![]() |
| Z Moną di Orio w GaliLu (wrzesień 2011). |
Kiedy w nocy czytałem tę informację to łzy stanęły mi w oczach. Oczywiście każdy mówi, że mu przykro, że szkoda, że odeszła wielka perfumiarka. Ja dwa miesiące temu miałem przyjemność poznać Monę osobiście. Mogłem z nią porozmawiać sam na sam i przeprowadzić krótki wywiad.
Okazało się, że ma swój własny świat zapachów, że perfumy nie były środkiem na zarabianie pieniędzy, ale na życie samo w sobie. Miałem okazję poznać wielu perfumiarzy, ale tylko ona jedna wydawała się bezgranicznie oddana temu, co robi.
Kurczę. Po prostu nie może do mnie dojść, że kobiety, z którą śmiałem się i rozmawiałem już nie ma. Aż…
R.I.P.
Są za to ponadprzeciętnie dobre zapachy, które w tym roku dały Monie Księżycowego Albatrosa 2011 w kategorii „Najlepszy perfumiarz”. I one sprawiają, że jej cząstka będzie zawsze z nami. Poniosły ją w nieśmiertelność.




