
Miała być gruszka…
Niestety, nowe perfumy Kayali Eden Plush Pear 23 gruszkowe jakoś bardzo nie są. Może tylko na ścisłym początku, który poczujemy po teście przy półce sklepowej, widać cień rozcieńczono-chemicznego owocu. Poza tym jest to kompozycja kwiatowa i lekka. Gdybym miał pokusić się o przybliżenie ogólnie klimatu tego produktu, to byłoby to coś pomiędzy owocowo-kwiatowymi propozycjami Versace a tą samą grupą Avon/Oriflame. Z naciskiem, że tutaj dominantą są kwiaty!
Eden Plush Pear nie nawiązuje do klimatu marki Kayali. To woń nieco bez charakteru, choć też nie jest jakoś bardzo zła. Myślę, że fani marki poczują się z tego powodu zawiedzeni.
Rozwój kompozycji polega na stopniowym przejściu w nuty białych kwiatów o neutralnej barwie. To znaczy, że nie są ani bardzo słodkie, ani bardzo świeże. Nie mają też wydźwięku konkretnego kwiatu. Oczywiście, producent wymienia ich kilka w oficjalnym spisie nut, ale w ciemno trudno wyodrębnić jeden konkretny. To raczej ogólnie wrażenie białokwiatowości. Dopiero po czasie akord ten nieco kieruje się w stronę słoneczno-olejkową, słodszą, ale to nie jest jakiś spektakularny zwrot.
Przy tym następuje też wyeksponowanie nut zleżało-drzewo-waniliowo-zakurzonych. To nie jest fajne.
Opinia końcowa o perfumach Kayali Eden Plush Pear 23
Zapach nieco poniżej średniej. Nie do zapamiętania.

Kampania perfum Eden Plush Pear 23




