
Jak wiecie, markę Une Nuit Nomade bardzo cenię.
W przypadku perfum Sun Bleached Extrait nie mogę jednak się zachwycić. To kompozycja pralniano-czysta, ale z mdło-syntetycznymi tonami wymiocin niemowlaka, które znamy z Byredo Blanche. Bardzo dużo jest tu aldehydów. Początek wzbogacono cytrusami, ale w formie zleżało-mlecznej. Nie są ani świeże i iskrzące, ani likierowe. Kompozycja sprawia wrażenie klocowo-tłustej. Nie ma w niej tego życia, które zachwycało np. w Acne Studio od Frederica Malle’a. Problemem jest to, że zastosowano zbyt dużo związków aldehydowych i piżmowych – w efekcie perfumy są przygaszone i nie mają pożądanej mobilności.
Później Sun Bleached Extrait wchodzi w tony kwiatowo-mleczne, ale cały czas oparte na aldehydach w pralnianej odsłonie. Jeszcze dalej z tych mlecznych obszarów wyłania się waniliowo-drzewna poświata. Natomiast na każdym etapie doświadczam wrażeń sztuczno-gładkich, a nie tego, co deklaruje producent.
Opinia końcowa o perfumach Une Nuit Nomade Sun Bleached Extrait
Być może wersja klasyczna jest bardziej nośna i żyjąca. Extrait wypada w tej kategorii wyraźnie poniżej średniej.

Kampania perfum Sun Bleached Extrait




