
Marka Byredo przedstawia kolejny zapach, który powstał we współpracy z firmą Robertet.
Havana Tonka to woń należąca do kolekcji ekstraktów. Główną nutą jest tutaj bób tonka oraz tytoń. Wyraźnie dominuje ten pierwszy, choć jego forma jest dość niestandardowa. W oficjalnych materiałach czytamy o „roasted tonka bean” i tego typu wrażenia są tutaj mocno wyczuwalne. To z kolei rodzi skojarzenia z prekursorem „prażonego” nurtu – Dior Feve Delicieuse. Doceniam.
Mamy też słodki tytoń, który na początku gra w miodowych okowach, a później wchodzi w wątki bardziej suche, choć wciąż z dużą ilością cukru. Bardzo istotną składową tej kompozycji jest też wanilia, choć producent nie deklaruje jej w oficjalnym spisie nut. Są momenty, w których Havana Tonka pachnie w sposób zbliżony do Parfums de Marly Herod lub Essential Parfum Divine Vanille. Są tu zatem frakcje cynamonowe, delikatne kadzidło, dużo miękkiej paczuli.
Propozycja Byredo utrzymuje klimat tytułowy od początku do końca. Z czasem staje się bardziej miękka, rozkoszna. To zjawisko ugładzenia dotyczy niemal wszystkich nut i ogólnego wrażenia. Wyjątkiem jest tytoń, którego część staje się ostrzejsza. Przypominać może susz, a nie dosłodzoną sziszę.
Baza nie jest zła, ale czuć, że nie jest to nisza najwyższych lotów. Jest jednak przyjemnie, słonecznie i miło. Bez nadmiaru chemii, choć ilość białych piżm jest troszeczkę za duża.
Opinia końcowa o perfumach Havana Tonka
W tym roku bardzo dużo jest premier tytoniowo-waniliowych, ale Havana Tonka oceniam jednak niżej niż Maison Crivelli Tobacco Carnaval czy Amouage Elsewhere. Jest bardziej ugładzona, bezpieczna i odtwórcza.

Kampania perfum Havana Tonka




