Kiedy dowiedziałem się o kolekcji nowych ekstraktów Guerlain, to moje serce od razu chciało kupić właśnie ten zapach
Finalnie wybrałem jednak inną pozycję, a w stosunku do Tonka Sarrapia 75 poczułem pewien zawód. Obiektywnie to jednak bardzo dobry, być może nawet najlepszy produkt tej linii. I zgaduję, że bestseller.
Perfumy są piękne i bogate. Czuć w nich wspaniałą tonkę, którą podkreślono kumaryną (która naturalnie występuje również w absolucie tonkowym). To nadało jej migdałowego wydźwięku. Do tego zdobne, bogate tony przypraw, wanilii. Niemal czuć tu też tytoń, rum i suszone owoce. Brzmi znajomo? Taki sam koncept w 2015 roku zrealizował Dior w swoim Feve Delicieuse. Testując oba zapachy „ręka w rękę” Dior wygrywa, choć nie przez nokaut. Jest bardziej zmienny, strojny, bije od niego większa szlachetność. A że mam go w swojej kolekcji, to z posiadania Tonka Sarrapia Extrait 75 już zrezygnowałem.
Co więcej, również klasyczną pozycję z kolekcji L’Art et La Matiere – Tonka Imperiale – uważam za bardziej dopracowaną, dopieszczoną i ciekawszą, choć ona akurat podąża w nieco innym kierunku. Jest mniej ciepła, bardziej metalicznie-drzewna od wspomnianej dziś dwójki.
Opinia końcowa o perfumach Guerlain Tonka Sarrapia Extrait 75
Naturalnie piękna interpretacja bobu tonka, ale jednak nie aż tak jak bezpośrednia konkurencja. W mojej ocenie, w tej rywalizacji jest 1:0 dla Diora.






