18 stycznia 2015

La Prairie Silver Rain

Perfumy marki La Prairie znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

La Prairie Silver Rain

Mało jest na świecie słodkich perfum, które można byłoby bez wątpienia nazwać eleganckimi i z klasą. La Prairie Silver Rain należy do tej grupy.

Słodycz, która nie jest słodyczą

To wytrawna, niemal metaliczna słodycz, która nie jest ani wprost owocowa, ani waniliowa, ani nawet ukuta z kwiatów. Dla mnie Srebrny Deszcz został wyczarowany z nadpalonej, gorzkiej sacharozy, z kwaśnych i niedojrzałych owoców oraz metalowego palnika maszyny do waty cukrowej. Skojarzenia w pojedynkę może i są infantylne, ale razem tworzą zupełnie inny obraz.

No to robimy cukrową watę…

Silver Rain na pewno nie są perfumami zimnymi i kojarzącymi się ze srebrem. To zapach ciepły, bardzo cielesny. Nie razi swoim ładunkiem osób postronnych, ale nie jest też typowo zapachem „przy skórze”. Znałem kiedyś kobietę, która pachniała tymi perfumami i muszę powiedzieć, że kreują one wokół noszącej swoistą aurę. Nie była to jakaś dusząca chmura, nie był też typowy warkocz („sillage”), ale właśnie taka delikatna poświata, którą wyczuć mogły osoby w najbliższym otoczeniu.

Cukier, metal, owoce

Jeśli chodzi o sam zapach to La Prairie wyczarowało coś niespotykanego. Silver Rain pachnie bowiem metalizowanymi owocami, które zestawione są z wonią częściowo skarmelizowanego cukru. To nawet nie jest karmel, ale wręcz cukier spalony – gorzki i wytrawny. Mamy zatem kilka wrażeń głównych: metal, cukier, owoce i wytrawną gorycz. Za metaliczną część może odpowiadać oud z piżmem. Wrażenie cukru to pewnie zasługa syntetyków, ale ich ułożenie ociera się o perfekcję. Silver Rain w żadnej chwili nie wchodzi w przykurzone i sztuczne niuanse. To potwierdzenie kunsztu. Sacharozowa nuta nie jest też na tyle intensywna, aby kompozycja zasłużyła na miano „słodziaka”. To pięknie podana kostka palonego cukru w stylu glamour. La Prairie serwuje nam kryształowe żyrandole, srebrne patery, białe obrusy i zastawę z najlepszej porcelany.

Jeżyna…

Owoce Silver Rain to zaś mieszanka jeżyn doprawionych bergamotką. Szlachetności na pewno dodaje im pięknie wyciągnięta, niesłodka nuta różana. Całość jest kwaśna, ale niezbyt intensywna.

Silver Rain i waga w równowadze

Wydaje mi się, że istotny jest również fakt zrównoważenia. Srebrny Deszcze w żadnej chwili nie staje się wonią głośną i natarczywą. Cały czas zachowuje nienaganne maniery. Na tle zapachów, do których bywa porównywany – Thierry Mugler Angel, Dior Addict – to wręcz cichy, piękny neva masquarade, a nie tygrys bądź lew.

Kot rasy Neva Masquarade

Jeśli ktoś poszukuje na wskroś eleganckiej i niedziecinnej słodyczy to Silver Rain może okazać się jego Złotym Runem. To naprawdę pięknie skonstruowane perfumy.

Nuty: bergamotka, jabłko, werbena, anyż, kolendra, tuberoza, róża, śliwka, magnolia, jaśmin, akord cukru, paczula, heliotrop, oud, piżmo, drewno sandałowe, bób tonka, wanilia

Rok premiery: 2004

Twórca: Claude Dir

Cena, dostępność, linia: zapach dostępny jako woda perfumowana w pojemności 30 i 50 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 7-8 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Czy można je dostać w Sephorze lub Douglasie? Jeśli to słodziak to muszę koniecznie przetestować. Czy będzie kiedyś recenzja Noa?
Pozdrawiam serdecznie:)

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Testowałam te perfumy zanim napisałeś recenzję. Poszukiwałam czegoś wyjątkowego dla siebie- niestety zapach mnie nie zachwycił. Po pierwsze miałam wrażenie, że przypomina mi coś co znam / uświadomiłam sobie, że jest podobny do Angela/, po drugie na mnie zapach nie układał się dobrze,przeszkadzała mi ta metaliczna nuta. A.W.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Dziękuję Marcinie za recenzję mojego ukochanego zapachu. Czekałam na nią i w pełni się z Tobą zgadzam. Jednak nie wyczuwam podobieństwa do Angela z którym się nie kochamy. Silver jest numerem jeden w mojej zapachowej garderobie,dla mnie one są wyjątkowe, niepowtarzalne, "zdradzam" je wiosną dla ZEN, PERLES DE LALIQUE a latem dla VERSACE VERSENSE i DKNY WOMEN. Pozostałe zapachy czekają….. Pozdrawiam. M.Z.

Marcin Budzyk
6 lat temu

Tak, można. Są na dziale z pielęgnacją La Prairie.

Marcin Budzyk
6 lat temu

To prawda. Nuta metalu jest w Silver Rain pewnym małym zgrzytem. Mam świadomość, że może układać się bardziej syntetycznie niz na mnie.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

witam. Dziękuję Marcinie z recenzję mojego ulubionego zapachu.Osobiście nie wyczuwam podobieństwa do Angela z którym mi nie po drodze. po użyciu balsamu-mleczka do ciała trwałość ok. 12 godzin i co dziwne w moim przypadku jest wyczuwalny przez otoczenie i komplementowany. pozdrawiam. MZ

Tessa
Tessa
6 lat temu

Na podstawie opisu wyobrażam sobie, że to ciekawy zapach ale raczej nie dla mnie…. Choć "nigdy nie mów nigdy". Na pewno z chęcią powącham w perfumerii 🙂

Magda
Magda
6 lat temu

Marcinie, nawet nie wiesz jaką radość sprawiłeś mi recenzując Silver Rain. Długo na to czekałam i w końcu doczekałam się 😀
Dla mnie SR jest absolutnie fenomenalny. To pierwszy zapach – a mam lat 40 – który powtórzyłam i aktualnie mam już czwarty albo i piąty flakonik. Jak do tej pory jedynie Limon Verde dostąpił zaszczytu bycia powtórzonym i całkiem niedawno zaczęłam jego drugą buteleczkę.

Z SR zapoznałam się jakieś 4 lata temu. Zaintrygował mnie piękny flakon i … cena, po prostu chciałam sprawdzić jak pachnie coś z najniższej (dosłownie) półki w perfumerii w cenie 360pln za 30ml. Pierwsze wrażenie były takie sobie. Psiknęłam się nim przed południem, ale po jakieś godzinie, może dwóch, przestałam go zupełnie wyczuwać na ręce. Zapomniałam o nim zupełnie aż do wieczornej kąpieli kiedy to po jej zakończeniu na przedramieniu poczułam cudowny zapach drzewa sandałowego. Przepadłam i od tego momentu wiedziałam, że będzie mój. Z resztą, mój mąż też uważa, że to jedne z najpiękniejszych perfumy damskich jakie kiedykolwiek wąchał.

Co ciekawe, ja na sobie tego zapachu zupełnie nie czuję. Podobno, taki efekt świadczy to o tym, że perfumy są dobrze dobrane i „grają” z właścicielem. Nie wiem czy to prawda. O tym, że je mam na sobie przypomina mi moment, gdy po wejściu pod prysznic i zetknięciu wody ze skórą zaczyna się unosić ten cudowny zapach drzewa sandałowego, gdy otulam się szalikiem przesiąkniętym jego zapachem, gdy mąż przytula się i mówi jak bardzo lubi gdy nim pachnę 🙂
Wspomniałeś o metalicznej nucie, nie wiem która to, więc albo ja jej nie czuję albo nie wiem o jaką chodzi co z resztą jest wielce prawdopodobne bo jestem perfumiarskim laikiem 😉
Na mnie zapach utrzymuje się bardzo długo, bo ponad 12h. Używam go również na dzień, ale w dawce 1, max 2 psiknięcia. Odnosząc się do porównań do Angel, powiem tylko, że słodycz Angela przyprawia mnie o migrenę. Przy Silver Rain nic takiego się nie dzieje.

Pozdrawiam i jeszcze raz wielkie dzięki za recenzję

bebe509
bebe509
6 lat temu

No wlasnie Marcinie jak to jest z tym twierdzeniem ,ze jezeli nie wyczuwamy zapachu na sobie to znaczy ,ze jest on bardzo dobrze dobrany . Jest to z uporem powtarzane przez panie pracujace w perfumeriach . Dla mnie to kompletna glupota , bezsens jakis . . Kocham perfumy i jezeli ich uzywam to po to zeby sie nimi cieszyc ! , To bardzo fajnie ze otoczenie wyczuwa zapach ale ja tez chce go czuc . Nie po to płacę setki zlotych za dobre , ulubione perfumy zeby otoczenie mialo radoche ( badz i niekoniecznie miało :)) ! I to powtarzam własnie paniom w perfumerii 🙂 A jakie jest Twoje zdanie ?

Marcin Budzyk
6 lat temu

Najważniejsze, żeby perfumy sprawiały przyjemność. To jest ich podstawowy cel. Widać, że w Silver Rain odnalazłaś swojego Graala. Gratuluję i niech nigdy nie przestanie Ci się podobać.

Marcin Budzyk
6 lat temu

Myślę, że zależy od indywidualnego podejścia. Ja mam takie same zdanie jak Ty – używam perfum, żeby czuć zapach.

Czasami jest jednak tak, że nie czujemy perfum przez cały czas, a w wybranych momentach – na deszczu, idąc korytarzem, przytykając niechcący nadgarstek do nosa – to również bywa ciekawe.

Kiedyś jednak pisałem też o wrażeniach prysznicowych. Kiedy po całym dniu wchodzi się do wanny lub pod prysznic i jest się otoczonym tą magiczną mgiełką perfum. Boskie doznanie, ale nie wszystkie perfumy są zdolne do takiej projekcji.

Leokadia Pumeks
6 lat temu

Chciałam spytać czy zapach Midnight Rain ma coś wspólnego z Silver Rain czy tylko zbieżność nazwy?

Marcin Budzyk
6 lat temu

Nie chcę skłamać, bo wąchałem go bardzo dawno temu. Jeśli jednak mnie pamięć nie myli to jest to "wzmocniona" wersja Silver Rain – znacznie słodsza i smakowita. Ale zaznaczam, że nie jestem pewien, bo zapach wąchałem dawno temu.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Mam tak z Kenzo jungle l'elephant!

Ewa Brisken
5 lat temu

dzieki tym recenzjom zdecydowalam sie zapoznac z tym zapachen a ze "podobno" slodziak dopiero po tej recenzji mnie kusilo 🙂
i NAPRAWDE jest dobrze i jest slodycz ,ktora nie jest slodycza…w chlodniejsze dni bede napewno dalej testowac… i kto wie 😀