8 kwietnia 2013

Rouge Bunny Rouge Lilt i oświecenie Buddy…

Perfumy Rouge Bunny Rouge dostępne w perfumerii (próbki i flakony)

Dzięki uprzejmości jednej z pierwszych Pań, które zakupiły perfumy marki Rouge Bunny Rouge, mam przyjemność przedstawić Wam cud we flakonie. Lilt.

Figa, figa, figa

Legenda mówi, że Budda doznał oświecenia pod drzewem figowca. Oczywiście można przytaczać podania z innych kręgów kulturowych, żeby uzasadnić tezę o wielkim znaczeniu tej rośliny, ale na potrzeby dzisiejszej recenzji Budda wystarczy. Mówiąc zaś jaśniej – wąchając Lilt mam nieodparte wrażenie, że również doznaję olśnienia. I absolutnie proszę nie zrzucać tego na karb mocniejszych promieni słońca w dniu dzisiejszym :). Te perfumy są naprawdę świetne.

Figa jest tu soczysta, zielona i nie tylko owocowa. Czuć liście pokryte ciepłym deszczem, czuć woń światła. Pierwszym skojarzeniem był Figuier marki Heeley, choć Lilt nie ma aż tak wyraźnego akordu mokrej, ciepłej gleby. Jest bardziej optymistyczny i radosny. Jeśli ktoś lubi słodką zieleń to powinien zostać przeniesiony do siódmego nieba.

Kremowe zielenie

Organiczna zieleń trwa w Lilt przez dobre dwie, trzy godziny. W tym czasie powoli zaczyna się zacierać intensywne, oszałamiające wręcz wrażenie słodkiej, zroszonej deszczem figi. Brzegi są zaokrąglane kokosem i subtelną, owocową nutą. To podobny akord do tego, który odnalazłem w Index Fig Apricot. Zaczyna się robić mniej zielono, choć wciąż soczyście. Powiedziałbym nawet, że Lilt wręcz cieknie sokiem, jak rozgryzana brzoskwinia. I aż się chcę go zjeść.

A później pojawia się ciut więcej mlecznej nuty. To pewnie kokos, chociaż sam bym na to nie wpadł, bo kokosem mi nie pachnie. Ten etap może się kojarzyć z matczyną figą i mlekiem wilczycy pitym przez Remusa i jego brata pod drzewem, drzewem figowym oczywiście. O tak, to bardzo trafne skojarzenie. Po czterech godzinach wilcze mleko przeobraża się w przyskórną, zielono-mleczną nutę piżma. Czuć w niej bogatą opowieść z chwil minionych, ale sama w sobie nie jest jakaś wybitnie sugestywna. Myślę, że to dobry koniec zapachu, który dostarczył tak obfitych wrażeń.

 

Słowa kończące

Rouge Bunny Rouge ma swojej ofercie figową perłę. NIE jest to jednak klejnot wyłącznie dla Pań. Według mnie Lilt spokojnie może być uznany za perfumy uniwersalne. Na koniec muszę poruszyć jeszcze kwestię trwałości. Figuier Heeleya ucieka z mojej skóry w 20-30 minut. Lilt jest trwalszy. 4-5 godzin w przypadku zapachu skomponowanego wokół podobnych składników do Heeleya to czas wręcz rewelacyjny. Figowce nigdy nie będą pytonami żyjącymi na skórze cały dzień.

Nuty: figa, fiołek, brzoskwinia, kokos, piżma, akord zielony
Twórca: b.d.
Rok powstania: 2013
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 50 mL (około 400 zł)
Trwałość: bardzo dobra; około 5 godzin

Fot. nr 1 i 4 z mat. producenta.
Fot. nr 2 i 3 z wikipedia.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

18
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
18 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Leokadia PumeksMarcin BudzykAnonimowyMagdalenaiwonidos Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na ile podobny do Ninfeo Mio? (bo z opisu bardzo!)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

opis cudny. aż chciałoby się je mieć.

Beata
Gość
Beata

I widać, że cena też niszowa. 🙂

iwonidos
Gość
iwonidos

Coś pięknego…Fiołek, brzoskwinia…Może są gdzieś próbki do dostania?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Podobny. Zastąp nuty iglaste słodką brzoskwinią. W NM zieleń jest też ciut ciemniejsza. Poza tym AG sprawia trochę bardziej niszowe wrażenie.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Z tego, co wiem, to zapachy można testować tylko w wybranych perfumeriach Douglas. To nowa marka, więc próbki pewnie jeszcze nie będą dostępne w internecie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Drogi Autorze… A czy można spytać o poradę? Od dłuższego czasu szukam jakichś świeżych, słonecznych, cytrusowych perfum, które nie zamieniają się po 5 minutach w standardową, kwiatową, nudną słodycz, ale też (może to już po prostu wina mojej skóry), nie przechodzą zaraz w cierpką, zgryźliwą goryczo-kwachotę. Do tej pory żadnego powodzenia… Nie poradziłbyś czegoś? 😉

Magdalena
Gość
Magdalena

Ja polecam Versense 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Honores des Pres – Honores trip, całkiem naturalne. Basia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja bym zdecydowanie polecała najnowszą kompozycję JCE: Jour d'Hermes 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Trip polecam również. 🙂

Może wody kolońskie kolońskie Hermesa: Concentre d'Orange Verte lub klasyczna Eau.

Dobrze byłoby znać chociaż Twoją płeć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hm, no tak, to się przydaje. Panną jestem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może by tak recenzja Vespers od Rouge Bunny Rouge?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

opisz vespers od rouge bunny rouge

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje ulubione to Incantatin też w składzie jest figa pachną na mnie cały dzień uwielbiam je …..

Leokadia Pumeks
Gość
Leokadia Pumeks

Choć Twój wpis o RBR jest nie nowy , ale mam nadzieję że się odezwiesz: czy mogę prosić o parę słów na temat Chatoyant?
Przeczytawszy Twoją recenzję poszłam natychmiast do Douglasa ale zamiast Lilt, które na mojej skórze były za gorzkie i zbyt figowe, wybrałam właśnie Chatoyant. Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii o tym zapachu. Drugi wybór to była Allegria, zostawiam ją sobie na lato, ale także chciałabym znać Twoją opinię.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Niestety, nie pamiętam go.

Leokadia Pumeks
Gość
Leokadia Pumeks

oj szkoda! strasznie by mi się przydała Twoja recenzja. chyba mam problem z nosem, bo w opisie są kwiaty i cytrusy a na mnie pachnie mleczną czekoladą z miętą 🙂 Jakbyś przypadkiem trafił na nie (są w D. a Arkadii) to byłoby super…