25 sierpnia 2015

Najważniejsze perfumy w naszym życiu

Perfumy naszego życia?

Najważniejsze perfumy w dotychczasowym życiu.

Dziś temat trochę luźniejszy, ale mam nadzieję, że Was nie zanudzę.

Co to znaczy, że perfumy są ważne? 

W sumie to wydaje mi się, że dla każdego znaczy to coś innego. Dla mnie perfumy ważne to takie, które spełniają jedno z kilku kryteriów:
– sprawiły mi po prostu dużo zapachowej radości i uwielbiałem ich używać;
– poszerzyły moje perfumeryjne horyzonty pokazując nuty nieznane i nietypowe;
– nauczyły mnie rozumienia zapachów, ich analizy, opisu, odczuwania pewnych olfaktorycznych emocji (nie wiem, czy dobrze to napisałem i mnie rozumiecie; jeśli wyszedł bełkot, to z góry przepraszam).

1. Moje pierwsze perfumy – Kenzo Pour Homme

Kiedy je kupowałem miałem jakieś 15, 16 lat. Do dziś dnia mam tę butelkę. I choć zapach wyraźnie został nadszarpnięty zębem czasu, to mam z tym flakonem (tym konkretnym) bardzo dużo pozytywnych wspomnień. Pamiętam, że zazwyczaj je ze sobą zabierałem do torby lub plecaka. Towarzyszyły mi w wielu ważnych chwilach.

Do dziś dnia zresztą oceniam je bardzo wysoko. To naprawdę genialne połączenie nut drzewnych, przyprawowych i męskiej, naprawdę morskiej świeżości. Ale nie morskiej w sensie dzisiejszym. Morski charakter Kenzo Pour Homme to woń słonej mgły, mokrego mchu, kapiącej z drzew żywicy i zimnego piasku… Pod względem technicznym to jeden z najlepszych męskich zapachów w historii perfumerii.

Kenzo Pour Homme

2. Chanel Sycomore

Od czasu Kenzo Pour Homme nie używałem nigdy żadnych perfum w roli signature scent, czyli osobistego podpisu zapachowego – jednym perfum, z którymi utożsamia nas otoczenie.

Dopiero w roku 2014 taką rolę przejęły perfumy Chanel Sycomore. I znowu jest to zapach drzewny, słony, pięknie zbalansowany. Uwielbiam go nosić, bo jedno psiknięcie przenosi w inny świat. Do tego trwa od prysznicu do prysznicu a nawet dłużej.

Zaznaczam jednak, że Chanel Sycomore przeszło na 100% operację zmiany formuły i nie mówię o tym w kontkeście pierwowzoru z pierwszej połowy XX wieku. Nowe Sycomore powstało w 2008 roku, ale gdzieś pomiędzy 2010 a 2014 rokiem zostało podmienione. Moim zdaniem na lepsze.

Pierwsza wersja Sycomore, o której pisałem na blogu była bardziej krystaliczna, linearna i nudna. Nowa odsłona jest minimalnie bardziej drzewna, mniej słona i z cieniem sandałowej słodyczy. Miałem przyjemność porównać dwie wersje w jednym czasie, więc jestem pewien swoich słów.

Chanel Sycomore

3. Etat Libre The Orange x Tilda Swinton Like This

To zapach niszowy. Dziwny. Niespotykany. Oszałamiający bogactwem doznań.

Dziś go już nie używam. Po prostu mnie znudził i zmęczył, ale nie zmienia to faktu, że są to perfumy, które dostałyby notę maksymalną – 10/10. Są tak genialnie zrobione i pachną tak nietypowo, a przy tym tak urodziwie, że w kategorii perfum niszowych nie mają sobie równych.

Zainteresowanych odsyłam do swojej recenzji, gdzie wyjaśniłem, o co chodzi z Like This.

Etat Libre d’Orange Like This

4. Norma Kamali Incense

Ponoć najgłośniejszym dźwiękiem w historii naszej planety był wybuch wulkanu Krakatau w roku 1883. Hałas osiągnąć miał wtedy natężenie 360 decybeli i być słyszalny ponad 4000 km od źródła.

W świecie perfum nie ma jednostki, które mogłaby określić „moc” perfum. Fani perfum z zagranicznych blogów i portali uznali jednak kiedyś, że tytuł najpotężniejszych perfum świata powinien przypaść właśnie Incense.

Nie znam wszystkich perfum, ale wśród tych, które znam, to niewątpliwie zapach o największej sile. Według mnie Norma Kamali wyznaczyła granicę, za którą już nie ma nic. Nie istnieją perfumy o większym kalibrze. Co więcej, wydaje mi się, że Incense osiągnęło największy, teoretycznie możliwy kaliber w świecie zapachów, że po prostu nie może już być nic mocniejszego.

To najbardziej dymny z dymnych zapachów i najbardziej kadzidlany z kadzidlanych. 

Norma Kamali Incense

5. Thierry Mugler Angel

Muglerowski klasyk to zapach, który fascynował mnie od najmłodszych lat. Pamiętam, że dumnie leżał na półce cioci i nie można było nawet dotykać tej butelki. Przywieziony z niemieckiego Douglasa flakon był stałym skarbem  i jej najbardziej charakterystycznym zapachem. Zresztą do dziś dnia nim jest.

To właśnie te perfumy jako pierwsze otworzyły mój „nos” na wielką perfumerię. Zafascynowały. Zauroczyły. Miałem wtedy jakieś 10 lat…

A jakie zapachy dla Was są szczególnie ważne?

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
72 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
elle
11 lata temu

Znam kościół, który pachnie jak Norma Kamali Incense. Magia.

Anonimowy
Anonimowy
11 lata temu

Jakże taki wpis miałby zanudzić? Mam podobnie z Angelem 🙂 A potem Kingdom McQueena oraz arabskie perfumy (tutaj wiele marek, np. Al Rehab).

Feminine
11 lata temu

Świetny temat 🙂

U mnie pierwsze wrażenia z gatunku 'to ja, to kwintesencja mnie!' pojwiły się z poznaniem Dune Diora. Lata, lata temu, a wciąż mają dla mnie magnetyzm;)
Powinnam pewnie zaznaczyć, że jako kobieta wybitnie sentymentalna, zapachy kojarzą mi się bardzo emocjonalnie i są swoistym pamiętnikiem wspomnień… A pamięć to ja mam jak prokurator 😉
Przy Dune to nie tylko emocje, ale rzeczywiste umiłowanie; gdyby emocje uleciały to i tak doceniam kunszt.

Drugim zapachem jest Theorema od Fendi oraz jej siostra, Theorema Leggero (z niewiadomych przyczyn Leggero trzyma się na mnie dłużej) .
Dlaczego wycofane ?…. nie mogę przeboleć.

Z nowszych zapachów Bottega Weneta edp (Knot także) oraz wszystko, co dodtąd wydał Narcisio Rodriguez.

Nie chcę Ci Marcinie kadzić, ale naprawdę dzięki Tobie pojawiła się we mnie chęć sięgania po nowe, zamiast trzymać się swoich 'pewniaków' – a tak przez całe lata, z małymi wyjątkami, egzystowałam (skupiając się tylko na testach).
Pewnie się starzeję ;P

Serdecznie pozdrawiam 🙂

Marcin Budzyk
11 lata temu

A gdzie one jest?

Niestety, ja spotykam kościoły, który w ogóle nie pachną… Same murowańce. A nawet kościoły drewniane, które pamiętam, nie chciały zapachnieć taką mocą.
Chociaż mam w pamięci kilka wyjątków. Jednym z nich jest Kościół Pokoju (nie pamiętam już który, ale chyba w Świdnicy). Pachniał obłędnie…

Anonimowy
Anonimowy
11 lata temu

Gdzie można kupić to cudo Norma Kamali Incense ?

Marcin Budzyk
11 lata temu

Kingdom też pamiętam. Miałem, ale wówczas przypominało mi YSL Nu EdP i jakoś Nu bardziej przykuło moją uwagę.

Anonimowy
Anonimowy
11 lata temu

Fantastyczny temat 🙂 moje pierwsze ukochane perfumy, które kojarzą mi się z 18 urodzinami to Giorgio Armani Sensi – zapach wycofany niestety.. nic podobnego nawet znaleźć nie mogę.. kolejna fascynacja to Yves Saint Laurent i Cinéma, potem przyszedł czas na Chanel Coco (dalej uwielbiam te perfumy na jesień) i Kenzo Amour. Jednak moim 'signature scent' był Doir Poison eau sensuelle… tyle, że także został ten zapach wycofany.. ostatnio znalazłam zapach trochę podobny – Rapelle-Toi.. 🙂 perfumy dla mnie to jak część czyjejś osobowości: ) pozdrawiam Magda

Olga
Olga
3 lata temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Do Sensi podobne są Hugo Boss the scent for her

Marta
Marta
11 lata temu

"Ludzie bo­wiem mogą za­mykać oczy na wiel­kość, na grozę, na piękno, i mogą za­mykać uszy na me­lodie al­bo bałamut­ne słowa. Ale nie mogą uciec przed za­pachem. Za­pach bo­wiem jest bra­tem od­dechu. Za­pach wni­ka do ludzkiego wnętrza wraz z od­dechem i ludzie nie mogą się przed nim ob­ro­nić, jeżeli chcą żyć. I za­pach idzie pros­to do serc i tam w sposób ka­tego­ryczny roz­strzy­ga o skłon­ności lub po­gar­dzie, od­ra­zie lub ocho­cie, miłości lub niena­wiści. Kto ma władzę nad ser­ca­mi ludzi."

Sasza Anna
11 lata temu

Moja lista jest dłuższa ze wzg. na dłuższy żywot na tyn świecie. Jako jeszcze mało dojrzała nastolatka zachwycałam się Masumi mojej cioci i bardzo ich pragnęłam:)
Ale moje pierwsze ukochane perfumy to Salvador Dali i Paloma Picasso:). Później zachwycałam się Extravagance Givenchy i 5Th Avenue Elizabeth Arden. Z mojej pierwszej zagranicznej podróży przywiozłam sobie One Calvina Kleina. Pożniejszy okres to Noa Cacharel i Emporio Armani. I nagle nowość Mademoiselle Chanel- zawładnęła mną na długie lata i do dzisiaj jej używam.
Oczywiście były jeszcze inne jednorazowe przygody:))
Gdybym miała jednak wybrać dzisiaj tylko jedne perfumy to na lato Ogródek Śródziemnomorski Hermes a na zimę Bottega Venetta. Na szczęście nie muszę wybierać i mogę sobie czytać Twój superblog i poznawać nowe cuda. pozdrawiam serdecznie.

Marta
Marta
11 lata temu

Zapachy to dla mnie olfaktoryczny pamiętnik. Czuję zapach z przeszłości i od razu pamiętam emocje które mi wtedy towarzyszyły.
Jedne z ważniejszych w moim życiu to Chic Yardleya dzięki którym wiem, że kocham szypry, YSL In Love Again, Voyage Hermesa w wersji edt i Donna Karan DKNY Woman z 1999roku.
Długo mogłabym tak wymieniac bo dla mnie zapach, każdy, jest bardzo ważny.

Anonimowy
Anonimowy
11 lata temu

Flower by Kenzo to te najważniejsze. Wszyscy dookoła pachnieli Lacoste pour Femme w wersjach oryginalnych i oczywiście podrobionych, a ja jako nastolatka wybrałam Kenzo. Mam ogromny sentyment do tych perfum, ich zapach wbił się w mój umysł i zostanie chyba tam na zawsze. To coś jak pierwszy raz, pierwsza miłość, tego się nie zapomina. Lanvin Eclat d'Arpege to kolejny ważny zapach w moim życiu, którego również nie sposób zapomnieć. Na koniec Chanel Coco Mademoiselle nie jako same perfumy, ale jako idealne połączenie osoby i zapachu. Piękna, delikatna kobieta, która zawsze pachniała tymi perfumami wywierała ogromne wrażenie, marzyłam by być choć w odrobinie taka jak ona.

Marcin Budzyk
11 lata temu

Moja mama też używała Dune wieki temu. Jeszcze pierwszej, przedreformulacyjnej wersji.

Co do łączenie perfum z sytuacjami i zapisu tego w formie wspomnień, to jest to bardzo ciekawa i miła sprawa. Mnie udawało się coś takiego robić zaraz na początku przygody z perfumami. Stąd Kenzo PH kojarzy mi się konkretnie. Tak sam Givenchy Pi EdP, Hotel Costes, Tumulte Christiana Lacroixa i Ouarzazate… Miło wracać do tych chwil wąchając poszczególne perfumy.

Marcin Budzyk
11 lata temu

Jeśli można gdziekolwiek to tylko w butiku Normy Kamali w Nowym Jorku, ale z tego co wiem, zapach został wycofany z produkcji 2 lub 3 lata temu.
Jest to o tyle dziwne, że był na rynku od 1985 roku i swoją największą popularność zyskał właśnie w ostatnich latach…

Marcin Budzyk
11 lata temu

Piękne zapachowe CV. Sensi niestety nie udało mi się poznać. Cinema znam i cenię. Coco również.

L'Artisana, o którym mówisz, też jeszcze nie poznałem. Wszystko przede mną.

Marcin Budzyk
11 lata temu

Przytoczenie tego cytatu jest bardzo trafne w tym miejscu.

Z Twoją garderobą zapachową budowanie związków między zapachem z osobą, sytuacją lub emocją jest dużo, dużo prostsze. I wtedy każda butelka zyskuje wyjątkowy, osobisty charakter. To cenne.

Magdalena Cecylia Mroczek

U mnie takimi zapachami były:

Pierwsze poważne perfumy w 100% moje to miniatura (ale jak czczona przeze mnie) z 1999 roku

Dolce Vita par Christian Dior
to one postawiły mi trzon do pojmowania zapachów z najwyższej półki i do dziś za takowe mimo reformulacji (od tego czasu ze 3) je uważam. Mój signrature scent no 1

Drugie z wielkich to zapach kobiety z klasą, pięknej, mądrej, uczciwej i zawsze uroczej.

Chanel No 5 czyli zapach mojej Mamy

Trzecie, które wpłynęły mocno na mnie to piękna szczera do bólu, ale niełatwa, nieukładna nadmiernie, o sercu kolczastym i szpiczastej głowie, ale jakże przy tym urocza i niezapomniana, do niej mimo kolców się chce wracać, by choć na moment poczuć zapach krwi połaczony z ….

AA Rosa Magnifica par Guerlain

Czwarte to okres gimnazjum, szum, wariacje, chaos w głowie, i w guście z resztą też, bo oto moimi signature scent w tym okresie były tak mocno na łamach Nez de Luxe obsmarowane

Amour Amour EdT Cacharel

Jeśli więc mamy trzymać się w konwencji pięciu to ostatnimi będą signature scent mojej polonistki,