Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
2 września 2014

Perfumy korzenne o zapachu grzanego wina i piernika

Przyprawy korzenne

Wiele osób pytało mnie o perfumy korzenne pachnące grzanym winem, piernikiem, mocno orientalne, ale i ciepłe, otulające, idealne na jesień, zimę, zarówno męskie jak i damskie. 

I choć o perfumach przyprawowych pisałem na blogu bardzo dużo, to nigdy nie poruszałem kwestii samego pojęcia „korzenności”. A nie jest to sprawa tak łatwa, jak się wydaje.

Co to są przyprawy i przyprawy korzenne?

Definicja i rodzaje przypraw

Na wstępie zaznaczam, że nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie. Fragment ten bazuje zatem na innych źródłach, zarówno książkowych jak i internetowych.

Pojęcie „przyprawa” jest ściśle zdefiniowane według normy PN-R-87022. Norma ta definiuje je tak:

Przyprawy – naturalne produkty roślinne lub ich mieszanki używane do poprawienia smaku, aromatyzowania potraw oraz, w niektórych przypadkach, do poprawy walorów wizualnych.

Państwowa Inspekcja Sanitarna stosuje następujący podział przypraw:
– ziołowe;
– warzywne;
– korzenne.

Cynamon (jego kora) – jeden z najbardziej znanych, korzennych surowców perfumeryjnych

Przyprawy korzenne

O ile wytłumaczenie kategorii „ziołowe” i „warzywne” jest oczywiste, o tyle nad „korzenne” można się zastanawiać. Nazwa ta na pewno nie pochodzi od korzenia. Przypraw tego typu nie otrzymuje się bowiem z podziemnych części rośliny (poza nielicznymi wyjątkami, np. imbirem). Co ciekawe, przyprawy otrzymywane z korzeni zalicza się bardzo często to przypraw warzywnych (np. chrzan pospolity lub pietruszka zwyczajna), a nie korzennych.

Korzeń (kłącze) imbiru

W materiałach Państwowej Inspekcji Sanitarnej znalazłem dość ogólną definicję przypraw korzennych, która jednak nie jest normą. Zakłada ona, że przyprawy takie „otrzymuje się z różnych części roślin”, „posiadają silny aromat” oraz „orientalny smak i zapach”. Zbyt ścisła nie jest to definicja. Według ogólnej wiedzy i praktyki do przypraw korzennych zalicza się zazwyczaj (wymieniam tylko te, które pojawiają się w spisach nut perfum):
– anyż
– kmin
– kminek
– anyż gwiaździsty
– jałowiec
– ziele angielskie
– wszystkie gatunki pieprzów
– wanilię
– kakao
– kawę
– orzechy koli
– sezam
– migdały
– kozieradkę
goździki
szafran
– imbir
– lukrecję
– wszystkie gatunki cynamonowców
– gałkę muszkatołową
– kardamon
– czarnuszkę
– kozieradkę

Za wielką trójką przypraw korzennych uważa się zaś cynamon, goździki i gałkę muszkatołową.

Cechą charakterystyczną wszystkich przypraw korzennych jest duża zawartość olejków eterycznych. To z kolei umożliwia ich destylację i otrzymanie substancji użytecznych w warsztacie perfumiarza. W nielicznych przypadkach otrzymanie olejków z powyższych roślin nie jest możliwe lub nie jest ekonomicznie uzasadnione (kawa, kakao, szafran, wanilia) i wówczas otrzymujemy ich absoluty. O różnicach między olejkiem eterycznym a absolutem już pisałem.

Gałka muszkatołowa

Perfumy korzenne

Z perfumami korzennymi jest pewien kłopot. Nikt ich nie zdefiniował i po świecie krąży to pojęcie, a tak naprawdę nigdy nie wiadomo, o co dokładnie chodzi. Gdybym chciał iść tropem definicji przypraw, to w zakres perfum korzennych powinny wejść migdałowe Collistar Profumo di Armonia, waniliowe Un Bois Vanille Lutensa i kakaowe Musc Maori. Przyznam, że kłóci się to z powszechnym obrazem perfum korzennych. Pewnie większości z Was „zapach korzenny” nasuwa na myśl dwie rzeczy: pierwszą jest piernik, drugą grzaniec. W pierniku mamy cynamon, imbir, goździki, anyż i muszkat, grzaniec kojarzymy raczej tylko z cynamonem i goździkami (oraz miodem).

Pierniki toruńskie

I właśnie na tych nutach będzie bazował mój przegląd najciekawszych, najlepszych i najbardziej charakterystycznych perfum korzennych (w mojej opinii, oczywiście).

Zanim jednak podzielę się swoimi typami, chciałbym zapytać Was o to, jakie są Wasze ulubione perfumy korzenne. Jeśli są jakieś, których szczególnie nie lubicie, to też dajcie znać.

10 najciekawszych perfum korzennych

Kolejność przypadkowa 🙂

1. Kenzo Jungle Elephant

Na półkach mainstreamowych perfumerii próżno szukać bardziej korzennych i rozgrzewających perfum. Nutą dominującą są goździki, ale w piramidzie nut znajdziemy też kmin i kardamon. Dokładną recenzję i spis nut Kenzo Jungle umieściłem na blogu już dawno temu.

2. Serge Lutens Rousse

Tu zaś rządzi cynamon. Piękny, szczodry i zadziwiająco suchy. Szkoda, że perfumy zostały przeniesione do linii luksusowej Lutensa. Kiedyś miałem swoją butelkę lub nawet dwie. Pisałem o nich w osobnej recenzji: Serge Lutens Rousse.

Od góry od lewej: Kenzo Jungle, Serge Lutens Rousse, Dior Dolce Vita, MeB Om, Piotr Czarnecki Sensei

3. Dior Dolce Vita

Cudnowie radosny, ciepły i zmysłowy. Pachnie cynamonem, lecz nie jest to woń sucha i zapychająca gardło. Dior podaje nam cynamon kobiecy, krągły i pięknie wygładzony wanilią. W składzie znajdziemy też kardamon.

4. Piotr Czarnecki Sensei

To chyba jeden z najbardziej korzennych zapachów, jakie w ogóle poznałem. Piramida zapachowa  ugina się w nim od szlachetnych przypraw. Pierwszy skrzypce gra ostry, świdrujący cynamon, który z czasem rozbrzmiewa lekko piekącą goryczą zbliżoną do woni goździków.

5. Miller et Bertaux Om

Jedne z najlepiej skomponowanych perfum korzennych. Goździkowe, ale pikantne i niedosłowne. Wzbogacone upajającą nutą kadzidła frankońskiego. Więcej o Miller et Bertaux Om w mojej recenzji.

6. YSL Opium

Goździki, cynamon, pieprz, wanilia, parę kropli retro eliksiru i szczypta seksu. To recepta na Opium, których chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Mowa o wersji dla Pań.

7. Penhaligon’s Elixir

Kadzidlane dzieło wielkiej Olivii Giacobetti. Zapach cichy, snujący się po skórze niczym woal. Cudowny! W piramidzie cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon i wanilia. Pisałem o nim zaraz po premierze: Penhaligon’s Elixir.

Od lewej od góry: Laura Biagiotti Venezia, Penhaligon’s Elixir, Hermes Equipage, John Varvatos Vintage, YSL Opium

8. Laura Biagiotti Venezia

W nieco zmienionym składzie zapach wrócił do produkcji parę lat temu i wciąż można go kupić. Venezia to perfumy zbliżone klimatem do Opium. Nieco retro, choć zdecydowanie bardziej przyjazne i łatwiejsze od propozycji YSL. W spisie nut: wanilia, cynamon i goździki.

9. John Varvatos Vintage

Tu oprócz cynamonu mamy też nutę absyntu. W niej zaś ukryty jest anyż i piołun. Zapach haczy o woń iglastych drzew i szarlotki. Przy tym jest niebywale męski i upojny. Vintage to jedne z dwóch typowo męskich perfum korzennych w tym zestawieniu. Drugie to…

10. Hermes Equipage

Mszysty, cynamonowo-goździkowy klasyk, w którym ścierają się ciepłe, przyprawowe nuty z zimnymi i nieco leśnymi. Popis sztuki perfumeryjnej w najlepszym wydaniu. W spisie nut znajdziemy też gałkę muszkatołową i wanilię.

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

46
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
46 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
MajaMarcin BudzykAnonimowyMadame OleosaPatrycja Maćkiewicz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasiunia K-P
Gość
Kasiunia K-P

A i owszem są takie 🙂 Organza Indecence to mój cynamonowy faworyt.

Madziorex
Gość
Madziorex

słoń kenzo – goździki 🙂

Samsara
Gość
Samsara

Kenzo Elephant
Shiseido Feminite du bois
YSL Opium
M. Micallef Automne

kopytko
Gość
kopytko

Osobiście nie znoszę pachnieć jedzeniem (wyjątek: mogłabym pachnieć porzeczkami, ale ta Aqua Allegoria została wycofana). Podczas jednej z ostatnich wypraw do perfumerii wzięłam do ręki Habanitę (EDP). Pachniała jak szuflada, w której moja babcia trzyma przyprawy. Bardzo ciepły, słodkawy zapach, coś jak piernik, tylko bardziej. Przyjemny aromat, ale jako się rzekło, w moim odczuciu to nie są zapachy do noszenia. Na marginesie dodam, że jako dziecko (czytaj: u schyłku komuny) bardzo lubiłam nomen omen Old Spice, właśnie za to, że przypominał pierniki. Wtedy miałam lekki żal do taty, że nie pachniał OS, jak niektórzy tatusiowie koleżanek, ale dzisiaj bym przy… Czytaj więcej »

Marta Myśliwiec
Gość
Marta Myśliwiec

O, mój też :-))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie ciepłe, jesienno-zimowe i pachnące grzańcem są Ambre Russe Parfum d'Empire. Dość daleko im do pierniczków, ale do alkoholu podbitego cynamonem, kardamonem – bardzo blisko. 🙂 Pozdrawiam, MR.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pamiętacie "Alchimie" Rochas ?
Piernik/toffie/wanilia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dior Poison – goździk, cynamon, anyż, śliwka … może nie pachna piernikiem, bliżej im do wina.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak. Przepiekne. Zawsze zalowalam, ze nie kupilam na zapas. 🙂
Nadia O.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

CK One Shock Street Edition For Her – kandyzowano-karmelowy, momentami jak owoce w cukrze, jadalnie, ale bliżej im do grzańca niż do piernika

Judyta
Gość
Judyta

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Judyta
Gość
Judyta

W pierwszej chwili pomyślałam o męskim Diesel Zero Plus (Nuty zapachowe: nuta głowy: cynamon, pomarańcza, bergamotka, kardamon
nuta serca: konwalia, fiołek, jaśmin, gałka muszkatołowa, anyż, róża
nuta bazy: wanilia, paczula, bursztyn, piżmo)
Nie jest to może wyszukany zapach, pachnie jak cynamonowa guma do żucia :), aczkolwiek dość przyjemny.
Drugą myślą był (znowu męski) Gucci pour homme (Nuty zapachowe: biały pieprz, różowy laur, imbir, drzewo papirusa, irys, wetiwer, amber, białe kadzidło i skóra.)

iwonidos
Gość
iwonidos

Przychodzi mi do głowy Ginestet Botrytis – cieplutki, waniliowy, doskonale jesienny…

ekstrawagancja ekstrawaganckiej
Gość
ekstrawagancja ekstrawaganckiej

Bardzo podobają mi się perfumy o zapachu korzennym jednak wciąż nie mogę znaleźć swojego faworyta. Raz upolowałam ładny zapach, jednak kiedy poszłam dokupić którąś z kolei buteleczkę, okazało się, że przestali je produkować… Eh.

Anhedonia
Gość
Anhedonia

1.Rousse, Lutens
2. Wszystkie cynamonowce i przyprawowce od Demeter, z Cinnamon Bun na przedzie 🙂

Martyna
Gość
Martyna

Sensei Piotr Czarnecki. Bardzo korzenne. Przepiękne <3

Porcelanowa
Gość
Porcelanowa

1. Vanille Noir Yves Rocher – piękna, głęboka, absolutnie niespożywcza wanilia,
2. Delice d'epices Nina Ricci – po prostu pyszne! [choć tragicznie mało dostępne]
3. Jeśli lukrecja, to Lolita Lempicka edp.
4. Coś z niższej półki: Divine Sensual Oriflame (malina z wanilią, drzewem sandałowym i migdałami),
Z męskich uwielbiam, kocham i na każdym mężczyźnie bym wąchała CK Obsession <3 Za to wersja damska mnie przytłacza.

Kasiunia K-P
Gość
Kasiunia K-P

Fajnie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Alchimie można kupić – już kilka razy to robiłam 😉 – w jednej z perfumerii internetowych. Nie chcę tu reklamować owego sklepu, bo nie jestem z nim powiązana w żaden sposób. Wpiszcie sobie w googlach i wyskakuje na pierwszej stronie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Burberry London dla panów. Grzane wino, wiśnia, przyprawy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Christian Dior Dolce Vita to zapach, o którym od razu pomyślałam. W składzie m.in. kardamon, cynamon, wanilia. Czuję miód…Zapach poznany w 1997 r. gości zawsze na mojej półce. Obecna wersja lżejsza, czy lepsza rzecz gustu…
Pozdrawiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oczywiście, że Christian Dior Dolce Vita – kardamon, cynamon, wanilia, czuję miód… Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaki piękny temat! Już się nie mogę doczekać dalszego ciągu i Twoich, Marcinie, typów. A moje to:

Wymieniony już tu: Delice d'epices Nina Ricci – bożonarodzeniowe pierniczki
Ambre Narguile Hermes – szarlotka i dym z fajki
Noel au Balcon Etat Libre d`Orange – pierniki wśród zakurzonej boazerii
Dolcelisir L'Erbolario – po prostu szarlotka
21 CoSTUME NATIONAL – mleko z cynamonem

Marzę o poznaniu Pohadki, ale jakoś nie możemy się spotkać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Puredistance M. Basia Jak

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I. COMME des GARÇONS 1 – labdanum, cedr, kardamon, cynamon, pieprz, miód, goździki, gałka muszkatołowa, drzewo sandałowe. Mój ukochany przyprawowiec. Kupiłam go po raz pierwszy w 1994 roku w Londynie i od tego czasu nieustannie uwielbiam.

II. Felanilla Perfumerie Generale. Nieczęsto używam, ale jak po nie sięgnę, to nie mogę przestać się wwąchiwać sama w siebie :).

III. Om Miller et Bertaux. Głownie goździki i pieprz. Uwielbiam.

Beata JJ

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zastanawiam się, czy do tej kategorii pasuje Shalimar i Samsara, Guerlain. Uwielbiam te francuskie perfumy, uważam, ze sa mistrzowskie. Kiedys miałam wielka butle sto mililitrow Champs Elysees tej marki, ale to zupełnie inna bajka, zapach piękny, swiezy, raczej kwiatowy, z mocno wyczuwalna mimoza. Natomiast Shalimar jest bardzo ciezki, mocny, trzeba gustować w takich intensywnościach. Ma rozne, ciekawe wersje, irysowa, waniliowa, ale wachalam ten stary, klasyczny i nic go nie zastapi, mam nadzieje, ze go nie wycofają. Zostalam jego fanka, chociaż jeszcze nie zagoscil na mojej toaletce. Czy tez macie wrazenie, ze Samsara jest trochę podobna, ale lagodniejsza, spokojniejsza, nie az… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jeszcze Eau D'Epices Andy Tauera. Raczej krytykowane, ale ja je lubię. Przy czym to raczej zioła suche, takie szeleszczące. Mocno wyczuwalne kolendra, kardamon, gałka muszkatołowa.
Beata JJ

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poproszę o kilka propozycji z poza niszy, bo wiadomo że mainstream to jednak przystępniejsza półka cenowa (ale zapewne nie ta jakość ale coś za coś… ).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

L'Artisan Parfumeur Tea For Two – swietne dzieło Olivii Giacobetti, jest wędzona Lapsang Souchong z miodem, gozdzikiem, cynamonem i delikatnymi tytoniowymi akcentami, niestety bardzo trudno już dostepny, Serge Lutens Five O'clock Gingerbrau – jest trochę imbiru i miodu, chyba te dwa najbardziej mi przypominają ten piernikowy klimat:) cena bardzo porownywalna z zapachami z mainstreamowego segmentu. A z mainstreamu wydaje mi się że ciekawie się prezentuje Kenzo Jungle Elephant, Kenzo Jungle for men, nieprodukowany juz Kenzo L' eau Par Kenzo Indygo for Men i może Cartier Declaration;) byc może ten zestaw okaże się komuś przydatny. Pozdrawiam;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jest jeszcze kilka ciekawych zapachów pasujacych do tego klimatu a są nimi Parfum d' Empire Aziyade przypominajacy trochę kole z woreczkow foliowych sprzedawanych 20lat temu;) , Lubin Bluff z orzechami koli, cynamonem i wanilią, Frapin Caravelle Epicee z bardzo wyczuwalna gałką muszkatołową i absolutne arcydzieło Frapin 1270 – orientalno przyprawowe perfumy z wyczuwalnymi suczonymi owockami i przyprawami korzennymi. BardO smakowite 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

1.Chopard Casmire
2.CK Obsession
3. Kilian Back to black Aphrodisiac
Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ah, jeszcze Rejoulissance Yes for Lov, te dla pań! pachną cudnie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja z własnego doświadczenia polecam ciepły otulający idealny na jesien i zimię FRAPIN 1270, pomarańcza, kakao, suszona śliwka, orzech laskowy, vanilia…..cudo, gorąco polecam testy!

bebe509
Gość
bebe509

Dior dolce Vita , Opium YSL , Coco Chanel

Anonimowy
Gość
Anonimowy

padparadscha-satellite ,eau de nuit-armani.pozdrawiam anna

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sensuos EL pachną bardzo pierniczkowo. Kasia Solnica

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy mogłabyś jednak być tak miła i podać, jaki to sklep? Ja bezskutecznie szukam tych perfum od dawna i nawet, jeśli pojawiają się w jakimś sklepie, to są niedostępne (np. kokai.pl). I tak zawsze. To są moje ukochane perfumy, o których marzę od kiedy skończyła się jedyna setka, jaką posiadałam i których za nic nie mogę ponownie zdobyć. Będę Ci wdzięczna za pomoc.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moje typy to fendi by fendi stare z 1985 roku w Polsce nie do zdobycia

Wojtek Ch.
Gość
Wojtek Ch.

Jeśli chodzi męską linię – moim faworytem są niezwykłe perfumy Dsquared Potion :-), polecam wszystkim miłośnikom cynamonu, goździków itd.

Patrycja Maćkiewicz
Gość
Patrycja Maćkiewicz

Dior Dolce Vita zdecydowanie tak 🙂 Z chęcią poznałabym zapach Laura Biagiotti Venezia ale niestety jeszcze nigdy ich nie widziałam i nie miałam okazji powąchać 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Diptyque L'Ombre Dans L'Eau – genialna porzeczka!!!

Madame Oleosa
Gość
Madame Oleosa

Skoro mowa o grzanym winie, to aż dziw, że nikt nie wspomniał o CK Secret Obsession! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam Alambar by Laboratorio Olfattivo

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam Marcinie,

mam dosyć nietypowe pytanie, tudzież prośbę o poradę. Natrafiłam niedawno całkiem przypadkiem na serię kosmetyków Avon Planet Spa a dokładnie na linię India Intensity.. Od pierwszego "niuchnięcia" zakochałam się w tym zapachu, jako że jestem ogromną fanką orientu i słodyczy, ale nie potrafię odnaleźć tych nut w żadnym znanym mi zapachu. W składzie oprócz wielu chemicznych nazw są wyszczególnione: olejek sezamowy, drzewo sandałowe, olejek z krokosza barwiarskiego, ja wyczuwam też odrobinę kurkumy. Może masz jakiś pomysł, które perfumy choć w jakimś stopniu naśladowałyby ten zapach?

Pozdrawiam, Justyna

ps. uwielbiam czytać Twoje notki! :))

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Niestety, nie znam kosmetyków Avon. Olej sezamowy i olej z krokosza są rafinowane, więc nie pachną. Na Twoim miejscu szukałbym zatem wśród perfum w dominującą nutą drewna sandałowego.

Maja
Gość
Maja

Eau Lente by Dyptique oraz wspomniany Alambar by Laboratorio Olfattivo-obydwa megakorzenne i subtelne, idealnie wywazone. Tarocco Cologne (Dyptik) tez zawiera cynamon osadzony na nutach pomaranczy. Polecam rowniez Tabac Rouge Phaedona oraz Noir D'orient Evody.