8 lutego 2012

Blood Concept B (ekstrakt) — utopiona w lawie

Kluczewska Sopka.

Kończąc przygodę z niszową i krwistą marką sięgam po najbardziej drzewne i wytrawne perfumy z całej kolekcji. To B – zapach odważnego podróżnika gorliwie odkrywającego nieznane.

Dla mnie uniwersalne nie są, choć jeśli kobieta uważa, że nosić może Franch Lover’a… B ma z nim dużo wspólnego, bardzo dużo. Jest ciemny, mokry,… Czytaj dalej… zimny i ziołowy. Kreuje do tego większą przestrzeń, ale za to całkowicie pozbawioną dymu. Różnic jest jeszcze kilka.

Blood Concept B (ekstrakt)

Pierwsze starcie z zapachem to uderzenie wekierą w głowę. Jak żyję, nie spotkałem tak skoncentrowanego olejku z bylicy w perfumach. No, ale to w końcu perfumy niszowe i nie muszą trafiać w gusta ogółu. W B wtłacza się nam wpół zasuszone zielska prosto w usta, na siłę, bez przerwy. Skoncentrowane olejki niemal wyżerają śluzówkę gardła, przełyku i żołądka. Efekt jest spotęgowany zimną, lecz lekko tylko piwniczną paczulą. Mordercze wrażenie jest mimo wszystko mistrzowskie.

Nie gorzej jest później. Ludzka kukła wypchana ziołami zaczyna się ocieplać. B zyskuje słodki posmak skóry, gdzieś w tle słychać odgłos smażonych owoców. Jest nieco kwaśno, ale wciąż to nuty ziołowe grają pierwsze skrzypce i nie dają się strawić kwasom żołądkowym. Ten etap jest zdecydowanie „najprzyjemniejszy” i najmniej niszowy.

Akcja zaczyna się wraz z wyjściem drzewnych i metalicznych akordów. Chcecie sobie to wyobrazić jako palenie zwłok w piecu elektrycznym gdzieś w Arktyce? A może lepiej jak śmierć na stokach Kluczewskiej Sopki w studni lawy? Zapach jest ekstremalny, ale nie dymny. Złudnie ciepłe nuty są połączone z lodowatymi i zupełnie pozbawionymi ognia. Bardzo, bardzo, bardzo dziwne, ale interesujące to wszystko jest. W mordę jeża i w jego kolce też.

Nuty: jabłko, wiśnie? („black cherry”), bylica, pieprz, granat, czarna herbata, paczula, drewno tekowe, nuty metaliczne
Rok powstania: 2011
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: 560 zł za 40 mL ekstraktu
Trwałość: po zbóju; cały dzień i pewnie jeszcze dłużej

Fot. nr 1 z wulkanyswiata.blogspot.com
Fot. nr 2 z hornandmore.pl

Pozostałe recenzje

14 października 2026

Bond No. 9 The Scent of Peace for All (IFF)

Ta marka od wielu lat nie pojawiała się na blogu, choć ich dawne kompozycje potrafiły czarować. Kadzidło Andy Warhola czy New Haarlem to pewnego rodzaju klasyki. Wiele innych pozycji też było wysokiej jakości. Dzisiaj jednak o ich najnowszej premierze – Bond No. 9 The Scent of Peace for All. W zasadzie nie pisałbym o tych […]

Dołącz do dyskusji

guest
7 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

mocniejszy od kamali?

Marcin Budzyk
14 lata temu

Rozumiem, że mówimy o Incense. B jest inny, nie dymny, ale wciąż wytrawny.

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

Szkoda, że w Wawie nie można ich porzadnie wypróbować

Beata
Beata
14 lata temu

W końcu udało mi się poznać Pohadke. Po Twoim opisie i nutach widzę pewne podobieństwo.

Ale i tak nie lubię przesadzonych perfum. A te tak trochę wyglądaja.

Marcin Budzyk
14 lata temu

*Anonimowy. Zapachy Blood Concept są dostępne w Horn&More.;

*Beato. Gdzieś w tle pohadkowe nuty pobrzmiewają, lecz nie napiszę, że są to podobne zapachy. Oba na pewno łączy zupełna wyjątkowość.

Anonimowy
Anonimowy
14 lata temu

Próbki są w Lulua.

vexgirl
13 lata temu

Marcin,
czy gdzieś oprócz Lulua i Horn&More; można je znaleźć?