Recenzja perfum Ramon Molvizar Black Cube jest na Nez de Luxe od długiego czasu.
A ja długo szykowałem się do tego wpisu. Sylwia Dębicka przygotowała doń ilustracje już w grudniu, ale ja nie byłem gotowy. Black Cube to wymagający towarzysz.
Myślę, że słusznym będzie stwierdzenie, iż to właśnie te perfumy są dziełem życia Ramona Bejara. Dymne, agarowe, pełne przypraw i nasiąknięte sokiem z wpół zasuszonych cytrusów. O tym, że to jedne z najbardziej niesamowitych perfum niszowych nie będę Wam mówił, bo Black Cube zna każdy fan dymnych woni, nawet jeśli nie każdy może sobie pozwolić na flakon kosztujący ponad 1000 zł.
Z definicji są to perfumy męskie. Kaprys losy chce jednak, że ja sam znam znacznie więcej kobiet noszących to dymne pachnidło niż mężczyzn.
I tak sobie próbowałem wyobrazić, jak mogłaby wyglądać kobieta nosząca Black Cube. Kadzidło, smugi dymu, palone kwiaty, pieczone owoce i sterta przypraw. To kobieta piękna, niezależna i silna. Jej atrybutem jest zapach, który intryguje. Wygląda tak:
Kobiecie przystoi Black Cube.





