Zapachy Narciso Rodrigueza uwielbiam. To jedna z nielicznych marek perfumeryjnych, która mnie nigdy nie zawiodła. Do ich kolejnej premiery – Narciso – podchodzę z wielkim optymizmem.
I to nawet mimo dość infantylnego opisu. Przymiotniki: „seksowne”, „zmysłowe”, „kobiece” to największa nuda w marketingu perfum. O niebo ciekawiej prezentuje się sama kompozycja zapachowa, w której króluje piżmo. W nutach głowy poczujemy różę z gardenią. Baza to zaś splot wetiweru oraz dwóch odmian cedru – czarnego i białego. Przyznam, że w życiu nie spotkałem się z takimi odmianami olejków cedrowych, więc mogę przypuszczać, że będą to jakieś syntetyczne interpretacje drewna cedru, co oczywiście nie znaczy, że będą złe.
Twarzą perfum Narciso została Raquel Zimmermann.
Ja już się głowię, jak napisać recenzję tych perfum jako pierwszy na świecie. Może się uda. 🙂 🙂
A tymczasem zapraszam do recenzji dwóch wspaniałych klasyków: Narciso Rodriguez for Her Eau de Toilette oraz Narciso Rodriguez for Her Eau de Parfum




