![]() |
| Forster&Johnsen; |
Niszowa, amerykańska marka Forster&Johnsen; pojawiła się w Polsce kilkanaście tygodni temu…
,ale serc Polaków chyba nie podbiła. W wiadomościach wiele osób pytało mnie, co sądzę o tych perfumach w kontekście aktualnej promocji, na której można je kupić za 89 zł.
Naprawdę dokładnie testowałem większość ich zapachów, ale było to zaraz po premierze. Dziś postanowiłem rzucić nosem na resztę i przypomnieć sobie te, które już znałem. Prawda jest, niestety, niezbyt ciekawa. Większość perfum Forster&Johnsen; to średniaki
Jedynie dwa zapachy, według mnie, zasługują na większą uwagę.
Forster&Johnsen; Love Woman
Pierwszym z nich jest Love Woman z wyraźną nutą szarlotki z cynamonem. Piękny, ciepły zapach nawiązujący do Ambre Narguile i wzbogacony kumkwatem znanym z Kenzo Jungle Tiger. Według mnie to uniseks i najlepsza propozycja Forster&Johnsen.; Sam kupiłem sobie butlę. Zapach zapada w pamięć bardzo mocno, choć sama nazwa trochę mniej
![]() |
| Love Woman |
Forster&Johnsen; Courage Woman
Drugim zapachem, o którym muszę powiedzieć, jest Courage Woman. To piękne, zimne kwiaty owiane woalem piżma. Całość zmienna, iskrząca, jedwabista. Fanki Narciso Rodriguez Eau de Parfum powinny być zachwycone. Przy teście globalnym wypada dużo lepiej niż na nadgarstku. W ciepły letni dzień przynosi eleganckie i bardzo skuteczne orzeźwienie, choć nie jest to typowy świeżak. To kwiaty w lodowatym, ultrakobiecym wydaniu.
![]() |
| Courage Woman |
Później, według mnie, mamy przepaść… Reszta, którą wąchałem jest tuzinkowa i bardzo, bardzo wtórna. Niektóre z ich perfum mają bardzo ciekawe składy (np. Suprise Women z rumem i koniakiem), ale pachną po prostu tragicznie i zupełnie inaczej, i nie polecam zakupów na podstawie lektury spisu nut, bo można się srodze zawieść.
Zaznaczam jednak, że kilku nie testowałem w ogóle (np. męskiego Suprise z kawą i czekoladą).






