Osoba zarządzająca zapachami w tej firmie ma dość udaną wizję, co jest cenną cechą zważywszy na przynależność marki do grupy L’Oreal
Maison Margiela Replica Unders The Stars to kompozycja zbudowana na podobieństwo Amouage Interlude. Połączenie to jest bardzo wyraźne, lecz składniki istotnie tańsze. Nie zmienia to jednak faktu dużej odwagi w kreacji takich perfum.
To bardzo mocny, syntetyczny oud o skórzanym wydźwięku. Na samym starcie jest zepchnięty w ambrowe obszary. Wówczas wyraźniej zaznaczone jest labdanum i pieprz, ale nawet one mają przybrudzoną formę. To byłoby wspaniałe rozpoczęcie gdyby nie fakt użycia wielkiej ilości drzewnych molekuł imitujących drogie żywice. I nawet jeśli 20-30% wrażenie olfaktorycznego stanowią szlachetne olejki, to 70-80% reszty niweczy ich pracę.
Pierwsze 30-60 minut jest jeszcze na wysokim poziomie. Dopiero po tym czasie Under The Stars zaczyna przypominać mainstreamowe premiery męskie z „oud” w nazwie. Kilka lat temu na masową skalę każda marka chciała mieć swoją oudową wariację, która obok naturalnego oudu w ogóle nie stała. I tak pachnie po pewnym czasie premiera linii Replica.
W trzecim etapie pojawiają się elementy choinkowe, smoliste, gęste i o wydźwięku palonej kalafonii. Tutaj znowu zbliżamy się do poziomu Eterno/Interlude. Skóra, kadzidła, palone igły i szyszki nie mają może tej mocy co w klasykach gatunku, ale zręcznie przykrywają taniość innych nut.
Później dochodzimy do czwartego etapu, który znowu jest poświęcony labdanum. Byłaby to piękna baza, ale znowu pojawiają się tanie niedoskonałości w postaci kurzu i drzewnej taniości mainstreamu.
Opinia końcowa o perfumach Replica Under The Stars
Wydaje mi się, że problem polega na zbyt małym budżecie na substancje zapachowe. Po prostu perfumy interpretujące takie tematy muszą być chociaż odrobinę droższe, żeby nie wyszło z tego coś na pograniczu niszy i tanich pseudooudów mainstreamu.






