
Kigriz to bardzo udane perfumy na lato. Są cytrynowe, zielone, rześkie.
Lubin przedstawił zapach niezmiernie naturalny w wydźwięku i połączył dwa światy świeżości. Po pierwsze – cytryna. Dużo osób jest negatywnie nastawionych do tej nuty, ale tutaj pachnie szlachetnie, pięknie i wakacyjnie. Ma wyraźne podbicie zielono-listkowe, co sprawia, że nie jest to prosta wariacja na temat olejku ze skórki cytryny. Zresztą wykorzystano tutaj też olejek z limy (on dodaje kwaśnej słodyczy) i klasyczną bergamotkę.
Tutaj pozwolę sobie na mała anegdotę. Kiedyś robiono badanie, w którym wykazano, że większość ludzi odbiera naturalny olejek cytrynowy jako chemiczny i pachnący jak detergent. Z kolei prawdziwe molekuły syntetyczne były opisywane jako naturalne. To taki paradoks, o którym już wspominałem kiedyś na blogu.
Drugim aspektem, który trzeba omówić w kontekście Kigriz, jest akord zielony. I choć w spisie nut nie ma tego zaznaczonego, to praktycznie mamy tutaj olbrzymią ilość wrażeń zielono-ziołowo-herbacianych. Są one chłodne, raczej dystansujące. Przypominają klasyki minionych lat z genialną Chanel No. 19 czy Lancome O de Lancome na czele. To powiew stylu dawnych czasów, ale w lekkiej, przyjaznej formie. Można też poczuć tu pewne wątki konwaliowe lub liliowe, które tylko dodają powabu całości.
Doceniam też to, że perfumy nie kończą się jakimiś tanimi, syntetycznymi tonami, choć w spisie nut mamy i akord piżmowy, i ambrowy. Całość zachowuje cytrusowo-zielony klimat od startu do mety.
Opinia końcowa o perfumach Lubin Kigriz
To z pewnością ciekawa propozycja na lato, która łączy ciekawy akord cytrusowy (z dominującą rolą cytryny) ze szlachetną zielenią. Jest jednak dość prosta pod kątem samej kompozycji. Nie spodziewajmy się czegoś na miarę wspomnianych klasyków Chanel czy Lancome.

Kampania perfum Kigriz




