
Markę Atkinsons w ostatnim czasie mogliśmy kojarzyć z mocnymi, molekułowo-słodkimi kompozycjami, które szturmem zdobyły popularność chyba na całym świecie.
Teraz jednak firma wraca do korzeni i prezentuje perfumy wyraźnie skierowane w męską stronę. Są one naturalne w wydźwięku i bardzo wdzięczne w noszeniu. Atkinsons Spice of London to bowiem woń wyraźnie jałowcowa i cedrowa z wetiwerem i komponentą świeżo-cytrusową. Jeśli ktoś lubi dobre perfumy z nutą ginu (jak Penhaligon’s Juniper Sling), to koniecznie powinien powąchać propozycję Atkinsons.
Nie jest ona jednak jednowymiarowa. Początek ma wyraźnie cytrusowy, ale w pewien sposób innowacyjny. Jest tu efekt cytrusów oszronionych, trochę elektrycznych, ostrych. Czuć pewne wątki metalizowane. Całość jednak jest ciekawa i nie wchodzi w obszary syntetyczne. Ten wstęp nie trwa długo, bo po chwili, jeszcze w akordzie głowy, Spice of London pokazuje bardziej klasyczną wersję cytrusowości. To owoc z liściem, średnio dojrzały. I słodki, i kwaśny jednocześnie.
Później płynnie przechodzimy w tony zielono-jałowcowe, które żywo przypominają gin. I to też nie jest akord chemiczny lub ordynarny. Pod tym względem propozycja Atkinsons prezentuje się o wiele lepiej od Micallef GnTonic. A myślę, że może stanowić prawie godną konkurencję dla dawnego klasyka od Penhaligon’s. Mamy tutaj też ograniczone wątki słodkie, jakby przemyconą fruktozę z cytryn występujących na początku.
W samej bazie kompozycja staje się bardziej drzewna. I ta drzewność też ma dwa wymiary. Pierwszy z nich to klasyczne złożenie cedru i wetiweru w stylu Terre d’Hermes. Druga twarz jest bardziej skórzana, ale bez agresji czy tonów zwierzęcych. To trochę taka trochę skórzana torebka zasypana piaskiem pustyni. Jest sucha, niemęcząca i stanowi trzeci lub czwarty plan. Delikatnie przemyka strużka kadzidła, choć nie jest to efekt w żaden sposób przechodzący na czołowe plany.
Opinia końcowa o perfumach Atkinsons Spice of London
To bardzo dobre perfumy w kategorii interpretacji ginu. Na pewno wyróżniają się wśród premier ostatnich lat, ale propozycji Penhaligon’s jednak nie pokonują.

Kampania perfum Spice of London




