Dzisiaj post techniczny, który związany jest z ostatnimi wydarzeniami dotyczącymi reklam na blogach (i w ogóle w mediach). Tytuł troszeczkę z przekąsem…
Zatem informacyjnie pragnę poinformować, że:
- Na blogu Nez de Luxe w ogóle nie ma i nie było recenzji reklamowych, czyli opłaconych gotówką, produktami lub w jakikolwiek inny sposób. Dotyczy to też wszystkich mediów społecznościowych bloga – profili na Instagramie czy Facebooku.
- Jako autor bloga nie przyjmuję (i to od prawie 10 lat) żadnych paczek PR-owych, produktów do testów czy czegokolwiek od firm (nawet próbek). Wszystkie materiały kupuję lub zdobywam sam, bez najmniejszej pomocy firm. Jeśli jakaś firma otrzymuje wysoką ocenę w recenzji, to jest to w 100% niezależna opinia, a ja nie mam z tego tytułu absolutnie żadnych profitów finansowych lub innych.
- Każda ocena wystawiona na blogu (ocena x/10) jest w 100% niezależna i polegająca wyłącznie na mojej opinii.
- Czasami pozwalam sobie na autopromocyjne wpisy dotyczące Impressium (jak np. prezentowniki świąteczne w grudniu 2022), ale nawet one powstają niezależnie – to znaczy są autentycznie redagowane przeze mnie, bez wpływu marek.
Dodam również, że ostatni wpis reklamowy pojawił się na Nez de Luxe w 2017 roku i dotyczył moich warsztatów przygotowanych dla marki Sephora. Od tamtej pory na blogu nie są publikowane absolutnie żadne treści reklamowe, PR-owe czy tzw. współprace.
Teoretycznie, nie wykluczam takiej możliwości w przyszłości, ale wówczas zostałoby to jasno oznaczone jako reklama.
Komunikowanie fałszywych obniżek i promocji w sklepach internetowych
I od nowego roku weszła dyrektywa, która ma przeciwdziałać tak zwanym „fałszywym promocjom” – np. kiedy sklep podnosi ceny, a później od razu je obniża i ogłasza promocję.
W mojej perfumerii – Impressium – takie praktyki nigdy nie miały miejsca. Ceny nie są i nie były w żaden sposób manipulowane.




