarzenie z zapachem to chyba rzecz najważniejsza. Takie zapachy się chyba nigdy nie nudzą i niosą olbrzymi ładunek emocji. Gratuluję posiadania takich skarbów.

Jagodo. Chyba jest tak mówisz. Mimo że składniki Eternity ma dość popularne i przewijające się w perfumach niemal cały czas, to ich połączenie jest tu niespotykane. Niemal niszowe.

Shevo. A ja do końca nie wiem, co myśleć o Euphorii. Testuję sobie czasem, ale różne skojarzenie przychodzą mi do głowy. Na pewno nie jest słaba i nudna. Ma to coś "babka". 🙂

Jarku. Obsession to ja się boję. Wąchałem po raz kolejny podczas wakacji i do testów globalnych nawet nie podchodzę. Coś mnie strasznie w niej drażni.

Maltel
Maltel
3 lata temu
Odpowiedź do  Marcin Budzyk

Euphoria najpiękniej pachnie wczesną wiosną… wtedy ten zapach najpiękniej się rozwija.

JAROSLAV
14 lata temu

Marcinie ale testowałes damską wersję czy męską?
damskiej wersji nie znam,za to męska to przede wszystkim goździk,gałka muszkatałowa,lawenda,mirra.

Marcin Budzyk
14 lata temu

Jarku. Ja męskiej nie znam, a może znam, ale nie pamiętam. Damska jest przerażająca.

Sheva
14 lata temu

Męska Obsession jest okropna 🙂 Moim zdaniem najgorszy zapach marki.

Marcin Budzyk
14 lata temu

Będę musiał wobec tego zabić się o próbkę męskiej. 🙂 Przynajmniej nikt nie mówi, że wersja męska jest nijaka. A to wielki plus. 🙂

JAROSLAV
14 lata temu

Sheva co według ciebie znaczy okropny zapach?
osobiście uważam męskie pachnidło za udane.składniki są wręcz imponujace:
ambra,piżmo,vetiver,paczula,benzoes,gałka muszkatałowa,goździk ,mirra i wanilia

Marcinie sprawdziłem. jest ciężko ze zdobyciem próbki tego zapachu:((

Marcin Budzyk
14 lata temu

Może kiedyś przy okazji nawinie mi się pod rękę. 🙂

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

Nie trwały? Dla mnie to jeden z najtrwalszych zapachów. Wystarczą 2 psiknięcia i czuć je od rana do wieczora, na ubraniu kilka dni.

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

Na mnie trwałość rewelacyjna:)zapach odbieram bardzo podobnie do Tresor Lancome. Właśnie do tej "rodziny" Eternity najbardziej mi pasuje:)Jola

babib
13 lata temu

Moja mama używa tego zapachu właściwie odkąd pojawił się na rynku… Zapach szmuglowany gdzieś w paczkach od cioć z Ameryki, mimo tylu lat, codziennie jest z nią. Miłość 'od pierwszego powąchania' 🙂

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

Eternity używam od 13 lat, nigdy się z nimi nie rozstaję. Mój numer 1 wśród zapachów:)Polecam