28 lipca 2013

Technique Indiscrete Santa Subita — wilcza łapa

Santa Subita to zdecydowanie najbardziej wyróżniający się zapach z portfolio Technique Indiscrete, i to zarówno biorąc pod uwagę nazwę jak i samą kompozycję. Chciałem go przetestować w warunkach zimowych, ale pech chciał, że zapomniałem zabrać ze sobą zapachu na krótkie wakacje. Na testy w śniegu przyjdzie więc czas, a teraz zapraszam na wrażenia z gorącej części roku.

Jeśli ktoś lubi suche, wytrawne kompozycje okraszone wanilią, to Santa Subita przemówi do niego. Jej głos będzie nieco zachrypnięty, gorzki, choć, co może wydać się paradoksem, kojarzyć się będzie też z miodem. Widzę tu słynną beczkę pszczelego urobku zepsutą łyżką dziegciu. Ta niedosłowna słodycz będzie towarzyszyć każdemu podczas noszenia Świętej na szyi.

Sam zapach jest też twardy, ostry i mszysty. Trudno jednak porównać go do klasycznych szyprów, bo Santa Subita nie lubi kwiatów. Rozkoszuje się surowym mięsie. Jej włosy są potargane, choć długie nieprzeciętnie. Ubrana w czerń przypomina przeklętą, ale jednak tak nie jest. To Święta neandertalczyków. Święta dzika i nieokrzesana. O mocy wielkiej.

Po słodko-gorzkim początku nie bawi się w pozory. Pachnie wilczą łapą. Wyczuć można wtedy aromat ziół, grzybów, mchu, gnijących liści, gleby. Całość opatulona szczelnie, do utraty tchu niemal, przez grubą powłokę skóry. W najgłębszej bazie skóra ta pachnie jednak bardzo cieleśnie, wręcz zmysłowo.

Podobno to zapach kościoła świętej Katarzyny w Brukseli. Ja jednak w to nie wierzę.

Nuty: bergamota, cytryna, pomarańcza, drewno cedrowe, drewno sandałowe, paczula, benzoin, wanilia, piżmo, mech dębowy
Rok powstania: 2008
Twórca: Libertin Louison
Cena, dostępność, linia: 310 zł za 50 mL
Trwałość: bardzo dobra, powyżej 10 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Czuję że mi by się spodobał. Potrafisz go porównać do czegoś innego?

Marcin Budzyk
7 lat temu

Do Anat Fritz, ale to zapach jeszcze mniej dostępny. Może trochę też przypomina Rien Etat Libre d'Orange…