Diane von Furstenberg to marka, która w wielu wzbudza pozytywne emocje. We mnie nie za bardzo, ale anonsuję kolejną, czwartą już kompozycję tej firmy – Love Diane.
Po wersji klasycznej, Eau de Toilette i Sunny Diane ta ma być ekstraktem zmysłowości, smaku życia i powabu. Czyli ma być tym, czym 99,99 % damskich premier selektywnych. Mniejsza o to.
Nieco lepsze wrażenie robią nuty Love Diane. Będzie tam moja ukochana lukrecja, o której ostatnio głośno za sprawą Guerlain La Petite Robe Noire. Będą praliny. Będzie jaśmin, morela i czerwona porzeczka. Sam fakt obecności lukrecji sprawia, że na premierę czekam z niecierpliwością. Szkoda tylko, że spece od marketingu nie są w stanie wymyślić niczego nowego w kwestii otoczki.
Info i fot. za fragrantica.com




