28 maja 2026

Trudon Carmen

Trudon Carmen

Dzisiaj na blogu debiutuje nowa marka.

Przyznam zupełnie szczerze, że do tej pory nie testowałem rzetelnie żadnych perfum tej firmy. Być może wynika to z tego, że jest to producent kojarzony z zapachami do wnętrz, świecami i innymi bibelotami. I pewnie stąd moje zachowawcze podejście. Okazało się jednak, że to błąd. Trudon Carmen – ich najnowsza kompozycja – to zapach ekstremalnie ciekawy i odważny jak na współczesne standardy niszowych perfum. To woń wyraźnie retro, która nawiązuje do męskich klasyków fougere z lat 50., 60., i 70. W krzywdzącym uproszczeniu mógłbym napisać, że to perfumy „z brodą”.

Początek mają bardzo charakterystyczny. Barber otoczony mchem i cofnięcie się w czasie o 60-70 lat. Jest czysto, chłodno. Czuć rześkość zmrożonej brzytwy. Jest wątek fougere z kumaryną, ale obok niego od razu czuć tony zimnej paczuli z dodatkiem mchu. Chanel Antaeus, YSL Kouros, Van Cleef Tsar, Robert Piguet Bandit czy w pewnym stopniu nawet Daniel Hechter Caractere – w takich klimatach poruszamy się w tej kompozycji. Przynajmniej w pierwszych godzinach.

Z czasem ten oldskulowy vibe przygasa, temperatura rośnie, a brutalny obraz staje się bardziej gładki i przyjazny. To wcale nie jest wada. Carmen podąża w stronę orientu i nut cielesno-ciepłych. Dalej paczula wydaje się być składnikiem pierwszego planu, ale traci swój ostry, szczurzo-piwniczny twist.

W pewnym uproszczeniu mógłbym napisać, że rozwój Carmen polega na przejściu od ostrych, szyprowo-fougerowych wątków męskich po ambitny, bogaty, ale bardziej zmysłowy orient kobiecy w stylu Opium, Obsession czy czarnej Coco (tej dawnej, nie Coco Noir). W dzisiejszych czasach takie komponowanie perfum to naprawdę wyczyn. Z drugiej strony warto zaznaczyć, że Trudon nigdy nie sięga obszarów typowo damskich, choć w nie właśnie się kieruje. Nawet w tej bardziej przyjaznej bazie ma w sobie męski sznyt. Obok paczuli i ciepłego orientu pojawia się tam tytoń, ale w wersji dawnych tytoniowców. Absolutnie żadne Tobacco Vanille, Vanille Havane czy Herod. To już bardziej tytoń niezapalony, dopiero schnący lub tytoń z papierośnicy.

Niewątpliwym plusem tej wody jest też to, że zachowuje szlachetny wydźwięk od początku do końca. W dzisiejszych czasach to nie jest oczywiste. W tej najgłębszej bazie zyskuje też odcień cielesnego ciepła, mlecznej skóry i czegoś miękko-pudrowego. To jednak drobny detal. Paczula jest składnikiem głównym przez cały czas.

Opinia końcowa o Trudon Carmen

Piękny, arystokratyczny zapach, który nawiązuje do wielkich klasyków minionych lat. Jest dla mnie bardzo dużym, pozytywnym odkryciem.

Kampania perfum Carmen

Trudon Carmen perfumy niszowe

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony trudon.com

Najważniejsze cechy:

charakter: mszysto-skórzany fougere

Charakterystyka:

Nuty: paczula, mech, tytoń, akord ambrowy, goździki, grejpfrut, bergamotka, rum, drewno dębowe, skóra, labdanum

Rok premiery: 2026

Twórca: Emilie Bouge

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 100 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
18 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
pino.
pino.
1 miesiąc temu

Zdjęcia wspaniałe.

Nat
Nat
1 miesiąc temu

Jakby ktoś z Państwa chciał jeszcze nabyć perfumy Bergamoss Lavender&plum to są dostępne na najpopularniejszym portalu, perfumy są przepiękne ale wybitnie w stronę damska 🙂

Basia
Basia
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Nat

Czyli gdzie?

Nat
Nat
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Basia

Na Allegro

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Muszę koniecznie przetestować te perfumy. YSL Kouros kocham do dnia dzisiejszego zapach bogów.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Raz w życiu ktoś mi powiedział niepochlebną opinie o kourosie a żaden zapach nie zebrał w życiu tyle komplementów co on. Używałem go już jako 20 latek i nic „dziadkowego” w nim nigdy nie było. Przepiękny zapach boski i stereotypami nie przejmowałem sie. Na mnie zawsze ten zapach pięknie się układał. Tym bardziej Carmen muszę przetestować.

Romek
Romek
1 miesiąc temu

Po użyciu tego zapachu bym musiał siedzieć nago na kanapie jak facet że zdjęcia. Dlatego odpada jak dla mnie

Chris
Chris
1 miesiąc temu

Niezmiennie profesjonalna pokora wobec własnych uprzedzeń z której wynikają potem czasem i takie noty.

Łukasz
Łukasz
1 miesiąc temu

Testowałem wczoraj na nadgarstku. Dla mężczyzny 50+.

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Łukasz

Raczej 60 + , choć do zapachu dziada mu brakuje , Anteus jest bardziej z brodą

Daniel
Daniel
1 miesiąc temu

Ooo… jeśli czuć w tym Kourosa, Antaeusa i resztę męskich pachnideł, to przy możliwości sprawdzę. Uwielbiam szypry i bardzo męskie pachnidła.

wojtek
wojtek
1 miesiąc temu

Zakupiłem 15ml. Mam nadzieję, że to będzie sztos. Mam już Chukkera polecanego przez p. Marcina. Najlepszy zapach jak dla mnie od wielu lat.

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

Ja swoją butelkę oddałem dziadkowi dla mnie postarza

Anka
Anka
1 miesiąc temu

Jak ktoś mówi o perfumach, że „babcine” – to uważam za największy komplement 🙂 Mam ostatnio ogromną fazę na Chanel 5, L’heure bleu, czy Mitsouko…W świetle współczesnych wypustów to właśnie to są dla mnie PERFUMY. Dlatego wyżej wymienionego Trudon muszę powąchać! Jeśli brzmi tak, jak opisał pan Marcin – to za takim „dziadkiem” spryskanym Carmen chętnie bym się odwróciła :-))

Beata
Beata
1 miesiąc temu

Ja z Trudon pokochalam Deux , jestem ciekawa opinii , jeżeli kiedyś będzie okazja.