Miła odmiana po kiepskim Jasmin Noir EdT. Choć powiedzmy sobie szczerze: Mon Jasmin Noir L’Eau Exquise jest antytezą mroku. Ma jednak inne walory. Nie takie małe.
Ma mleczny i migdałowy początek. Lekko jest tu i jasno. Pewnej chropowatości dodają maleńkie kryształy owocowego cukru. Gdzieś na dnie, znajdziemy nawet lekko niedojrzałą, roślinną nutę. Trudno odmówić kompozycji przejrzystości. Jednocześnie, nie jest nijaka, niemrawa i rozcieńczona. Choć nie powala mocą to widać w tym pewien cel, pomysł, świadome zagranie. Zaś migdał nie jest cyjankowy, a bardziej transparentny, ciążący w stronę białego piżma.
Mon Jasmin Noir L’Eau Exquise to woń szlachetnie prosta, niewinna wręcz. Zwłaszcza po dwóch, trzech godzinach. Staje się wówczas wyobrażeniem zielonej, herbacianej wróżki. Wśród białych firan pojawiają się akordy zielone. Wyraźne. Kontrastujące z wcześniejszym tłem. Ten moment przypomina Mintea, a bardziej nawet Green Tea. Nie jest jednak dziewczęcy. Bvlgari postawiło na wyobrażenie kobiety. W tej pozornie infantylnej miksturze czuć dozę elegancji. Zielona herbata została nauczona wymawiania trudnych liter: „ą” i „ę”. A przy tym naprawdę pięknie pachnie. Szkoda, że nie poznałem tego zapachu wcześniej.
Nuty: pomelo, migdały, grejpfrut, jaśmin, herbata, biała herbata, białe piżmo, akord drzewny
Rok powstania: 2012
Twórca: Sophie Labbe
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa; 50 i 75 mL
Trwałość: bardzo dobra; 7-8 godzin
Fot. nr 2 z abstract-backgrounds.com





