30 maja 2026

Thomas de Monaco Luisant Haze

Thomas de Monaco Luisant Haze

Nie planowałem tej recenzji, ale tak się stało, że najpierw blotter, a później próbka wpadły w moje dłonie.

Kompozycja jest trochę smakowita, mocno tuberozowa i trochę oszukuje nos, ale w pozytywnym znaczeniu. Niektóre absoluty tuberozy mają bowiem to do siebie, że pachną w sposób skórzany, truskawkowy lub jak palone opony. I właśnie coś takiego można dostrzec w perfumach Thomas de Monaco Luisant Haze. Jeśli ktoś zna twórczość Karine Chevallier – perfumiarki stojącej za tą kompozycją – ten dopatrzy się istotnych, wspólnych wątków z Venom Incarnat marki Stephane Humbet Lucas. Łączy je wątek poziomkowy i skórzano-słodki, które powstały za sprawą dokładnie tych samych składników.

Luisant Haze jest jednak wonią znacznie bardziej kwiatową, a frakcje drzewne i skórzane są daleko w tle. Kompozycja ma wątki gumy do żucia, waty cukrowej i takiej skondensowanej, różowej słodyczy. Dla niektórych będzie to brzmiało infantylnie, ale gęstość tych różowości jest tak duża, że przekracza wyobrażenie. Do tego po czasie dochodzi tuberoza, która nie znika w późniejszych etapach. I jest gęsta, upojna, trochę plastikowa, ale jest w tym myśl.

Można śmiało powiedzieć, że te perfumy są lepkie i otaczające. Fani tego typu kompozycji będą z pewnością nimi ukontentowani. Warto jednak zaznaczyć, że te przysadziste wrażenia nie są tanie czy niskopółkowe, choć cały czas jest nich ten balonowo-różowy pierwiastek.

Nie jest to bardzo zmienna kompozycja. Zapach wąchany od razu po aplikacji i po 8-9 godzinach wciąż jest łatwy do rozpoznania. Nie jest jednak martwy. W obrębie tej kwiatowo-gumowej słodyczy każda z nut pracuje i zmienia się, choć nie w sposób spektakularny.

Doceniam to, że w nawet w najgłębszej bazie Luisant Haze pachnie spójnie i nie wchodzi w jakieś niskiej jakości tony.

Opinia końcowa o perfumach Thomas de Monaco Luisant Haze

To dopracowana kompozycji w klimacie gumowo-tuberozowym, choć momentami wydaje się zbyt mocno doprawiona molekułami, które zakłócają odbiór tuberozy.

Kampania perfum Luisant Haze

Thomas de Monaco Luisant Haze

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony thomasdemonaco.com

Najważniejsze cechy:

charakter: tuberozowo-owocowy

Charakterystyka:

Nuty: tuberoza, wata cukrowa, poziomka, bób tonka, szafran, akord ambrowy, akord piżmowy, kardamon

Rok premiery: 2026

Twórca: Karine Chevallier

Cena, dostępność, linia: perfumy dostępne w pojemności 50 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

 

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Weronika
Weronika
1 miesiąc temu

Panie Marcinie ….widziałam , że w Impressium pojawiła się nowość od Essential Parfums Ambre Latte . Czy jest szansa,że pojawi się też Osmanthus Absolu?

Natalia
Natalia
1 miesiąc temu

Dzień dobry, czy mógłby Pan zaproponować zapach przypominający zapach dzikiej róży nad morzem lub w ogrodzie? To taka dzika róża, którą obecnie możemy wąchać 🙂 Urzeka mnie kilka razy w roku i chciałabym mieć ją zawsze przy sobie. Fajnie gdyby to była kompozycja o ocenie 8 lub wyżej. Ma Pan taki zapach w głowie?

Hanna
Hanna
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Natalia

Może Hippie Rose J. Faith’a?

Chris
Chris
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Hanna

To jest Heeleya 😀

Ja dorzucę Rose Noir Byredo, choć do tematu w sensie stricte, poszukałbym coś u Guerlaina.

Hanna
Hanna
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Chris

Mój błąd 🙂
Tak się spieszyłam, a wystarczyło otworzyć szufladę i sprawdzić 😀

Damian
Damian
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Natalia

Moschino Boy Toy, wilgotna, niesłodka róża.

Ola
Ola
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Natalia

Hm, jeśli chodzi o dziką różę nad Bałtykiem, z tym charakterystycznym połączeniem słonego powietrza, piasku i kwitnących krzewów, to najbliżej tego obrazu byłby dla mnie Diptyque Eau Rose Eau de Parfum

Natalia
Natalia
1 miesiąc temu

Dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Dam znać gdy odkryję faworyta.

Aleksandra
Aleksandra
1 miesiąc temu

Po tej recenzji jestem jednocześnie zaciekawiona i lekko zdezorientowana. Tuberoza, guma do żucia i wata cukrowa – bardzo odważne połączenie. Chyba muszę zamówić próbkę 😀