Na blogach kosmetycznych zalew postów w typie „Najlepsze bronzery na lato 2014”.
![]() |
| Brąz to również popularny stop metaliczny. |
![]() |
| Brąz to również popularny stop metaliczny. |
Nowa marka debiutuje na blogu
Wielki sukces Ertale i marki Nortean na targach Polisz Niche
Kolejna nowość od marki Armani
Jestem w stanie udowodnić 🙂 Doskonale wiem, że poprawna pisownia to brązer, ale przyznaję szczerze po prostu wizualnie mi się to nie podoba 🙂 Wolę bronzer i najśmieszniejsze jest to, że tej formy nie podkreśla mi na czerwono kontroler poprawności 🙂 Czasami bardzo świadomie popełniam ten błąd, ale mimo wszystko wolę "bronzer" niż wszelkie inne nowoczesne wyrażenia, bo czasami gdy czytam czyjąś wypowiedź to autentycznie nie rozumiem o czym jest mowa 🙂
Nie, nie, nie. Proszę się z takimi obraźliwymi komentarzami powstrzymywać.
Blogerki kosmetyczne to przede wszystkim osoby realizujące się w innych dziedzinach życia – nie w blogosferze, która jest dla nich dodatkiem. Stąd takie oceny są nieuzasadnione.
Nazywanie kogoś "tumaniskiem" świadczy o osobie, która wyraża takie poglądy. Mnie byłoby wstyd.
Marto, może faktycznie trochę za ostro napisałem. Nie chciałem nikogo urazić, a wyszło trochę niefortunnie.
Myślę, że to co piszesz jest bardzo rozsądne, zwłaszcza w kontekście olbrzymiej popularności formy "bronzer". Kto wie, może za kilka lat doczekamy się jej jako poprawnej. 🙂
Chciałem po prostu zwrócić uwagę, że jeśli można to warto dbać o nasz ojczysty język.
Z ciekawostek powiem, że "brązer" jest podkreślany na czerwono. 🙂 🙂
A ja się ostatnio prawie pokłóciłam o to paskudztwo- mam na myśli nazewnictwo ze swoją psiapisułą wielojęzyczną ;-))) Ona brązer po polsku, ja bronzer- wielka anglistka od siedmiu boleści, a ponieważ jestem potwornie zadziorna i uparta nie dawałam spokoju i upierałam się, że moja wersja jest poprawna 😉
Na poważnie jednak- bardzo mnie denerwują wszystkie zapożyczenia, które wprowadzają zamęt do polskiego języka i zapominamy zwyczajnie, po ludzku i po polsku- jak powinno być po naszemu. Bo ogólnie zapożyczenia będą funkcjonować, rozumiem, nic nie poradzimy.
Jeszcze dodam, że ta bidula prześladowana za brązer zaczęła w mojej obecności mówić "puder brązujący" do czego się nie mogłam doczepić! 😉
Dziękuję za ten wpis, choć ogólnie jestem bardzo zawiedziona, bo schodząc na bloga z FB spodziewałam się Ciebie zmalowanego na cacy. A tu lipa ;p.
Hmmm, mnie się jednak wydaje, że po prostu funkcjonuje angielska nazwa, nieprzetłumaczona… w taki sam sposób, w jaki używa się słowa: "liner" czy "eyeliner" zamiast "linier" – choć ta nazwę także można by było przetłumaczyć i spolszczyć, mimo tego, że brzmi nieco sztucznie, nieprawdaż? Jednolitość w nazewnictwie, ewentualnie posługiwanie się nazwą z opakowania pomaga też w kontakcie z czytelnikiem zagranicznym, który ma miejsce coraz częściej. Nie uważam, żeby było to "bezkrytyczne kopiowanie" – wynika bardziej z pragmatyzmu i stopniowego ujednolicania języka internetowego, który z kolei zmienia język potoczny. Nie wiem, czy to dobrze, czy zle, ale na pewno jest to nie do uniknięcia.
Co do komentarzy na temat blogerek/youtuberek kosmetycznych, umieszczonego powyżej – uważam że jest mocno krzywdzący i wynika z niewiedzy i wrażenia budowanego na własnym, abstrakcyjnym wyobrażeniu. Widzę w nim też sporo agresji i braku kultury, nie chcę wiedzieć z czego dokładnie te rzeczy wynikają, ale współczuję obu i serdecznie życzę wyzbycia się złych emocji.
Pozdrawiam,
Daria
Kiedyś też dopadła mnie ta zagwozdka 🙂 Jako ortograficzny świr i korektor 🙂 długi czas używałam poprawnej w języku polskim formy "brązer", jednakże zauważyłam, że jest ona mało popularna i dość "dziwnie" wygląda. Miałam świadomość (jako anglistka:), że słowo "bronzer" jest przeniesiony na grunt polski z angielszczyzny, mimo wszystko zaczęłam stosować tę wersję ze względów subiektywnie… estetycznych 🙂 Dziś jednak, chcąc być poprawna w 100 %, powracam do polskiego "brązera" 🙂 Dodam tylko, że polska pisownia tego słowa wciąż jest traktowana przez komputery jako błąd 🙂
Rzecz w tym, że obie formy są poprawne i obie w są w "obiegu" – pierwszą oczywiście formą była forma "bronzer" stąd też jest popularniejsza. Może z czasem jedyną poprawną formą będzie forma "brązer", a "bronzer" wyskoczy nawet z uzusu. Inna sprawa, że zwykle używa się form częstszych – tym bardziej w takich przekazach, jakie stosujemy na blogach.
Język ewoluuje, więc siłą rzeczy "naleciałości", tj. zapożyczenia z innych są, zawsze były i będą – i broń Boże nie jest to nic złego. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że jakieś 90% polskich słów to zapożyczenia 🙂 Także wyluzujmy czy też wychillujmy ;)))
Mam podobne zdanie co do dbałości o język ojczysty. Denerwuje mnie przeto jak ludzie nauczą się języka obcego i potem zapominają polski, albo jeszcze gorzej jak pewna aktorka ABC po pobycie w Stanach nagle okazuje się, że ma problemy z językiem polskim. Ja zawsze stałam na stanowisku brązer, bo słowo brąz w języku polskim istnieje. Natomiast zawsze poprawiam osoby, które mówią tortilla (poprawnie tortija), Sewilla (poprawnie Sewija) i quesadilla (czyt. kesadija), bo te słowa nie mają polskiego pochodzenia a contrario do brązu. Tam więc gdzie mamy polski źródłosłów korzytajmy z tego, a tam gdzie nie wysilmy się i nauczmy się wymwy obcej, która wcale nie taka straszna jak ją malują 😉 Swoją drogą ostatnimi czasy (ok 2 tyg. temu) oglądałam fragment Dzień Dobry TVN, gdzie rzeczony Pan Prof. Miodek był <3 i powiedział, że bardzo Go cieszy, gdy młodzi ludzie na CV mówią cefałka (spolszczajac) niż sivi (zangielszczajac), bo w gruncie rzeczy pochodzenie sformułowania jest łącińskie, więc skoro Anglicy mogą nazywać sobie to sivi, to dlaczego Polak nie może pochwalić się całkiem ładną cefałką. :)
Jako fanka prof. Miodka i poprawnej poslzczyzny pozdrawiam gorąco muśnięta brązerem 🙂
Jeśli chodzi o dbałość o język ojczysty to jestem jak najbardziej za! Naprawdę boli mnie, gdy czytam artykułu, w których roi się od błędów. Moja polszczyzna pewnie nie jest w 100% idealna jednak staram się do takiej dążyć, od zawsze lubiłam literaturę stąd może moje zamiłowanie do poprawnych form. W każdym razie ten nieszczęsny "brązer" ( i właśnie podkreślił mi się na czerwono 🙂 ) szalenie mi się nie podoba, z drugiej jednak strony, ktoś może powiedzieć, że jemu żółw przez "rz" bardziej by się podobał 🙂 Masz z pewnością rację w tej kwestii 🙂
Ostatnio się zastanawiałam nad tym jak mówić, bo bronzer jest wszędzie, a mnie coś strasznie pchało do brązera. Fajnie, że się wyjaśniło. Na blogach piszą bronzer, ale to nie znaczy, że blogi tworzą same idiotki, to jest nazwa ogólnie przyjęta. Nie rozumiem, jak można tak uogólniać i obrażać ludzi.
Gosia
Jestę tumaniskieę:) Swoją drogą, czy "tumanisko" to mały, czy duży tuman? 🙂 Jako tumanisko rzucę żartem z brodą. Tuman to
mężczyzna, który jest blisko w przeciwieństwie do hetmana, czyli. .. wiadomo.
Też kiedyś popełniłam wpis o brązerach ale koleżanki bloggerki mnie zakrzyczały więc pokornie piszę brONzer 😉