
Patricia de Nicolai powróciła do tematu paczuli, która jest jedną z jej ulubionych nut
Po wielkim sukcesie Patchouli Intense, która nie schodzi z pierwszej pozycji w rankingu bestsellerów na świecie, tym razem Perfumiarka chciała przedstawić interpretację cieplejszą, jeszcze bardziej paczulową, ale całkowicie pozbawioną lawendy. Patchouli Spirit może zatem zaskoczyć fanów poprzedniej edycji, ponieważ nie jest do niej podobna. Rezygnacja z lawendy zmienia wszystko!
Nowy zapach przedstawia paczulę w wersji likierowo-kakaowej z truflowym podbiciem i delikatnym tylko rysem słodyczy. Ma bardzo ciekawy start, bogaty w cytrusy. Są to jednak owoce dojrzałe, likierowe, nasycone cukrem, ale bez kwaśnych nut. Może nawet bardziej przypominają karmelizowane skórki niż żywe rośliny. Co więcej, od razu te ciepłe cytrusy są otoczone sypką, miękką i piaskową paczulą. Przez moment może przyjść skojarzenie z czekoladą o nadzieniu pomarańczowym. To efekt naprawdę ciekawy.
Sama paczula została ograna też w niestandardowy sposób, ponieważ nie ma tu frakcji ziemisto-zielonej i piwnicznej. Przez dobór kilku, różnych ingrediencji paczulowych (esencji i absolutów) Patricie de Nicolai była w stanie uzyskać nuty ambrowe, drzewne, likierowe i ciepłe. Aby ten efekt spotęgować użyto też ekstremalnej (nawet jak na standardy perfum niszowych) ilości olejku sandałowego z prawdziwego sandałowca białego (santalum album).
Zapach brzmi szalenie szlachetnie i zachwyca naturalnością od początku do samej bazy. A baza znowu jest popisem perfumiarki, ponieważ paczula jest w niej podkreślona akordem ambrowym, który jest autorską kombinacją ambry i molekuły ambroxanu. To są zabiegi, których nie stosuje się powszechnie. Efekt finalny jest taki, że Patchouli Spirit po bardzo długim czasie na skórze pachnie tak jakbyśmy wrócili z pracy przy przesypywaniu kopców gorzkiego kakao w jakimś magazynie zbudowanym z drewna. To jednak nie jest efekt smakowity/gourmand, a bardziej orientalno-szyprowy.
W międzyczasie drobne detale sprawiają, że całość gra na skórze i nie jest prostolinijna. Róża, kadzidło, cień białych, nektarowych kwiatów, ziołowe geranium… I na pewno trzeba też wspomnieć o niuansie owocowym, który przypomina dawanę. Jestem prawie pewien, że w formule użyto olejku lub absolutu tej rośliny, choć materiały oficjalne o tym milczą. Kto jednak kojarzy owocowy niuans Creme Ebene czy Carvanserail, to tutaj odnajdzie jego ślad. Jest niewielki, lecz widoczny.
Opinia końcowa o perfumach Nicolai Patchouli Spirit
Fani stylu Patricii de Nicolai będą z pewnością zachwyceni tą premierą. Jakość składników i kunszt kreacji stoją tu na najwyższym, światowym poziomie.
Ważne jest jednak to, żeby pamiętać, że nie ma tu nawet minimalnej ilości lawendy, która definiowała styl Patchouli Intense. Z tego powodu to nie są podobne zapachy i nie można w ciemno założyć, że Spirit spodoba się fanom klasycznej Patchouli Intense.
Kampania perfum Patchouli Spirit




