5 listopada 2013

Rouge Bunny Rouge Cynefin, Embers, Silvan

O tym, że na nowe trojaczki Rouge Bunny Rouge czekałem z zapartym tchem mówić chyba nie muszę. Są świetne. Wszystkie. Fanów drzewnej i dymnej niszy zachwycą!

Rouge Bunny Rouge Cynefin

Cynefin potrzebował najwięcej czasu, żeby mnie do siebie przekonać. Powodem było tragiczne otwarcie. Klasyczna nuta ozonowa plącze się tam w gęstwinie ziół i mokrego mchu. Zapach nie jest przyjemny, ale na pewno jest oryginalny. Śmiało mogę powiedzieć, że niszowy. Już po pięciu minutach trójatomowe cząstki tlenu ulatują w kosmos. Na skórze zostają męskie zioła, ni to świeże, nie zasuszone. Gdzieś w głębi tli się nuta absyntu, ale bez wątpienia najważniejszy jest arcydzięgiel. I to nie tylko w sercu kompozycji, ale w ogóle, w całych perfumach. Olejek otrzymywany z korzenia dzięgla litworu ma tutaj nieco dymne, przestrzenne i kadzidlane oblicze. Nie bez powodu roślina ta nazywana jest anielskim zielem. Fani French Lover’a będą Cynefinem zachwyceni, ale trwałość obu perfum jest podobna, czyli słaba. I ta ozonowa nuta potrafi też się przypałętać gdzieś w dalszej części kompozycji.

Rouge Bunny Rouge Silvan

Silvan już pełną gębą zasługuje na określenie „kadzidlak”. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że w spisie nut ktoś zapomniał dopisać wetiweru. Daję słowo, że czuję tę charakterystyczną, zieloną woń, która dodatkowo nasycona jest akcentami pianki do golenia. Jest też opcja, że za ten efekt odpowiada jakiś syntetyk i zapewne to właśnie jest prawda. Tak czy inaczej, Silvan prezentuje kadzidło w zielonej barwie. Nie jest to już las i zioła, ale wciąż do czystej żywicy jest daleko. Kadzidło tu nie dymi. Grudki są zastygłe, zimne, twarde. Po jakichś 15 minutach zaczyna się pojawiać głęboki, wytrawny akord drzewny. Nie jest to ani klasyczny cedr, ani matczyny gwajak znany z Bois de Gayac lub Gaiac. W Silvanie drewno jest charakterystyczne, nieco choinkowe, nieco ziemiste, może nadgniłe. Znów użyję określenia „niszowe”, bo naprawdę jest słuszne w tym wypadku. Trochę też przypomina woń zielonych powłok orzechów włoskich lub nalewki z nich robionej. Silvan, podobnie jak Cynefin, gaśnie na skórze dość szybko.

Rouge Bunny Rouge Embers

Embers jest najbardziej genialny. Tu kadzidło jest okraszone gałką muszkatołową, suche, energetyczne, słoneczne. Kojarzy się z Ouarzazate i z Tam Dao, i z Labdanum Donny Karam. Zapach jest absolutnie niesamowity. Strugi dymu nie są jednak kościelne i kamienne. Pewnych akcentów skórzanych dodaje im palony styrak. Nieco słodyczy dostarcza rozgrzane labdanum. Całość ubogacona jest też balsamem peruwiańskim. Kadzidło frankońskie w tym kwartecie wcale nie jest najważniejsze. W bazie czuć gorejący duet sandałowca z gwajakowcem wyjęty prosto z dzieła Micallef. Składnik klucz – labdanum. To po prostu trzeba powąchać.

Nuty:

Cynefin: arcydzięgiel, bylica piołun, akord kwiatowo-ozonowy, lawenda, fiołek, konwalia, piżmo, akord metaliczny, ambra
Silvan: grejpfrut, jałowiec, pieprz, kadzidło frankońskie (olibanum), drewno gwajakowe, piżmo, paczula, drewno cedrowe
Embers: czerwony pieprz, gałka muszkatołowa, frezja, jaśmin, labdanum, kadzidło frankońskie (olibanum), balsam peruwiański, drewno sandałowe, styraks

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

i zapomniałeś dodać że mała buteleczka kosztuje ponad 500 złoty

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Clive Christian kosztuje ponad 3000 złotych i nikt nie robi z tego sensacji.

Aga Agama
7 lat temu

??? w Douglasie są przecenione właśnie z 300 iluś zł na 200 ileś.

Nastka
7 lat temu

Czuję się zachęcona do testów. 🙂

Ziu
7 lat temu

och jak dobrze, że udostępniłeś tę recenzję na fb, bo zapomniałam, że miałam do niej wrócić. Embers najbardziej przekonuje mnie składem [i oczywiście Twoją recenzją] i jako miłośniczka męskich zapachów, gdy tylko będę mogła przetestuję go [w założeniu by znaleźć perfumy na prezent dla Brata, choć już wielokrotnie bywało tak, że sama mu te prezenty podkradałam ;)].

+ flakony są przepiękne.

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Przecenione o 30% były zapachy damskie (koniec promocji 30.10), męskie kosztują 399zł za 50ml, to i tak okazyjna cena ,na stronie RBR kosztują lekko ponad 500:)

Marcin Budzyk
7 lat temu

W tym wypadku zapachy są tak dobre, że uzasadniona jest niemal każda cena. 🙂

Marcin Budzyk
7 lat temu

I o to chodziło

Marcin Budzyk
7 lat temu

Ja też jestem fanem flakonów RBR, i zapachów, i wszystkiego. Uwielbiam tę markę.

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Embers jest mega trwały, na mojej mega suchej skórze pachniał ponad 10 godzin, to absolutny rekord.
W piątek kupuję "flaszkę" – koniec, kropka:):):)

monica
7 lat temu

piękne flakony,zachęcająca recenzja 🙂 nic tylko iść…powąchać 🙂

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Rouge Bunny Rouge Cynefin to kopia Tumulte.

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Wczoraj doznałem olśnienia. Embers to do złudzenia Tom Ford – Sahara Noir….

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Silvan to od dawna już nieprodukowany GUCCI RUSH 🙂 Wreszcie ktoś wysłuchał moich próśb i go reinkarnował 😉

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Polecam wszystkim , od momentu powachania embersa jestem w nich zakochana , kupiłam je w wola parku w warszawie w daglasie <3 miłość od piwerwszego powachania. Polecam dla Pan ;p

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

RBR to moje niedawne odkrycie. Zapach dla pań są moim zdaniem zdaniem interesujące, ale … trochę kulinarne. Kupiłam dla siebie męski SILVAN. Jest lekko mroczny ale ciepły i miękki. Przypomina nieco niedostępny już w drogeriach DKNY Black Cashmere, ale jest mniej intensywny. SILVAN jest moim zadaniem piękną kompozycją i tylko szkoda,że należy do mniej trwałych.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Posiadam szczesliwie wszystkie trzy zapachy. Absolutnie najpiekniejszy dla mnie Silvan, jednoczesnie to pierwsze perfumy ktore bardzo podobaja sie mojemu mezowi;) Embres to taki ekstrakt z Black Cashmere D.K. Ma cos w sobie I z Bois Encens. O Cynefinie moje dziecko powiedzialo:ogorek I cos w tym niestety jest. Ogorek z delikatna nutka absyntu. Leciutkie delikatniusie ladniusie slaba projekcja I trwalosc chociaz cos w sobie rowniez maja.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Czy mógłbyś zrecenzować rouge bunny rouge incognito oraz tundra?

Marcin Budzyk
5 lat temu

Kiepsko z czasem u mnie ostatnio, bo skupiam się na nowościach. Ale to bez dwóch zapachy warte recenzji.

Postaram się, ale nie obiecuję.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

rozumiem, jakby nie patrzeć są to stosunkowo nowe perfumy, bynajmniej Incognito – grudzień 2014 premiera.
ponadto niszowe perfumy spotykane w mainstreamowej perfumerii to rzadkość, więc myślę, że tym bardziej warte są recenzji 🙂

Byłbym wdzięczny.
Pozdrawiam,
Konrad