27 lipca 2012

Carner Barcelona — trzy twarze cedru: oud, migdał i pieprz

Drewno cedrowe – składnik klucz. Obecne w odmiennych postaciach w każdej kreacji Carner Barcelona. Oprócz niego: oud, czarny pieprz, migdały. Trzy trudne składniki będące trzema pierwszoplanowymi głosami w trzech kompozycjach katalońskiej marki. Czytaj dalej…

Sarah Carner – twórczyni brandu – postawiła na jakość w najlepszym wydaniu. Dość powiedzieć, że wyczarowanie kompozycji powierzyła takim sławom jak Daniela Roche Andrier (naczelny nos Prady) czy Christophe Raynaud (twórca Karleidoscope).

Zanim o zapachach, trochę o marce jako takiej. Carner Barcelona powstało w 2009 roku, a pierwsze perfumy zaprezentowano w 2010. Od początku twórczyni wiedziała, że muszą pachnieć przede wszystkim drewnem. Drewniane są też korki. Na etykietach zaś widnieją emblematy XIX. wiecznej Barcelony. Nie będę pisał o tym, że chciano zawrzeć w tych perfumach wspomnienia i emocje, ponieważ to powtarzający się wątek w niszowej perfumerii. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

~ Carner Barcelona Tardes

Tardes znaczy „wieczór”. Próbę zamknięcia jego aromatu powierzono Danieli Roche Andrier. Znana perfumiarz postawiła na migdały i bób tonka. Oba składniki są bardzo wyraźne. Nie trzeba mieć wprawionego nosa, żeby je zidentyfikować. Migdał nie jest jednak ulepowaty, ostry i słodki. Tardes przykrywa go jedwabną, zwiewną chustą tonki i piżma. To połączenie znane choćby z Amande Honorables. Brak tu ton cukru. Jego obecność zastąpiono kobiecą nutą pudru. Zwłaszcza dalsze części kompozycji muskają te lekkie, pyliste i zmysłowe obszary olfaktorycznej mapy. Z tego też względu trudno uznać Tardes za męski zapach. Myślę, że kobiecy wydźwięk serca i bazy to zasługa heliotropu, który można porównywać z tym w Love, Chloe. To jednocześnie najmniej niszowa z propozycji CB.

Nuty: palisander, drewno cedrowe, róża, geranium, śliwka, migdały, seler, bób tonka, piżmo, heliotrop
Nos: Daniela Roche Andrier

~ Carner Barcelona D600

Z definicji to połączenie Barcelony XXI wieku z magią Morza Śródziemnego. Dla mnie to ostry, przyprawowy i mocno drzewny zapach. Początek ma bardzo pieprzny. Świdruje w nosie. Tnie nabłonki niczym śmigła helikoptera. Ta czarna nuta jest dodatkowo podkręcona cytrusami w swojej pierwotnej, mało dojrzałej, ale intensywnej formie. Start na piątką z plusem. Później D600 wchodzi w cedrowe obszary. Jest wytrawnie i cierpko. Drzazgi penetrują skórę głęboko. Suche są i ostre. Krew się leje i krzepnie. Ma D600 też zgniły i zielony element. To zapewne połączenie irysów i kardamonu. Dla mnie całość pachnie jak kobieta w małej czarnej i mężczyzna w garniturze bespoke. Ale nie na eleganckim przyjęciu. W D600 są niczym Jaś i Małgosia w cedrowym lesie po deszczu.

Nuty: czarny pieprz, bergamota, grejpfrut, kardamon, irys, jaśmin, wanilia, wetiwer, drewno cedrowe
Nos: Christophe Raynaud

~ Carner Barcelona Cuirs

Cuirs to kuzyn Black Afgano. Zapach równie ambitny i intrygujący. Jeszcze bardziej trwały niż propozycja Nasomatto, choć to tylko woda perfumowana. Trudno mi go rozbić na pojedyncze etapy, na poszczególne nuty. Mimo że to właśnie Cuirs pachniałem najdłużej – aż trzy dni.

Jest słodki, dymny, tytoniowy, narkotyczny. Nie czuć w nim skóry do jakiej przyzwyczaiły nas kompozycje z „cuir” w nazwie. Bardziej ciąży w stronę labdanum – nie bez przyczyny nazywanego roślinną ambrą. Sporo w nim ciepła drewna gwajowego znanego z dzieła Micallef. No i mrocznego, zawiesistego dymu pochodzącego od agaru. Tutaj nie można się pozbyć skojarzeń z Pardon. I choć perfumy Carner Barcelona można zestawiać z wieloma innymi kompozycjami to same w sobie są nietypowym, niemal perfekcyjnym połączeniem. Doczepiam się tylko zbyt cyprysowego, nieco przesuszonego i gorzkiego końca.

Nuty: kminek, szafran, kmin, fiołek, drewno cedrowe, drewno gwajakowe, drewno agarowe (oud), drewno sandałowe, paczula, nagarmotha (cyprys), bób tonka, labdanum, piżmo, amyris, skóra, ambra, benzoin, wanilia
Nos: Sonia Costant

Każdy z tych zapachów jest ponadprzeciętny i oryginalny. Nisza w najlepszym, najbardziej niesamowitym i kunsztownym wydaniu. 

Wszystkie zapachy Carner Barcelona to wody perfumowane dostępne w dwóch pojemnościach: 50 i 100 mL. Ceny: odpowiednio 90 i 130 euro. Dostępne przez carnerbarcelona.com.

Wszystkie fotografie ze strony producenta.

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

35
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
35 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Pat.PEwelina GoglozaMarcin BudzykAnonimowyGudrun S. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Olfaktoria
Gość
Olfaktoria

Marcinie, skąd wiesz o tych perfumach? I jak to się stało, że zdążyłeś je poznać przed ich oficjalna premierą w Polsce? 🙂

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

Marcin ty to potrafisz zachęcić nowościami.
Czuję się okrutnie zachęcony do pozania wyżej wymienionych arcydzieł:)
Nuty powalają
pozdr,

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W skrócie Kubuś wspominał o tych zapachach. A skoro oboje o czymś mówicie to… :PPP

Buziaczki.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Olfaktorio. Przed wakacjami zrobiłem sobie rozpiskę miejsc, które muszę odwiedzić w Barcelonie. Jedną z nich była perfumeria oferująca te zapachy. A Pani była tam tak miła, że udało mi się nawet jakieś próbki dostać.

Zapachy CB są tak dobre, że ich obecność w Polsce jest, według mnie, kwestią niedługiego czasu. Są już na Litwie i w Niemczech.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Jarku. Myślę, że Tobie by się spodobały te zapachy. Szczególnie D600 i Cuirs. Są zachwycające. Naprawdę. I drzewne po zbóju!

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowa od buziaczków. Kubuś? Jeśli myślimy o tej samej osobie to jest on jedną z nielicznych osób, których zdanie w kwestii perfum ma dla mnie znaczenie.

I również ślę buziaczki. :*

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

Marcinie kupiłeś może coś ciekawego?
🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wydają sięinteresujące.

Łukasz
Gość
Łukasz

Tardes I D600 brzmią dla mnie zachęcająco. Oby nie trzeba było długo czekać na nie w Polsce. A jeśli nawet to widzę, ze istnieje opcja zamówienia próbek

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ladne flakoniki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tardes znaczy po hiszpańsku wieczór, nie poranek;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A tak w ogóle…które perfumy damskie podobają Ci się najbardziej?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Jarku. Kupiłem zapachy Hermesa. Niedługo o nich coś będzie.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Zaręczam, że są interesujące.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Łukaszu. Opcja zamówienia próbek jest kusząca, choć najtańsze nie są. Z drugiej strony fiolki mają 2,5 mL, no i zawierają świetne kompozycje w środku.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Owszem, flakoniki mają ładne. Nawet więcej. Lubię taki szlachetny minimalizm.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Dziękuję za uwagę. Jakoś tak mi się napisało automatycznie. Choć Tardes pachnie bardziej porankiem niż wieczorem. Słowo!

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Jest wiele perfum damskich, które mi się podobają. Tak dużo, że nie jestem w stanie wybrać tego "naj".

Marta Rawska
Gość
Marta Rawska

Marcinie, Tardes po hiszpańsku to popłudnie, żeby nie powiedzieć wieczór…
A zapachy faktycznie udane, miałam przyjemnośc jakis czas temu.
Marta

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też miałam możliwość poznania w zeszłym tygodniu w Berlinie i przyznam że od razu rzuciły mi się w oczy a raczej w nos 🙂 a najbardziej Tardes i Pani była na tyle uprzejma że zrobiła mi próbkę (mimo że nie robią), mam nadzieję że będą u nas dostępne. Cieszę się że mogę o nich coś więcej przeczytać 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Marto. Dziękuję. Już poprawiam.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowa. Również mam nadzieję, że zapachy pojawią się w naszym kraju, bo są naprawdę świetne. I niszowe pełną gębą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poznałam Tardes i się zakochałam, piękny zapach!!!

Dom
Gość
Dom

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Gudrun S.
Gość
Gudrun S.

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Gudrun S.
Gość
Gudrun S.

Ja sobie zaaplikowałam Tardes dziś, czyli w mikołajki – a co:). Próbka z perfumerii niedawno dotarła – zamówiłam też inne, w tym Cuirs i szalenie jestem ciekawa również tej, nieszablonowej jak się wydaje, skóry…Och… jest Tardes piękny po prostu, łagodny słodyczą, pudrowy (lubię). Widzę siebie przed kominkiem, zanurzoną we wspomnieniach (miłych), niespiesznie raczącą się migdałami w miodzie. Za oknem może szaleć śnieżyca, ale mnie to nic nie obchodzi – jest Tardes…Zapach nie jest ciężki i z pewnością sprawdzi się w cieplejsze dni.Co do śliwki – inna jest od tych z Feminite du Bois czy Venezii – zespolona idealnie z pudrową… Czytaj więcej »

Ewa Brisken
Gość
Ewa Brisken

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Ewa Brisken
Gość
Ewa Brisken

ja ten zwrocilam uwage dzieki Olfaktorii, zrobila swietny filmik do tych perfum .Po jego ogladnieciu zastanawialam sie jak pachnie.Pozniej zglebiajac sie w temat niszowych zapachow coraz czesciej czytal o nim i jako ze poszukuje nowych zapachow i wciaz zamawiam probki/odlewki postanowilam rowniez i ta probka zamowic.Zapach jest naprawde niesamowity, dymny …uwazam ze dla kobiety ten zapach jest idealny na zimowe dni…jest juz na mojej liscie zyczen …Ostatnio moj maz spytal czy mam cos dla mezczyn (czeka na przesylke ze swoim perfumem) i jako ze, dotej pory posiadam ok.70 probek zapachow min unisex dalam mu wlasnie Cuirs, dwa male psikniecia a… Czytaj więcej »

Ewa Brisken
Gość
Ewa Brisken

tutaj link do filmiku Olfaktorii

http://www.youtube.com/watch?v=zcL2800X9XE

Gudrun S.
Gość
Gudrun S.

Marcinie, nagarmotha to Cyperus (indyjska roślinka), inaczej cypriol – a nie cyprysik (Cypress:) )

Gudrun S.
Gość
Gudrun S.

Chodzi mi oczywiście o skład Cuirs. Perfumy już poznałam – są wspaniałe (parę słów o tym na fragrantice:).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

[Prośba o pomoc w wyborze]
Sympatyczna Pani w sympatycznej perfumerii poleciła mi dwa zapachy:
1) Isabey L'Ambre de Carthage,
2) Carner Barcelona Cuirs.
Nabyłem próbki, testowałem naprzemiennie i… I nie wiem. Obydwa piękne. Ale mogę sprezentować sobie tylko jeden. Który?
Grzegorz

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

W takim wypadku rzuciłbym monetą. Oba są genialne.

Ewelina Gogloza
Gość
Ewelina Gogloza

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Pat.P
Gość
Pat.P

Dziękuję Autorowi za wnikliwe i ciekawe opisy. Super się czyta teksty inspirowane emocjami i wsparte taką fachowością.
Mam prośbę o radę: stoję przed dylematem Black Afgano – Cuirs. Oba zachwycają. Nasomatto budzi radość wewnętrzną przy każdym wdechu. Cuirs – szacunek i ciekawość, chce się go mieć blisko. Nasomatto "zostaje", nie wyczynia cudów, Cuirs zmienia się (a raczej – mieni się).
Oba są delikatne, mimo zdecydowanego charakteru. Nie przeszkadzają w pracy, co jest dla mnie ważne i nie dominują (gram w orkiestrze filharmonicznej, koleżeństwo przyjemnie reaguje).
Proszę o rekomendację i radę (może jest jeszcze coś zbliżonego?).
Serdecznie pozdrawiam
Patryk