
Zapach ten nie jest kolejnym nudnym pachnidełkiem, które imituje sto innych propozycji.
Valentino Uomo Born in Roma Ivory może się nie podobać, ale jeśli przetestujecie dziesięć losowych nowości, to myślę, że tę na pewno zapamiętacie. A to już samo w sobie jest wielkim plusem, bo sytuacja na rynku męskiego mainstreamu jest pod tym względem dość słaba.
Ta nowość nie pachnie tak, jak mówi spis nut. Z pewnością nie są to perfumy drzewno-lawendowe, czyli mówiąc wprost: nie jest to zakurzony drewniak. Propozycja Valentino pachnie skorupami kokosa. Pachnie wodą kokosową z dodatkiem pestek cytrusów, którą ktoś wylał na suche drewno odsłonięte z piasku. Zapach jest wyraźnie mleczny, może nawet śmietankowy, ale nie jest przy tym słodki, ani smakowity. Jego temperatura jest przy tym niska.
Jeśli już miałbym porównywać te perfumy do innych, to wydaje mi się, że najbliżej byłyby wycofane już Calvin Klein Obesessed, ale nie wersja „for Men”, lecz damska. To taki paradoks, ale Valentino bardzo podobnie kieruje nutą lawendową. Jest ona czysta, chłodna i naturalna. Również towarzyszy jej koktajl białego piżma, które przypomina mleko kokosowe zmieszane z mlekiem krowim.
Uważam, że pierwsze etapy są naprawdę intrygujące.
Później robi się bardziej klasycznie. Lawenda wchodzi w obszary trochę a’la Dior Sauvage, lecz cały czas ogólny poziom kompozycji nie jest niski. Wzrasta też jej temperatura. Pojawiają się akordy ambrowo-piżmowo-zakurzone i to nie jest fajne. Obok nich grają jednak akordy w stylu kremowego sandałowca, które przypominają „kokosowość” pierwszych nut.
To perfumy spokojne, zrównoważone, obłe. Nawet jeśli momentami odbieram jej jako ostre, to kremowość i tak działa jak miód na serce. Z tego powodu dla wielu mężczyzn mogą się wydać mało męskie. Za to wydaje mi się, że paniom mógłby się ten produkt spodobać w znacznym stopniu.
Opinia końcowa o perfumach Valentino Uomo Born in Roma Ivoire
Gdyby ten koncept zrealizować z większym budżetem na składniki, to moglibyśmy być świadkami debiutu dzieła sztuki perfumeryjnej przez wielkie „D”.

Kampania perfum Uomo Born in Roma Ivoire




