Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
18 listopada 2013

Enfleurage, czyli wiedza wyłącznie dla koneserów sztuki perfumeryjnej…

To jedna z najstarszych i najbardziej pracochłonnych metod otrzymywania wonnych esencji. Dziś porośnięta mchem historii, pokryta patyną dziejów. Enfleurage. Odkryjmy jej tajemnice…

Zasady wydają się proste. Pachnące płatki kwiatów umieszczamy w tłuszczu (absorbencie). Płatki muszą być nieuszkodzone i suche, gdyż woda przyspiesza jełczenie tłuszczów. Zazwyczaj stosuje się tłuszcz wołowy lub wieprzowy. Słyszałem, że w Azji były próby używania tłuszczu ze zwierząt domowych, który ponoć dużo lepiej pochłania związki zapachowe. W Europie używano też parafiny i oleju z oliwek. W Grasse najpopularniejsza była MIESZANINA 70% SMALCU z 30 % ŁOJU. Ważne, żeby mieszanina tłuszczów była nielotna, trwała i bezzapachowa. Przed zastosowaniem, tłuszcze były też zazwyczaj oczyszczane przez przetapianie z wodą, wodą różaną lub ałunem (to taki minerał, który stosuje się też do zacięć przy goleniu). Do stopionych tłuszczów dodaje się drobno sproszkowanej żywicy styraks, która pełni rolę środka konserwującego.

Taką MASĘ TŁUSZCZOWĄ ROZPROWADZA SIĘ NA PŁYCIE SZKLANEJ UMIESZCZONEJ W DREWNIANEJ RAMIE (chassis). Ważne, żeby warstwa tłuszczu miała ściśle określoną grubość. Zależy ona od roślin, ale nie może być ani za cienka, ani za gruba. Zazwyczaj ma od 2 do 5 mm. Rama ma zwykle wymiary 50 x 60 cm. Na jej pokrycie zużywa się około 250 gramów tłuszczu. Później układa się nań kwiaty (zazwyczaj około 50 gramów) i przykrywa drugą ramą. CZAS PRZEBYWANIA KWIATÓW W TŁUSZCZU JEST RÓŻNY I WYNOSI OD 20 GODZIN DLA JAŚMINU DO NAWET 100 GODZIN DLA TUBEROZY. Po tym czasie ramy się rozdziela i ustawia w pozycji pionowej. Uderzając w bok chassis, doprowadza się do odpadnięcia zużytych kwiatów. Później znów pokrywą się ją kwiatami.

Czynność tę powtarzamy nawet kilkadziesiąt razy, aż do momentu, w którym tłuszcz nasyci się olejkiem eterycznym. W praktyce jednak nie osiąga się maksymalnego stężenia olejku w tłuszczu, ponieważ byłby to proces zbyt długotrwały i mogłoby dojść do jego zjełczenia.

NASĄCZONY ZWIĄZKAMI ZAPACHOWYMI TŁUSZCZ NOSI NAZWĘ POMADY i jako taki może być już praktycznie stosowany w roli perfum. Tak właśnie było w starożytnym Egipcie, gdzie pierwszy raz zastosowano tę metodę. W nowożytnej perfumerii pomada jest jednak półproduktem.

Delikatnie się ją ogrzewa i topi w jak najniższej temperaturze, aby PRZESĄCZYĆ PRZEZ MUŚLIN. Następnie stosuje się ekstrakcje etanolem, która pozwala oddzielić tłuszcz od olejków eterycznych. Później roztwór alkoholowy, już bez tłuszczu, WYMRAŻA się w temperaturze -15 C i ponownie sączy, żeby oddzielić „wypadłe” w zimnie woski i resztę tłuszczów.

Teraz pozostaje tylko oddestylować alkohol. Robi się to pod zmniejszonym ciśnieniem, aby nie było potrzeby ogrzewanie mieszaniny. Wszak pamiętajmy, że enfleurage stosujemy do wrażliwych na ciepło kwiatów.

Kiedy cały etanol uleci w powietrze otrzymujemy… NO WŁAŚNIE. CO OTRZYMUJEMY?

Literatura polska i angielska podaje co najmniej kilka nazw tego produktu, jednak większość jest błędna.
Enfleurage NIE jest metodą otrzymywania olejków, ponieważ stosujemy w niej rozpuszczalniki.
Enfleurage NIE jest metodą stosowanie absolutów, ponieważ stosujemy w niej nielotne, stałe rozpuszczalniki.
Enfleurage NIE jest metodą otrzymywania konkretów, ponieważ produkt końcowy jest cieczą.

W języku francuskim produkt ten ma dwie piękne nazwy: absolutes d’enfleurage oraz essence absolute. Języki: polski i angielski są pod tym względem ubogie. W mojej skromnej opinii najwłaściwszą nazwą będzie „olejek absolutny”.

Dzisiaj metodę enfleurage stosujemy bardzo, bardzo rzadko, aby wydrzeć zapach lilii, gardenii, frezji i tuberozy. W przypadku jaśminu i kwiatu pomarańczy to metoda zarzucona chyba całkowicie.

W ramach ciekawostki dodam, że „pozostałości” po metodzie enfleurage również znajdują praktyczne zastosowanie.

RESZTKI KWIATÓW WCIĄŻ ZAWIERAJĄ SPORĄ ILOŚĆ ZAPACHOWYCH CZĄSTECZEK, więc zalewa się je eterem naftowym, heksanem lub benzenem. Efektem jest essence concrète de chàssis. Tu już nawet nie będę próbował wymyślać polskiej nazwy, bo jej po prostu nie ma. Co ciekawe, ten produkt spełnia definicję konkretu, ponieważ po odparowaniu rozpuszczalników otrzymujemy pastę, którą możemy dalej przekształcić w absolut. Takie KWIATOWE PASTY mają bardzo, ale to bardzo intensywny zapach, ale pachną zupełnie niepodobnie do naturalnych kwiatów.

Za pewną modyfikację i „następczynię” metody enfleurage uznaje się ekstrakcję dwutlenkiem węgla w stanie nadkrytycznym

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

37
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
37 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Anna WerbowskaAnonimowyEwa MarszałekPorcelanowaEwa Widyńska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
iwonidos
Gość
iwonidos

Czego to ludzie nie robią, byle by czuć jak najdłużej, jak najbliżej najpiękniejsze wonie natury…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Pachnidle dużo o tym było.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

+

CosmeFreak
Gość
CosmeFreak

Lubię takie wpisy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję autorowi bardzo za ten wpis:) Lubię poszerzać wiedzę w tym zakresie, a nigdy nie wiem gdzie szukać informacji.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a przy podgrzewaniu przez muślin to się nie niszczy ten olejek??

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Zapach potrafi doprowadzić do szaleństwa. 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Było, było.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dziękuję. 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Powinienem je częściej publikować, ale one kosztują mnóstwo czasu…

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Można do mnie się zwracać na "Ty". 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Możesz zawsze zajrzeć na Nez de Luxe. 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Każde podgrzewanie wpływa negatywnie na każdą pachnącą substancję. To pewien kompromis. Większą wartość ma esencja oczyszczona i nieco zniszczona temperaturą niż esencja zanieczyszczona, ale nieogrzana.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

No i to nie muślin ogrzewa. Przez muślin się tylko filtruje, chociaż sam muślin jest zazwyczaj ogrzewany, tak żeby pomada nie zastygła na nim

Mroczyna
Gość
Mroczyna

Ja się nie dziwię, zapach to zmysły, często nieokiełznane, dzikie, prawdziwie pociagające. Ostatnio takich zapachów poznałam kilka 🙂
Magdalena Cecylia M.

Mroczyna
Gość
Mroczyna

ale są tego czasu warte, takie wpisy odróżniają Twój blog od innych na bardzo duży plus 🙂

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

Niezwykły wpis! Jak ja kocham takie posty:)
Dziękuję

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I ja! I ja nie będę oryginalna. Baardzo ciekawy artykuł i mimo, że to kosztuje Ciebie Marcinie sporo pracy, to jednak warto, bo MY tu czekamy nie tylko na recenzję i informacje o nowościach, ale i na poszerzanie wiedzy w tematach okołoperfumeryjnych, że się tak wyraże 🙂 Raz jeszcze ukłon! Pozdrawiam/Joanna

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

To ja dziękuję.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dziękuję. 🙂 I bardzo się cieszę, że wpis zyskał Twoje uznanie. 🙂

Ziu
Gość
Ziu

podobnie jak reszta bardzo chętnie czytam takie wpisy, mało kto z nas ma wiedzę czysto teoretyczną, historyczną, na temat perfum. cieszę się, że mogłam się dowiedzieć tylu nowych rzeczy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy znasz m. korsa sexy amber ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobalo mi sie : "Zapach potrafi doprowadzic do szalenstwa". Baaardzo w dziesiatke! 🙂
I arcyciekawe zdjecia…pozdrawiam z Moskwy – K.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dziękuję. Postaram się tego typu rzeczy zamieszać częściej. 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Znam. Najkrócej mówiąc 2,5-3/10 wg mnie

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Oj potrafi, potrafi. 🙂

Pozdrawiam również.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dlatego są, ale rzadko. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratuluję! Bardzo dobry i ciekawy tekst.
Raf

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dzięki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

fascynujaca historia. nie interesuje sie perfumami ale przeczytałam z pasją.

Ewa Widyńska
Gość
Ewa Widyńska

Miło czyta się takie wpisy, niewiele osób posiada taką wiedzę na temat perfum. Cieszę się, że z kolejnego artykułu dowiedziałam się wiele nowych rzeczy…:)

Porcelanowa
Gość
Porcelanowa

W "Pachnidle" pięknie to przedstawiono. 😉 Bardzo pracochłonna metoda.

Ewa Marszałek
Gość
Ewa Marszałek

Post wzbogacił moją wiedzę. A " Pachnidło " mam przygotowane na weekend 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oby książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kocham Twoj blog!!! Kocham! Jestem tu codziennie!!
Agata Ste

Anna Werbowska
Gość
Anna Werbowska

Bardzo ciekawy wpis. Również jestem zainteresowana kolejnymi w tym rodzaju 🙂 Ania