8 maja 2016

Mugler Angel Muse

Perfumy marki Thierry Mugler znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Mugler Angel Muse

Angel Muse to pierwsze perfumy marki Mugler po zmianie nazwy z Thierry Mugler. Podobnie jak wszystkie poprzednie premiery, również i ta z miejsca zyskała status najbardziej oczekiwanej w całym kalendarzowym roku.

Zgodnie z informacji producenta klasyczny Angel Eau de Parfum to gwiazda, Angel Muse to zaś obiekt poruszający się na jej orbicie. Podobnych marketingowych „wizji” znajdziemy więcej, ale pozwolę sobie je pominąć, ponieważ w ostatecznym rozrachunku i tak liczy się sam zapach. Temu również nie szczędzono miejsca i uwagi. Nowy Angel Muse zgodnie ze słowami producenta ma na nowo definiować perfumy z rodziny smakowitej i być zupełnie nową, łamiącą schemat kompozycją, w której nuty klasyka idealnie współgrają z kremowym, orzechowym wetiwerem.

Georgia May Jagger w kampanii Angel Muse

A jaka jest prawda o zapachu Angel Muse?

To oczywiście zapach z rodziny Angel. Rodowodu nie da się ukryć i nie można z tym nawet dyskutować. To fakt.

Agresywny początek przypomina trochę woń waty cukrowej doprawionej suchymi orzechami. Jest miękko, słodko i bezpiecznie. Na pewno w otwarciu można odkryć pewne niuanse cytrusowe, choć trudno mi powiedzieć, z czego one pochodzą. Wprowadzają one iskierki życia do słodkiej z zasady kompozycji.

Grafika promująca zapach Angel Muse

Później Angel Muse wyraźnie się tonuje i sprawia wrażenie ugłaskanej, ulizanej wersji klasyka. Żadnych nut trupich, żadnych metalicznych elementów, ani niszowych dźwięków. Można odnieść wręcz wrażenie, że Mugler serwuje nam słodziaka ze średniej półki. A to porównanie dość dobitnie pokazuje po jakim obszarze olfaktorycznego świata się poruszamy.

W sercu Angel Muse dzieje się dużo, ale nuty płożą się leniwie jak kawa ze zbyt duża ilością pianki. Bez wątpienia można odnaleźć tu kremowe, jasne niuanse znane z Prada Candy Kiss, ale ani one nie są tak genialnie ułożone, ani nie mają tej siły wyrazu. Poza tym są zasłodzone w kiepskim stylu.

Georgia May Jagger dla Angel Muse

Mugler dużą uwagę skupił na nucie wetiweru, który miał wprowadzić do kompozycji tony drzewne i jednocześnie podkreślić akord kremu z orzechów laskowych. I znowu mam wrażenie, że element ten zginął pod zwałami niezbyt ambitnej słodyczy.

Zresztą tak samo jest w bazie – bez życia. Niby nie ma Angel Muse jakichś wielkich wad, bo ani nie jest chemiczny, ani nie pachnie kurzem lub plastikiem. Mimo tego, w porównaniu do szaleństwa pierwowzoru pozostaje tylko kotkiem, który na siłę chce udawań tygrysa. Jest ładny, przyjemny w noszeniu, wdzięczny, ale…

Hasło promujące nowe perfumy Mugler

Opinia końcowa o Mugler Angel Muse

To na pewno wielki bestseller. Oprócz bezpiecznego zapachu, który spodoba się większości, posiada też bajeczny flakon. Przypominający kosmiczny kamyk butelka jest według mnie jednym z najważniejszych i najciekawszych obiektów perfumeryjnego designu w ostatnim czasie. Szkoda tylko, że sama kompozycja zapachowe Angel Muse nie jest tak rewolucyjna i tak dopracowana.

Nuty: wetiwer, paczula, orzech laskowy, grejpfrut, czerwony pieprz
Rok premiery: 2016
Twórca: Quentin Bisch
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30 i 50 mL
Trwałość: bardzo dobra, około 7-8 godzin

Perfumy podobne: Thierry Mugler Angel, Lancome La Vie Est Belle L’Eau de Parfum Intense

Reklama perfum Mugler Angel Muse

Wywiad z perfumiarzem – Quantinem Bischem

(niestety po francusku)

Backstage

Mugler Angel Muse w wymienialnej wersji 30 mL

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
anis kablouti
5 lat temu

a ja mam wlasnie je na sobie sa piękne dla mnie ☺

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

przypomina jedne z perfum kyli minogue

urszula
5 lat temu

Wydaje się, ze po genialnym Alienie Mugler spoczął na laurach i nie jest w stanie juz nic ciekawego, nowatorskiego stworzyć.
Same rozczarowania…

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Dla mnie pachnie jak polaczenie klasycznego Angel i Neonatura Cocoon Y.Rocher. Calkiem smacznie.
Magda K

iconic743
5 lat temu

A ja uwielbiam:)

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Testowałam wczoraj ten zapach i jestem rozczarowana. Dla mnie to do bólu przesłodzony Angel i nic więcej. Przyznam, że zaskoczyła mnie Twoja opinia o flakonie. Może trafił mi się jakiś kiepski tester, ale według mnie korek jest totalnie tandetny, jak z najtańszego plastiku. Sam flakon ok, ale niezbyt mi się podoba. Pozdrawiam,
Marta.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Jedna z forumowiczek na fragrantice porównała go do L Lolity Lempickiej.

Natalia
Natalia
2 lat temu
Reply to  Anonimowy

Kocham je wszystkie ale Muse nie jest podobna do lolity. Lolitaa coś z angel kocham je wszystkie, zaś każdy z osobna ma jakby ten sam wydźwięk jednak z innymi niuansami

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Panie Marcinie mam do Pana jedno proste ( dla Pana ) pytanie . Jak nazywa się cecha perfum ,dzięki której są bardziej lub mniej wyczuwalne przez otoczenie ? nie chodzi mi bynajmniej o tzw. ogon. pozdrawiam Anna W.

anja
5 lat temu

Projekcja?

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Sillage?

Marcin Budzyk
5 lat temu

Oba to słodziaki, ale ja sam byłbym daleki od takich porównań. To są zupełnie inne rodzaju słodyczy…

Marcin Budzyk
5 lat temu

Tak, tak. Projekcja.

Marcin Budzyk
5 lat temu

To też ogon. 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Na mojej skórze najpiękniej rozwijaja się właśnie słodziaki jeśli mi się Muse spodoba i je kupię czy to będzie oznaczało,że jestem zapachowym bezguściem?Ewa:-(

Marcin Budzyk
5 lat temu

Jeśli podobają się Pani perfumy tego typu, to jest to najważniejsze i nie ma co patrzeć na opinie innych. To Pani perfumy mają perfumy sprawiać przyjemność.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Rozwodniony Angel i coś orzechowego.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Klasyczny Angel nie przypadł mi do gustu może z nowym się polubię.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

obstawiam, że tak – jeżeli lubisz słodkie zapachy.

Kanarek
4 lat temu

Angel Muse jest inny jak klasyczny Angel ale ma coś z tej rodziny to fakt prosektorium już nie czuć tylko delikatniej ujmując ulotność z nieznane może na wacie cukrowej.

Moona
4 lat temu

Jet boski! nie znosze klasycznego Angela, a ten jest po prostu orgazmicznie przyjemny …Czuc wszystkie skaldniki , kocham , kocham…..!!!! Oblednie kobiecy ….

Malowana Słońcem
4 lat temu

Nie znam zapachu ale flakonik przyjemny dla oka. 🙂

Magdalena Liput
4 lat temu

W pewnym momencie ten flanker nabiera charakteru posobnego do LVEB Lancome czyli słodkości nade wszystko. Jaka szkoda, że odebrano mi charakter. A początek zapowiadał całkiem ciekawy zapach. No szkoda. Pozostanę przy moim ukochanym angel edp.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Klasyka uwielbiam,jest zmienny.Co prawda Muse to inna bajka,fakt od razu poczuć pochodzenie,jednak Angel był z 1992 r. a Muse jest z 2016r. i to trzeba mieć na uwadze. W ostatnich latach w większości dostajemy słodziaki i rozwodnione kompociki,raczej jak na razie na jakaś rewolucję się nie zapowiada,więc to typowy zapachowy przedstawiciel obecnych czasów i nie ma co za bardzo psioczyć.Kto chce konkretnego kunsztu niech idzie w niszę.
Osobiście bardzo lubię,choć przyznam się,że za pierwszym razem w pewnym stopniu mnie rozczarował.
A dlaczego?,bo spodziewałam się większego "kopa",poweru a dostałam słodkiego bobaska w różowych śpioszkach.Jednak dość szybko jego orzechowa natura szybko zaskarbiła moje względy.
Nie są przede wszystkim ulepem,to duży plus i przy swojej orientalno waniliowej kategorii nie są ciężkie.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Również min. lubię w sumie od zawsze jak pamiętam słodkie zapachy i nie uważam się z tego powodu za bezguście.Każdy lubi co innego ,patrz na swoje upodobania a nie na opinie innych bo to ty masz czuć się dobrze w perfumach. Mnie MUse bardzo się podoba, również klasyk i La Rose.
Również Ewa

Justyna
Justyna
4 lat temu

Ja mam z Angel Muse mały problem bo u mnie ten zapach zdominowany jest przez jakąś główną ziołowo – drzewną nutę, której nie potrafię dokładnie nazwać ale która w dużym stopniu zniechęca mnie. Słodkość wyczuwam dopiero gdzieś pod koniec gdy zapach staje się bardzie skórny.

Anonimowy
Anonimowy
3 lat temu

Witam serdecznie, a czy jeżeli lubię klasycznego Angela, ale nie szaleję na jego punkcie i też lubię słodkie, ale nie przesłodzone zapachy, to czy jest szansa, że muse mi się spodoba ( muszę niestety kupić w ciemno ) Wiem, że to sprawa gustu.

BlingBlingMakeUp
3 lat temu

Ja jestem w nich zakochana juz od roku i wlasnie jesienia je nosze, dla mnie to plus ze nie sa agresywne, gdyz jesienia mamy wystarczajaco duzo nosowych i wzrokowych doznan potrzebny mi spokoj, slodycz i trwalosc. Takie dla mnie sa Muse <3 Bardzo mi sie tutaj podoba i z przyjemnoscia obserwuje <3

Anonimowy
Anonimowy
2 lat temu

Bardzo lubię.
W późniejszym etapie pachnie na mnie trochę jak Cocoon YR- widzę, że jedna z komentujących osób też o tym wspomniała.
Szkoda, że nie mają na mnie lepszych parametrów

Unknown
2 lat temu

Panie Marcinie jak to się stało że nie ma na Pana blogu opisu Innocent Mugler?? To bardzo stary zapach. Miło byłoby poczytać Pana opinie na temat Innocent :). Aleksandra

Natalia
Natalia
2 lat temu

Angel Muse mają iskierki i migoczą zaś klasyk jest jednostajny. Ja znalazłam złoty środek-mieszam oba i powstaje cudowny klasyczny angel z iskierkami musujacymi jak bąbelki w szampanie. Właśnie tego akcentu brakowało mi w klasyku

Iwona
Iwona
9 miesięcy temu

Kojarzą mi się z tryskajaca że szklanki oranzada. Bardzo przyjemne. Nie.sa trudne.jak klasyk . Sprawiają przyjemność. To nie jest zwykły słodziak. Ma w sobie coś wytwornego.