18 lutego 2015

Elie Saab Le Parfum Resort Collection

Perfumy marki Elie Saab znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Elie Saab La Parfum Resort Collection

Pierwsza, letnia edycja limitowana wielkiego klasyka marki Elie Saab – Le Parfum – już trafiła do Polski. Na początek na pewno można powiedzieć, że Le Parfum Resort Collection cieszy oczy – flakon ma zjawiskowy.

Pachnie również niebanalnie, choć za interesującym pomysłem nie poszło, niestety, mistrzowskie wykonanie. Perfumy te eksplorują jedną z najciekawszych perfumeryjnych nut – figę – oraz jeden z najbardziej wymagających kwiatów – frangipani. To trudne składniki i nie przypominam sobie, aby wcześniej ktoś łączył je w parę. W przypadku Resort Collection zadanie to powierzono Francisowi Kurkdjianowi, ale mimo to trudno o jednoznaczny zachwyt.

Po pierwsze, nowe perfumy Elie Saab są okropnie sztuczne. Nie ma tu kurzu, fartucha, ani plastiku. Są za to tony vibovitu – pamiętacie ten owocowy proszek, którym zajadaliśmy się będąc dziećmi? To tutaj jest on woalem, który pokrywa wszystko inne – od akordu głowy, przez serce po bazę. Na początku nowa odsłona Le Parfum jeszcze się broni. Przez moment przemyka mi nawet skojarzenie z genialną Limon Verde – pewnie za sprawą figi. To jednak ledwie cień i ledwie moment.

Wspólna reklama Resort Collection z L’Eau Couture.

Później kształtuje się klasyczna nuta frangipani – z jednej strony trochę słodka, ale z charakterystycznym akcentem parnego powietrza w lesie. Ten charakterystyczny „zaduch” można poczuć nawet w polskich lasach, ale w Resort Collection wtóruje mu woń kwiatu pomarańczy, która doprawia go buduarem i jednoznacznie spycha w lasy cieplejszych od Polski krajów. Nie zapominajmy jednak o vibovicie, który wciąż jest wrażeniem ważnym i nadaje całości ultrasztucznego sznytu.

Elie Saab Le Parfum Resort Collection trwa w tym syntetycznym, proszkowo-kwiatowym zawieszeniu. Nie może się zdecydować, czy być tropikalną wariacją na lato, czy podążyć w kierunku pudrów damskiej toaletki lub świeżości zielonej figi.

Na pewno są to perfumy bardzo oryginalne i nietypowe. Dziwne też są. Mam tylko obiekcje do tego, jak zachowają się w upale. Takie ilości frangipani chyba mogą udusić na śmierć…

Przy wszystkich wadach uważam, że Elie Saab Le Parfum Resort Collection to zapach, który warto poznać – jest naprawdę inny od wszystkiego, co było. I stąd wysoka ocena.

Nuty: frangipani, figa, kwiat pomarańczy, mandarynka, jaśmin, ambra, drewno cedrowe

Rok premiery: 2015

Twórca: Francis Kurkdjian

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 90 mL

Trwałość: dobra, około 6 godzin

Pozostałe recenzje

14 października 2026

Bond No. 9 The Scent of Peace for All (IFF)

Ta marka od wielu lat nie pojawiała się na blogu, choć ich dawne kompozycje potrafiły czarować. Kadzidło Andy Warhola czy New Haarlem to pewnego rodzaju klasyki. Wiele innych pozycji też było wysokiej jakości. Dzisiaj jednak o ich najnowszej premierze – Bond No. 9 The Scent of Peace for All. W zasadzie nie pisałbym o tych […]

Dołącz do dyskusji

guest
3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Ziu
Ziu
11 lata temu

Dzisiaj je dorwałam na blotterze, także prawdziwe testy przede mną, ale! Dziwność potwierdzam i figę również. Przez tą figę, przed którą ciągle się wzbraniam, poczułam nawet chwilowe i ulotne podobieństwo do Womanity, ale na szczęście trwało to tylko chwil kilka. Bo później zrobiło się słodko i zdecydowanie bardziej w klimacie Elie Saab. Ogólnie pierwsze wrażenie mam raczej pozytywne, ale nie do końca rozumiem tego flankerowego zabiegu, z tego zapachu mogliby już zrobić osobne perfumy.

Marcin Budzyk
11 lata temu

Zgadzam się w całej zupełności, że to mogłyby być oddzielne, nowe perfumy. Ich związki z klasykiem są bardzo słabe. No, ale na lansowanie nowego zapachu potrzeba całkiem nowego budżetu reklamowego, a Le Parfum to już znany produkt i nowe wersję korzystają z jego siły. Elie Saab to w w ogóle marka, która chyba jeszcze długo nie wypuści nic nowego – będą same flankery – tak jak Le Parfum Resort Collection.

Anonimowy
Anonimowy
11 lata temu

Zachwycił mnie Lilt od RBR, ale "sok z liści i łodyg" był dla mnie nie do przejścia,więc wybrałam Vespers. Odrobinę tej liltowej, figowej słodyczy znalazłam w nowym Elie Saab, więc już jest ze mną :).